Piękne słowa Joanny -słowa wsparcia

Joanno wybacz , ale musiałam 🙂 poprawiłam tylko niektóre błędy…

O to piękne słowa, które są wszystkimi radami w pigułce jak poradzić sobie ze wstydem związanym z zachowaniami podczas nasilonych objawów ZO borderline. ( zaburzenie osobowości borderline,osobowość z pogranicza )


Proszę je czytać …i czytać…aż trafią tam gdzie powinny 🙂
Ja zawsze mówię ze cierpiałam tak bardzo, że się obudziłam ,w dno które trafiłam było podłoże i się od niego odbilam. Kilka miesięcy zajęło mi przyznanie się samej do siebie ze to jest choroba.Wcześniej kierowała mną chora część mojej osobowosci, a teraz kieruje mną ZDROWA.Dzięki diagnozie i świadomości choroby mogłam zacząć proces zdrowienia.Powiedziałam STOP i zaczęłam pracować nad soba☺Strach ,leki pozostały, ale nie panikuje tylko szukam rozwiązań jak sobie pomóc. Myślę że to jest to o czym mówi psychologia ,trzeba najpierw polubić siebie i dbać żeby nie dopuszczać do większych kryzysów zaburzonego myślenia.

Joanna


i kolejne piękne słowa….

Przebaczenie piękne słowo☺myślę że od niego też zaczyna się proces zdrowienia i akceptacji siebie.W trakcie psychoterapii mówiłam o sobie ze to co się stało było wynikiem choroby , że mam dobre serce i chce to wszystko zmienić ,naprawić relację.I tak się stało , przebaczyłam sobie i innym .Wynikiem tego jest brak nienawiści ,ogromnej złości ..To oczyszczenie …….wtedy nie mogłam nic zrobić bo nie wiedziałam, a teraz wiem i staram się nie brnąć w coś co niszczy mnie i moich bliskich.

Naprawdę kochani trzeba to zrobić , przeprosić i nie powtarzać wyrządzonych krzywd.. bo często to nie te osoby nas skrzywdziły tylko nasi rodzice .

Joanna


I to jest właśnie to o czym piszę niemalże w każdym poście.

Te kilka kroków aby wyzdrowieć 🙂

jest tu ponad 200 postów.. a Joanna streściła to niemalże w pigułce 🙂 Dziękuję, że jesteście…i dajecie siłę i wsparcie innym. Teraz to wydaję się być bezcenne, ale za kilka lat osoby, które między innymi dzięki tym wpisom wyzdrowiały będą was ciepło wspominać i może sami przyczynią się pomocy innym 🙂

Znalezione obrazy dla zapytania serce

Tu  na tej stronie rodzi się ogromna moc…która rośnie w siłę dzięki WAM . Czujecie to ?

Czytaj więcej

A Co gdyby…

A gdybym nie miała tej diagnozy.

To co by było.. ?

U mnie jest dużo lepiej żyć z tą diagnozą. Mieć ŚWIADOMOŚĆ. Więcej doceniam. I dzięki temu może uda mi się przeżyć tę resztę życia godnie.

Gorzej mi żyć z wspomnieniami wydarzeń, które miały miejsce w fazie nasilonych objawów zo borderline.

Matko…co ja wtedy robiłam. Wstydzę się do dzisiaj 🙁

Dobranoc moi drodzy. Wiem, że i wy macie za sobą chwile, których wolelibyście nie przeżywać….

TikTak

Pytanie brzmi :

Jak radzicie sobie z tym wstydem. Czy przebaczyliście sobie ?

Czytaj więcej

Taka sobie sobota..

Sobota wieczór.

Aaah taka sobie zwykła sobota… Kiedyś oddałabym za nią wiele. Dzisiaj to dzieję się naprawdę 🙂

Kiedyś leżałam zaryczana na podłodze i chciałam się zabić..a taka sobota nie przeszła mi nawet przez myśl. W życiu nie pomyślałabym, że jeszcze spotka mnie coś miłego…

a tu proszę. Taka zwykła sobota… 🙂 pogoda butelkowa. Zjadłam dzisiaj trochę dużo ( za dużo ) i  leżę taka spaśnięta pod kołdrą no i piszę..najpierw szkic.. potem nic..

ledwo się tutaj wtoczyłam na górę ( sypialnie mam na poddaszu )…toć sobota ..można poszaleć od czasu do czasu czyli bardzooo rzadko.

