Borderline Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach

IMG_20160326_082051

 

To moje drugie podejście do tej książki. Tym razem czytam ją dokładniej. Dwa, trzy razy fragment, który wydaje się być odpowiedzią na moje zachowania. Ta książka mimo tego, że ma trudną dla cierpiących na bpd treść bardzo uspokaja. A dzieje się tak dlatego, że pewne ‚demony’ jak to ja nazywam..są po prostu albo i aż objawami tego zaburzenia. To tak jakbyś miała kaszel…i gorączkę i bałabyś się, że umierasz…gdzie tymczasem lekarz mówi Ci po prostu, że to normalne objawy grypy i leczone..przeminą .

Przynajmniej wiem co się ze mną dzieje i nie boję się tego tak bardzo jakbym nie wiedziała. Kiedy nabywamy wiedzę żyje nam się łatwiej. I właśnie dlatego polecam wszystkim tę pozycję do przeczytania jako lekturę obowiązkową.

 

 

Czy ktoś z was czytał tę książkę i może śmiało polecić innym?

 

Czytaj więcej

cropped-e49b54bb1a033cfc24963783e994485d640000.jpg

Lęk przed przyszłością.

cropped-sennik_cierpienie.jpg

O to stoję przed najważniejszym momentem w życiu. Narodzenie się mojej córki i ślub z moim mężczyzną. Kilka tygodni temu byłam bardzo z tych powodów szczęśliwa, dzisiaj staję w obliczu lęku.Tak silnego, że mam ochotę uciec na marsa..i nigdy nie wracać. . . . 

Odcięłam się kompletnie od uczuć. Nie mogę czuć bo jestem bpd…dda..ddd…cokolwiek .

Jakkolwiek by tego nie nazwał..to rozwala mi życie. Kocham…nie kocham…tęsknie i nienawidzę…chcę być jego żoną..ale i nie chcę..u mnie to się nię łączy w jedność. U mnie uczucia są nieintegralne… Niespójne.

Albo Kocham albo nie. Na tym polega bpd….

Często wlasnie przyczyną takiego rozczepienia uczuć jest lęk albo ( uwaga! Ciężko odróżnić ) napięcie.

Duszony lęk może też napięcie wywołać . Jestem bardzo świadoma swojej choroby z którą zmagam się może i kilkanaście lat. Dawniej, kiedy czułam to ogromne napięcie czy lęk rozładowywałam go alkoholem..seksem czy inną..bardziej ohydną autodestrukcją. To musiała być tak okropna autodestrukcja abym nie mogła spojrzeć na siebie i napluć w lustro po czym wyzwać siebie od kurw..ale to pomgało . Na jakiś czas…

Teraz kiedy wychodzę za mąż bardzo boje się, że kiedyś to napięcie rozładuję w takie sposoby…gdybym wcześniej tego nie robiła byloby gorzej bo mogłoby się to prędzej stać..Ale boję się, że rozładuję napięcie i lęk poprzez alkohol i seks np. Z innym facetem. I w sumie wiem, że nie zrobię tego…to jakoś mnie tak ciągnie do zniszczenia siebie. Tak jakby chcę tego !!

Uzależnienie od autodestrukcji.

Czasami wiję się w pościeli i wyciskam łzy.. Męcząc sie sama w sobie. Wyobrażam sobie wtedy, że go zdradzam..on mnie wyzywa od kurw..a ja się zabijam.. I takie obrazy dają mi ulgę  . Często zadaję sobie ból wyobraźnią…tylko po to aby sobie ułżyć.

 

Boże jak bardzo jestem pokrzywiona !!

Dziwie się sobie samej..że mam czelność żyć. Nie ranie mojego narzeczonego.. Nie umiem..ale boje się..że kiedyś to zrobię przez ten ból..i popełnie np. Samobójstwo. Mam świadomość czym jest depresja..nerwica… Bpd..dda…

Czuję miłość do zadawania sobie bólu. Czy powinnam zakładać rodzinę..???

Dalej wierzyć? Co powinnam…kim jestem..i dlaczego nie chcę żyć..  Czy to ten okropny lęk powoduje to wszystko..

