„Feminizm wobec PRL-u” (fragment) - POGRANICZA Szczeciński Dwumiesięcznik Kulturalny

„Feminizm wobec PRL-u” (fragment)


To, że nie mamy takiego samego jak zachodnie feministki wydarzenia fundującego feminizm drugiej fali, być może nie przekreśla jeszcze feministycznej przeszłości polskich kobiet. Przed nami (mam nadzieję) wydanie publikacji zatytułowanej Piekło kobiet, dotyczącej lat 1956–1993, w której opowiedziane zostaną losy kobiet obrażanych przez lekarzy, pielęgniarki i urzędników, z komplikacjami po sztucznych poronieniach, uprzedmiotowionych. To musiało budzić ich gniew i frustracje, które nie mogły znaleźć miejsca w przestrzeni publicznej, ale być może zapiski na ten temat przetrwały w opowieściach rodzinnych, w pamiętnikach, w kreacjach artystycznych.

8 marca 1968 roku
Druga fala feminizmu jest związana z rewolucją seksualną i protestami przeciwko wojnie w Wietnamie. To zdanie pada przy okazji wielu wykładów i musi pojawić się w każdej skróconej wersji historii ruchu kobiecego. W najnowszej prozie feministycznej, w „Bambino" Ingi Iwasiów, „Piaskowej górze" Joanny Bator, Kieszonkowym atlasie kobiet Sylwii Chutnik to data przywoływana równie często, jednak w kontekście polskiej historii i wstydu za polski antysemityzm. Znać w tych powieściach ślady lektur My z Jedwabnego Anny Bikont i książek Jana Tomasza Grossa, ale także Postaci z cieniem Bożeny Umińskiej, która w 1968 roku studiowała na pierwszym roku psychologii. O wydarzeniach z 1968 roku na Uniwersytecie Warszawskim Umińska mówi tak:

Schowałam się chyba w toalecie dla dziewcząt. Dobrze, że mnie stamtąd nie wyciągnięto [chodzi o milicjantów przebranych za „aktyw robotniczy" - A.G.], okno tej toalety wychodziło na zaplecze budynku uniwersyteckiego, na ogród. To był marzec, 8 marca, Dzień Kobiet, było trochę śniegu i pamiętam, że stałam przy oknie i miałam wrażenie, że zwariowałam, że patrzę przez okno, ale oglądam film. Na tym filmie dwóch facetów w szarych płaszczach okłada pałami dziewczynę, która leży na śniegu, po prostu biją jakąś dziewczynę, dwóch facetów pałami policyjnymi bije dziewczynę (s. 128).