***

Wypiłam dzisiaj trochę winka i złapałam lekką fazę.. a nawet dużo się dzisiaj uśmiechałam co mi się raczej nie zdarza i co oznacza, że mój organizm musiał się lekko …a może bardzo rozluźnić. No no no.. nie pozwalałam sobie raczej na rozluźnienie. ( jak za dużo się śmieję i mam zbyt dobry humor to zaczynam się martwić )

Nieważne jak..ważne, że Jestem szczęśliwa.  Po mojej lewej śpi mój ukochany mąż, a przy nim wtulona w niego 6 miesięczna  córka . Razem nieźle chrapią 😉 no i ten cholerny szumiś… ah czasami mam ochotę wywalić go przez okno. Dzisiaj znowu się nad nim zlituję bo dopiero co mąż zmienił mu baterie. Niech sobie jeszcze pożyje… chociaż szumi dzisiaj nadzwyczaj głośno co doprowadza mnie do szaleństwa.

Odpływam na sam widok moich skarbów… no i ten szum..biały szum, który działa kojąco na na naszą trójkę…  Czuję się jak na plaży.

***

Nigdy nie pomyślałabym..że spotka mnie taka zwykła niezwykła sobota…

Wyobraź sobie co czuję. Wyobraź sobie taki właśnie beztroski dzień, kiedy myślisz o tylko o tym jak mocno szumi jakaś tam zabawka…albo gapisz się godzinami na swoje dziecko w głowie mając wielką cichoszę ..

co myślisz ? że już nigdy ..Ty zawsze będziesz chory/a ? nienormalny/a?

bardzo się mylisz. Wiesz czemu?

bo jak cofniesz się do moich postów sprzed 3-4 lat… to ja byłam na samym dnie. Dnie dna…albo jeszcze głębiej !! to była nieznana otchłań, która mnie wciągała jak czarna dziura..

Teraz wiem, że to było borderline. Wtedy nawet przez myśl nie przeszła mi taka sobie beztroska sobota…obok kochany mąż, niemowlę…

Parsknęłabym śmiechem gdyby ktoś mi powiedział kiedyś jak będzie wyglądała moja przyszłość. Naprawdę !

Nie ma więc rzeczy niemożliwych. Nawet jeśli wszystko dotychczas spier… w swoim życiu. Jesteś po rozwodach. Zdradzasz . Codziennie patrzysz w lustro i gardzisz swoim odbiciem.. chcesz napluć sobie w twarz to wiedz jedno – To jeszcze nie koniec życia. Prawdziwe życie jest w Tobie . Pod maską choroby…

Naprawdę nie chciałbyś go przeżyć ?

Daj sobie do myślenia. To chyba ważne, żebyś nie zmarnował szansy jaką jest wyzdrowienie.

Nie wierzysz w to.. ? wiem. Ale albo zakaszesz rękawy i weźmiesz się za terapie czy nawet w konieczności przyjmiesz lekarstwa…albo stracisz coś lub jeszcze gorzej kogoś ..kogo za kilka lat okaże się – Bardzo kochałeś.

Czas płynie. Nie marnuj go…i uświadom sobie, że już nigdy go nie cofniesz.

TikTak

Czytaj więcej

Rodzicielstwo bliskości

Borderline,PTSD, dda..o to Ja.

Trochę minęło czasu od czasu, kiedy pisałam o swoich życiu codziennym. Zostałam matką . Mam przez to mniej czasu aby wstawiać posty. Poza tym nie mam zbytnio objawów  takich by o nich pisać w klimacie rozpaczy…już dawno borderline ucichło . DDA wyklarowalo się na tyle by móc normalnie funkcjonować. Jedyne co wysunęło się na przód to ptsd . Ale o tym kiedy indziej. PTSD jest tak podobne do borderline, że temat jest bardzo delikatny i wolałabym o nim nie pisać. Jednakże chciałabym aby każdy z was wiedział, że jeśli  ma za sobą przemocowe dzieciństwo, zdarzenia lub wypadki może mieć objawy ptsd wplecione w objawy innych zaburzeń psychicznych. PTSD wydaje się być też trudne to wychwycenia bo często idzie w parze z bpd. Lecząc jedno..na pewno leczysz drugie.

Nie biorę żadnych leków od prawie półtora roku chociaż uwierzcie mi , że czasami bym chciała. Mam bardzo nasilone natręctwa w postaci myśli, ale to wszystko staram się przetrwać dla mojej córki. Karmienie piersią mnie uspokaja. Pozwala ułożyć w głowie cały dzień..tydzień..a nawet plany na dalszą przyszłość.