Nie wiem..nie znam odpowiedzi. Znam tylko swoje problemy…znam bpd. A i tak jeszcze się go boje…

 

Czytaj więcej

Nienawidzę swoich rodziców

Poniższy link otwiera bardzo dobry artykuł ( moim zdaniem ) na temat nienawiści i żalu odczuwanego do swoich rodziców.

Zachęcam do przeczytania oraz refleksji na ten temat.

Ja osobiście odczuwam dokładnie to samo co Marcin. Nie umiem i nie chcę wybaczyć ojcu. Mamie też nie potrafię wybaczyć niektórych krzywd… Tego, że tak bardzo mnie zawiodła i tego, że to ja byłam jej opiekunem, a nie ona moim.

 

Artykuł NIENAWIDZĘ SWOICH RODZICÓW , NIE BĘDĘ SIĘ NIMI OPIEKOWAŁ

 

Czytaj więcej

Sedno sprawy.

NIE PYTAJ INNYCH JAK MASZ żyć – jeżeli nie wiesz to najpierw poszukaj odpowiedzi w sobie, ale nie bierz przykładu z innych. Każdy ma inną historie i czego innego potrzebuje do szczęścia. Są i tacy,którzy niczego do szczęścia nie potrzebują bo są w pełni świadomi i radośni. Nie bądź osobowością zależną bo możesz tym skazać siebie na „śmierć” Niech nikt nie będzie Twoim „ideałem”. Każdy jest zupełnie inny.

Jedni i drudzy mają prawo nas oceniać. Mają prawo mieć o nas swoje zdanie i mogą nam je przedstawiać na różne sposoby. Sami to robimy czując się często po prostu wolni.

To właśnie tacy sami ludzie jak my molestują nas zewsząd stwierdzeniami , że każdy jest odpowiedzialny za swoje niepowodzenia. Ludzie z natury będą nas surowo oceniać i nie rozumieć naszych problemów, bo nie są nami. Nie możemy im mieć za złe tego, że nie chcą nas w swoim życiu bo coś im w nas nie odpowiada. Należy wysilić się i postawić na ich miejscu. Faktycznie..patrząc na siebie z boku, sama jestem pod wrażeniem jak mogą mnie niektórzy znosić. Ale cóż mogę zrobić. Sama znoszę wiele. Nie chcę się w sobie dusić. . .Wyznaję zasade, że akceptuje innych, ale jeśli ktoś nie akceptuje mnie i nie ma kompromisu to nie znajdzie się miejsca na porozumienie i tzw. Harmonie..Wszystko się po co dzieje. Każdy konflikt jest skutkiem czegoś  – co można wyłapać…i popracować nad tym.

Ale do sedna..

Chodzi mi o to, że nie jest do końca prawdą, że my „chorzy” na bpb,dda i ddd..jesteśmy odpowiedzialni za swój los.

Tylko my ponosimy odpowiedzialność za swoje niepowodzenia ? Naprawde?

Tak nas właśnie widzą to inni. Tak nas oceniają. I tylko dlatego,że jesteśmy pelnoletni. Właśnie przez to wszystko nasze słabe EGO podatne na wpływy z zewnątrz zaczyna w to wierzyć i czuć wyrzuty sumienia.. Tak jest niestety. Nagle budzisz się i żałujesz, że ujrzałeś świt. Twoje życie jest beznadziejne i Ty jesteś do niczego.Realnie patrząc na to, oczami „borderki” to jest w tym trochę prawdy. No może połowa.

To jakie błędy popełniłam wkraczając w dorosłe życie będąc chorą jest winą moich rodziców. Ale to kim się przez nich stałam nie zwalnia mnie  z ponoszenia konsekwencji za swoje czyny. Usprawiedliwia moje zabrudzone sumienie i tłumaczy wiele zachowań, ale nigdy nie pozwoli mi przejść przez życie bez szwanku tylko dlatego, że to nie do końca moja wina…

Reasumując:

To jak długo będziesz powtarzał TE SAME BŁĘDY jest już tylko Twoim niepowodzeniem i Twoją winą.

To ile lat czasu minie pod hasłem.. „Trudno,taka/taki już jestem,nie zmienie się.. ” jest Tylko Twoim wyborem. To na ile lat odkładasz odnalezienie siebie to Twój problem, a nie Twoich rodziców. Bo odkąd przestali Cię wychowywać masz już możliwość odwrócić się od nich i iść w swoją strone.  To jak długo powielasz ich schemat zależy od Ciebie.

Fakty:

Zmiana zawsze pogarsza stan psychiczny i wywraca wszystko do góry nogami. Ale to dlatego, że stajesz się często potem sobą, a tkwisz nadal w tym samym miejscu od wielu lat. To jak kubeł zimnej wody na głowe.. Szok. Po prostu jesteś w ciężkim szoku po terapii.. I musisz stopniowo do siebie dochodzić. Podkreślam : DO SIEBIE.

Niektóre rzeczy w naszym życiu nie istnieją, są wytworami naszej wyobraźni i to właśnie między innymi to znika po terapii. Trzeba szybko skupić się na tym co realne i nie przejmować się tym co było.Pamiętaj,że jeśli nie przychodzi Ci to łatwo to daj sobie czas. Każdy potrzebuje go w róznych ilościach.

Prawdy jako „prawdy” nie ma. Prawda to nasze postrzeganie I Ocena tego. WŁAŚNIE OCENA !!! To właśnie własne I TYLKO WŁASNE ODCZUCIA I WŁASNĄ OCENE UZNAJEMY ZA PRAWDĘ !!

Co jest ogromnym błędem bo sprawia, że ludzie odwracają się od nas i zostajemy sami..wierząc TYLKO w swoje wytwory wyobraźni.

Nie ma czegoś takiego jak indywidualizm. To jest wymysł..kolejny wymysł Twojego mózgu i kolorowych gazet.. Przez taki właśnie „indywidualizm” zostajesz samotną jednostką. Chcesz tego? Ok. Do czasu…

Jesteś integralną częścią tego świata. Odsuwając się od niego i otoczenia..to świat i otoczenie oddala się od Ciebie.

Musisz dążyć za prawdą jaka jest w Tobie. Jeśli czujesz, że ktoś zniszczyl Twoje ja..jeśli czujesz, że jesteś uwięziony w swoim ciele.. To niech Twoim zamiarem stanie się tylko uwolnienie swojego JA w celu zaopiekowania się sobą tak jak na to zasługujesz.. Tak jak na to zasługiwales jako małe dziecko, a nie bylo Ci to dane. Nieważne są pieniądze..nieważne są dobra materialne, zawód..wygląd..ważne jest abyś czuł, że to co Cie otacza nie jest wytworem Twojego chorego umysłu , a jest rzeczywistością. Wtedy docenisz każdy dzień, chwilę i sekunde..podczas kiedy będziesz czuł się sobą. Będziesz siebie szanował i kochał. Ludzie..jacy by nie byli..jak surowo ich nie będziesz oceniał- będą w Twoim otoczeniu..a świat jaki by paskudny nie był..będzie Ci się wydawał taki piękny bo prawdziwy.

Pamiętaj też o tym, że wyzdrowienie zależy od Twoich preferencji. Ale nie poznasz ich dopóki nie sprobujesz.. W tej chwili możesz myśleć, że nie masz żadnych..albo jesteś taki zajebisty, że dasz sobie radę.

Borderline,DDA itp. To naprawde przyziemne problemy. Jeśli będziesz traktował te tematy jako „kosmiczne” to zawsze takimi dla Ciebie będą – nie do pojęcia.

 

Pamiętaj. Prawie wszyscy będą sprawdzać na Tobie zgodność Twoich poglądów z Tymi ogólnie przyjętymi, ale przede wszystkim ze SWOIMI ( czyli jedyną słuszną prawdą)

Nie daj się. Dąż do bycia sobą. Nie obwiniaj się za to co wydarzyło się w dzieciństwie.  Nie tłumacz się z tego przez innymi i samym sobą.

Twoje JA ukryte i zdrowe pragnie wolności, a EGO uwolnienia od złych ocen i pochwał.