Karmienie piersią działa kojąco dla ciała i duszy. Niczym terapia. Miałam karmić 6 miesięcy..ale im dłużej karmię tym dłużej chciałabym karmić .

„Mam często już wrażenie, że mnie czas pogania .Napisano, że się nie zna godziny ani dnia .Dlatego myślę, ważne jest, by czasu nie tracić
Za pierdoły w końcu kiedyś trzeba będzie zapłacić .. 🙂 :)”
Lubię nie lubię – Karmię.
Jestem matką. Matki powinny karmić piersią gdyż to wynika z natury ( gat.SSAK ) Nie ma w tym nic nadzwyczajnego czy ekscytującego. Dom to nie sufity i ściany – a właśnie ręce mamy… Założyłam rodzinę, tworzę dom, więzi. Dziecku daję to co najlepsze. Lubić nie muszę, bo przyjemne nie jest budzenie się w nocy, wypadające włosy, zalane koszulki, Mokre wkładki laktacyjne, zastoje , różne rozmiary dwóch piersi…nie ma co się nad tym zastanawiać.

Ale w karmieniu piersią jest jeszcze coś bardzo ważnego. Tu nie chodzi tylko o ssanie odżywcze dziecka, ale o poczucie bezpieczeństwa,bliskości i spokoju. KP bardzo przyczynia się do budowania więzi między matką , a dzieckiem. Moje więzi jak wiecie w dzieciństwie rozdarł alkoholizm rodziców, przemoc  i odrzucenie. Ja już po prostu nie pamiętam jak to jest kochać, czuć się bezpiecznie i otwierać serce innym. I toteż właśnie karmienie piersią dla mnie pewnego rodzaju terapią więzi. Terapia, która zwyczajnie bierze się z natury…

Kiedy karmię czuję jak rozgrzewa mi się serce, topnieje cały lód…czuję jak opadają moje lęki i nerwy, a emocje stabilizują się i razem w głowie zaczynają tworzyć jasny obraz mnie. Zaczynam czuć więź…miłość…chociaż przyznam szczerze, że początki macierzyństwa są CHOLERNIE TRUDNE to właśnie kp pomaga ten okres przetrwać. Stosujemy z mężem rodzicielstwo bliskości bo wierzę, że to ma wpływ na całe przyszłe życie mojej córki i kształtuje jej osobowość. Niweluje uczucie lęku u dziecka, reaguję bardzo szybko i staram się poprzez karmienie piersią, wspólny sen itp. dawać dziecku właśnie poczucie bezpieczeństwa. Podobno dzięki temu dziecko będzie bardziej pewne siebie jako dorosły człowiek. A pewność siebie to nie tylko odwaga..ale pewność swojego ja, swoich upodobań, preferencji i wyborów.

O karmieniu piersią i rodzicielstwie bliskości można pisać wiele. Bardzo polecam lekturę na te tematy jeśli planujecie zostać rodzicami, a w waszej przeszłości bliskość i więzi z jakich powodów zostały zaburzone.

Czytaj więcej

Samotność

Niczego nie da się osiągnąć nie zaznając samotności.

Dlatego będąc samotnym człowiekiem, trzeba się bardzo tej swojej samotności przyjrzeć czy jest ona taka jaka powinna być. Ja nigdy nie czułam się ze sobą dobrze , a samotność wzbudzała we mnie lęk. Nosiło mnie. Potrzebowałam kogoś lub czegoś, żeby nie konfrontować się z sobą samą. Zazwyczaj to byli ludzie, ale mogła to być też moja bulimia, kurwienie na polityke, system i ten kraj. Zawsze coś lub ktoś było niefajne , byleby najdalej od siebie.

Tak było. Trwało to pewnie do niedawna. To podaczas terapii kiedy to wszyscy mnie opuścili i zostałam sama musiałam się z tym pogodzić…że nie pasuję mi wszystko dookoła bo ja nie pasuję do wszystkiego . Ja jestem do poprawki…muszę być samotna..chiciaż na jakiś czas.

Dedykuję ten wpis wszystkim samotnym ludziom. 🙂

Przyjrzyj się proszę swojemu życiu. Na pewno już nie patrzysz na to co Cie otacza, a pędzisz za czymś czego jeszcze nie ma. . . myślami jestes w przyszłosci. Co chwile coś zrobić TRZEBA

Dzisiaj popatrzyłam przez okno, mam blisko las i uświadomiłam sobie, że ja już w ogóle nie zwracam uwagi na te kolory drzew i niebo. Wyszłam na dwór i przyglądałam sie wszystkiemu jak wariatka. Mogłam to zrobić bo schowałam telefon…a jestem uzależniona od facebooka. Od internetu!!! Tak ..niestety.

Internet i FB pochłania mój całyyy dzień. Jestem uwikłana !!! Jestem w tym internecie jeszcze bardziej samotna niż na pustyni..

Ile ja życia marnuję na tym fb..gdzie jak widzę każdy kto czuje sie samotnie siedzi w nim jak ja..i marnuje swoje życie. Tylko które życie? mam wrażenie, że jak wychylam oko poza telefon czy komputer to czuje się dziko. Muszę koniecznie usunąć FB. Gdybym mogla wytrzymać chociaz tydzień bez niego. Ale to choroba. To nałóg. To sie niczym nie rozni od alkoholizmu…papierosów itp.

bede działać w tym temacie.

 

 

Czytaj więcej

Dziękuję , że jesteście

Chociaż jest was mało ( może to i dobrze 🙂 ) to i tak jestem bardzooo szczęśliwa, że was mam. Niektórzy tu zaglądają od czasu do czasu , inni regularnie…

Jedni zostawiają po sobie ślad ..inni nie. Te wszystkie ciepłe słowa jakie od was dostaję sprawiają, że zawsze do was zaglądam . Nie usnę jak nie zerknę co słychać na blogu..

Czuję, że jesteście częścią mojego życia bo wkradacie się do niego w postaci napisanych słów.Nie czuję się samotna z tym wszystkim i wiem, że to co robię ma sens. Mam nadzueje, że chociaż jednej osobie dałam nadzieję na wyzdrowienie , zmotywowałam, uspokoiłam i pomogłam zrozumieć z czym mamy do czynienia …

jeśli chociaż jedna osoba powie mi, że pomogłam to będzie znak, że było warto !! chociaż i tak czuję, że opłaca się tu być 🙂

Dziękuję

Czytaj więcej

Przystań dla marzeń

49144

Niedługo minie 6 lat leczenia. Chociaż trudno nazwać leczeniem ostatni rok.  Od dawna czuję się „zdrowa”

Czas tak bardzo szybko leci kiedy jest dobrze..tak wolno, kiedy jest źle .

Te emocje, które odczuwałam przed ślubem były zupełnie normalne w mojej sytuacji. Bardzo się bałam tego wszystkiego. . . i teraz śmiało mogę powiedzieć . Miałam PRAWO SIĘ BAĆ.

  1. wiem, że niepotrzebnie. Ale kto się ślubu nie obawia …;)

Mam już swoją przystań dla marzeń. Jest nią moja rodzina, którą założyłam . Teraz wiem, że tego brakowało mi od zawsze. Tej przystani… tej miłości..

Ciężko było ją wybudować, ale praca nie poszła na marne. Jestem bardzo szczęśliwa, stabilna i uzdrowiona . Dziecko odblokowuje we mnie wszystko co ściśnięte przeszłością kisło we mnie latami. Znów nieśmiało zaczynam czuć miłość…nie tylko do córki, ale i do męża. Uzdrawiam te zdruzgotane uczucia ..każdym przytuleniem córki.

teraz dopiero widzę jak bardzo byłam przez te wszystkie lata poblokowana. Nie umiałam przez to kochać…miałam zamknięte ,zranione serce ..

Odtrącałam wszystkich dookoła różnymi sposobami …byleby tylko nie angażować się w jakieś relacje. Czasami mam takie dni, że tak bardzo jestem szczęśliwa i pełna miłości, że aż mi głupio z tym. Płaczę z radości, ale i boję się tego. Wtedy pojawiają się takie standardowe myśli ‚ nie zasługuje na to’

Chciałabym zrobić coś aby każdy z was kto jest na początku tej drogi uwierzył w happy end.Ale co mam dla was zrobić?

jak ?

Co zrobić abyście świadomi siebie samych i swoich problemów w zgodzie z sobą i w odpowiednim tempie dla SIEBIE dążyli do zdrowego i radosnego życia ?

nie chcę abyście się poddawali

Szukajcie odpowiednich lekarzy…psychologów z powołaniem, którzy was poprowadzą przezto wszystko. Szukajcie ich do skutku. Zbudujcie relacje i działajcie .