 

 

Czytaj więcej

e49b54bb1a033cfc24963783e994485d,640,0,0,0

Formacja JA

Kiedy rodzice szanują uczucia swoich dzieci , to dzieci uczą się szanować własne uczucia i ufać im.

Uczą się kim są. Integrują się ze swoim JA.

Stają się spójną zintegrowaną osobowością. Zdrową jednostską.Jedyną w swoim rodzaju i niepowtarzalną.

 

Kiedy rodzice nie szanują swoich dzieci, ich uczuć i negują je..proces dojrzewania osobowości jest zaburzony.

To są fakty. Nie przypuszczenia.

Czytaj więcej

tumblr_msvwqs2gWL1s3a8qvo1_500

Uczucie jest faktem

Każde uczucie człowieka jest faktem. Nie można go ignorować, spychać na dalszy plan..tylko dlatego, że jest to uczucie złe,ohydne i „grzeszne”  W Borderline, kiedy pojawiają się takie uczucia zaczynamy siebie za nie karać, walczyć z nimi, wypierać je, obwiniać siebie, zakazywać sobie na ich odczuwanie i ubliżać sobie. To jak miotanie się skaleczonego gołębia .. Taki gołąb z krwawiącym skrzydłem czuje ogromny lęk przed byciem na lądzie. Ucieka przed ludźmi, wpada pod samochód..umiera schowany gdzieś w szczelinach budynków.

Ja też czasami czuję się jak połamany ptak. Wpadam w takie lęki w normalnym życiu bo boje się, że zaraz coś sie stanie. Targają mną wszelkie złe emocje..które są wynikiem traumatycznego dzieciństwa. Kiedy byłam małą dziewczynką naprawdę czułam agresje, chęć zabicia rodziców, siebie. To wszystko wyzwoliła we mnie przemoc. Teraz kiedy jestem w stabilnym związku i mam wspaniałe życie karcę siebie za każde złe uczucie. Tak mnie wytresowano jak byłam małą dziewczynką. Moje uczucia nie były faktem dla moich rodziców. One nie istniały.. Były negowane i wyśmiewane. Nie miałam prawa czuć jako dziecko..jako nastolatka, jako dorosła kobieta. Nie ufałam swoim uczuciom przez to, że byłam negowana. Nie wiedziałam kim jestem. Czułam się inna..

Teraz kiedy mam być matką zaczynam rozumieć, że negowanie uczuć dziecka spowoduje, że osobowość nie będzie spójna. Moje dziecko będzie uważało, że to czuje jest dziwne..inne..złe.

Teraz to wszystko rozumiem.

Skąd zaburzenie osobowości i tak trwały obraz osoby , który daje chorobowe objawy jak nerwice,psychozy,depresje. To oczywiste. Nie czuję się teraz inaczej niż ta mała negowana dziewczynka. Czuję po prostu, że mam dosyć nią dalej być, boje się i chcę odlecieć jak połamany ptak.. Czuję, że moje „skrzydła” źle się zrosły i nie potrafię już latać w normalnym życiu. Są dni..że najchętniej wyszłabym z domu, upiła się..padła na ulicy w jakiejś szczelinie i zdechła..

To pragnienie ulgi jest meritum choroby. Wciąga..

Tylko świadomość daje szanse na wybudowanie normalnego życia. A czas osłabia mechanizmy obronne wykreowane w dzieciństwie…

Dzisiaj mało wierzę, że mi sie uda. Mam zły dzień…

Jestem smutna, że tyle przeszłam..że jestem kompletnie sama ..mimo,że jestem w ciąży i mam cudownego faceta. Brakuje mi tych podstaw..tej miłości rodziców..ktorej chyba nigdy nie zaznałam.. (więcej…)

Czytaj więcej

Temat borderline

. . może warto poruszyć coś czego jeszcze nie odkryliśmy 🙂 Macie jakiś pomysł ?

Tak w ogóle co u was. Jak nastroje noworoczne???

 

Jeśli jesteś tutaj bo jest źle to zachęcam do odwiedzenia strony głównej, dodania swojej historii, napisania wiadomości lub skorzystania z pomocy z ośrodka interwencji w Twoim mieście.

Czytaj więcej