 

Czytaj więcej

Szklana pogoda

images

Za oknem wieje niczym w nadmorskim porcie. Co chwile wstaję do okna by zmniejszyć szparę którą wiatr co chwile poszerza jakby droczył się ze mną. Nie lubię takiej pogody.  Z jednej strony miło jest odetchnąć po upałach, a z drugiej natomiast taka pogoda zwykle wpędza mnie w kiepski nastrój.

Kiedy wieje i pada za oknem nie słyszę śmiejących się dzieci, które z radością wybiegają z przedszkoli. Nie widzę ludzi w kolorowych ciuchach, japonkach i lustrzanych okularach. Nawet psy niechętnie chodzą po dworze, a co dopiero ludzie. Pada i wieje, a parasolki są z góry skazane na śmierć. Nie ma o czym mówić. Zostajemy w domu…dużo myślimy i łapiemy doła.

Jestem jakaś bardziej płaczliwa…mam dziwne myśli..napływają do mnie chyba z podmuchem wiatru .

Wchodzę pod prysznic.

Nagle nachodzą mnie jak grom z jasnego nieba takie klatki wycięte ze wspomnień z domu. Ojciec wchodzi do łazienki nawalony i krzyczy do matki pod prysznicem ‚ ty kurwo..’ i wyciaga ją gołą za włosy i napierd… Ot tak!! Taki obraz w głowie…

Ale to jest nic. Bo uczucia jakie sie pojawiaja po takiej imaginacji są straszniejsze niż widoki w mojej wyobraźni. Ucisk w glowie i silne napięcie. Ogromny lęk…jak nad przepaścią…robi mi się duszno i ciasno we własnym ciele. Zaczynam chwilę płakać…hamuje to i zatrzymuję lot w dół…

Biorę jakiś stary szampon z szafki..tym samym myłam mojego psa…przypominam go sobie..odszedl ode mnie niedawno po 19 latach. Przypominam, ale z trudnością…bo bardzo przeżyłam śmierć mojej małej przyjaciolki. Tak bardzo, ze wspominajac ją czuje gniecenie w klatce piersiowej na samo małe przypomnienie sobie jej słodkiego pyszczka. Nie przepracowałam żałoby po niej.. Nie było na to czasu bo urodziłam zaraz córkę.. A bardzo chciałabym się z tą stratą pogodzić. Nie tęsknić już tak bardzo za jej zapachem ( smrodkiem 🙂 ) jej tupaniem i spojrzeniem…

Takie retrospekcje w mojej wyobraźni są objawem ptsd lub po prostu skutkiem traum.

Odcięłam się od tego…a jednak powraca.

Katuję się nimi żeby poczuć, że żyję. Czasami po prostu muszę się mocno przebodźcować żeby rozładować napięcie. Nie wiem czy ktoś z was wie o co mi chodzi, ale nie cieszę się jeśli jest nas więcej.

Trauma trauma..i jeszcze raz trauma. Ileż przemocy było w moim domu…ileż znęcania i bólu.

Nawet nie wiem ile wyparłam z pamięci. Ile tam tego syfu kiśnie na zapleczu pamięci…

Zmęczona wychodzę spod prysznica. Przytulam swoje maleństwo …i słucham w lęku wiatru.

Dobranoc

Czytaj więcej

Koszmary

8a091fee00213e9a50ba919d

Mam pytanie do was. Szczególnie do osób po przemocowym dzieciństwie.

Miewacie koszmary?

Jeśli tak, to jakie najczęściej?

Koszmary SENNE często wpływają na nasz dzień. Przynajmniej u mnie.

Mam bardzo przemocowe „chore” koszmary..niczym teledyski Marlin Manson…gdybym nakręciła film z klatek moim koszmarów…to nikt nie byłby w stanie wysiedzieć w kinie 5 minut….

A ja muszę w tym kinie siedzieć czasami całą noc. Budzę się roztrzęsiona i pełna lęku. Po otwarciu oczu mam te swoje 5 minut, kiedy muszę dosłownie trzymać się prześcieradła, żeby nie iść do kuchni i nie podciąć sobie żył. Jestem wtedy tak zmęczona tymi obrazami, że śmierć staje mi się naprawde jedynym zerwaniem z łańcucha traumatycznych scen..

Męczyłam sie z koszmarami w ciąży każdej nocy. A teraz co jakiś czas… Nie wiem jak się z tego oczyścić.

Czytaj więcej