Powtórzenia w tym fragmencie oddają nie tylko grozę sytuacji i lęk o własne życie, ale wpisują się w iluminację, jakiej doświadczyło ówczesne pokolenie, czyli pożegnanie z nadzieją, że można naprawić system. Jeden ze studentów, który uczestniczył w wiecu 8 marca wspomina: „bili przede wszystkim dziewczyny i przede wszystkim brunetki. Pomyślałem, no cóż, w końcu jest dzień kobiet, ale dlaczego właśnie brunetki? To zrozumiałem dopiero później" (za: J. Eisler, Polski rok 1968, Warszawa 2006, s. 244). Dziewczyny bito pałkami z metalowymi prętami w środku po nogach, jedynych odsłoniętych częściach ciała. Maciej Rosalak podkreśla w swojej relacji: „W pewnym momencie widzę, jak pewien cywil ciągnie za włosy ubraną w kożuch dziewczynę. Ona krzyczy, przewraca się w błoto. Ten incydent pamiętam chyba najlepiej. Pierwszy raz widzę, widzimy, takie rzeczy" (s. 240). Pokolenie wychowane na filmach wojennych, dochodzi do przekonania, że „socjalizm nie jest dobry" właśnie, gdy widzi przemoc wobec kobiet w przestrzeni publicznej, a „aktyw" szybko zmienia się w ich oczach w „gestapo". To, że właśnie w Dzień Kobiet zorganizowano wiec, nie jest sprawą przypadku. Czwartego marca grupa skupiona wokół „komandosów" doprecyzowała plany wiecu: „Zebrani byli zgodni co do tego, że w przygotowaniach główne role powinny odegrać dziewczyny, gdyż mniejsze było prawdopodobieństwo ich aresztowania. Dlatego też odczytanie rezolucji, której ostateczną redakcję do późnego wieczora przygotowywał Modzelewski, powierzono [Irenie] Lasocie, Grudzińska zaś miała być odpowiedzialna za ochronę wiecu" (s. 227). Na spotkaniu z Rybickim, prorektorem UW, to właśnie Irena Lasota i jej koleżanki stanowczo domagały się spełnienia studenckich postulatów i nie chciały pójść na kompromis: „kobiety były agresywne i walczące, natomiast my z Marcinem [Królem] próbowaliśmy pacyfikować nastroje. [...] Do dzisiaj pamiętam kobiety, które nacierały na Rybickiego z takim ogniem, bez żadnych zahamowań: wszystko albo nic. Najbardziej agresywna była Irena Lasota, której nie znałem jednak osobiście. O ile kobiety próbowały wymusić na rektorze wycofanie milicji, ukaranie winnych, powrót na uczelnię Adama, o tyle ja za najważniejsze w tamtej konkretnej sytuacji uznawałem to, żeby przestać się bić" (relacja Michała Osóbki-Morawskiego za: J. Eislerem, s. 241). Natomiast grupa studentek i studentów, bezskutecznie próbujących uciec z Krakowskiego Przedmieścia z kleszczy ORMO i „aktywu", została przez niektórych przechodniów obsypana kwiatami, które nieśli właśnie z okazji Dnia Kobiet.
Rok 1968 to data przełomowa dla polskiej inteligencji, której władza wydała otwartą wojnę, była to też na pewno data przełomowa dla Polek pochodzenia żydowskiego mieszkających w Polsce. To przeciw nim, podobnie jak w roku akademickim 1935/36 na UW, zastosowano wizerunek pięknej i niebezpiecznej Żydówki i to ich egzotyczna uroda stała się obiektem podejrzeń oraz drwin. Antysemicka nagonka z 1968 roku sięgała nie tylko po autorytet Adama Mickiewicza, lecz także Najświętszej Panienki (przy całkowitym pominięciu faktu, że była ona Żydówką). Do lat osiemdziesiątych ukazywały się w Polsce powieści, w których tropiono niemiecko-żydowski spisek i wskazywano na zagrożenie ze strony bogatych Żydówek, które uciekły z getta, a w PRL-u mają służące (Ryszard Dobrowolski Głupia sprawa), czy wykazują wyjątkowy spryt i są seksualnie wyuzdane (chociażby w powieści z połowy lat osiemdziesiątych Władysława Machejka „Żydowski pies")2. 
W związku z tą antysemicką tradycją polskiej kultury feministki coraz częściej sięgają do kanonu literatury i zwracają uwagę na sposób przedstawienia w nim Żydówek, tropią stereotypy i antysemickie argumenty3. W kręgu ich zainteresowań pojawia się także publikowana w PRL proza i poezja w języku jidysz i opracowania na ten temat, np. Bernadetta Darska w przewodniku Czas Fem wpisała w główny nurt feministycznych badań czasopismo „Midrasz". Osobny udział ma tutaj praca badawcza Joanny Lisek4 i Magdaleny Ruty5, których badania koncentrują się m.in. na prozie kobiecej pisanej w języku jidysz, z zaznaczeniem wątków emancypacji kobiet.
 

Agnieszka Gajewska    

 


Przypisy
1 Wanda Melcer, Aleja Niepodległości, Czytelnik, Warszawa 1958, s. 269. Odnalezienie tej opowieści o aborcji zawdzięczam artykułowi Ewy Paczoskiej. E. Paczoska, Na strychu i po kątach. Pisarki czasu międzywojnia w cieniu i blasku PRL-u, w: (Nie)ciekawa epoka? Literatura i PRL, red. i wstęp H. Gosk, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2008, s. 198–220.
2 Alina Molisak, Kilka uwag o różnych odmianach „marcowych" narracji, w: (Nie)ciekawa epoka?, s. 275–288.
3 Por. Bożena Umińska, Postać z cieniem: portrety Żydówek w polskiej literaturze od końca XIX wieku do 1939 roku, Sic!, Warszawa 2001 oraz Agata Araszkiewicz, Wypowiadam wam moje życie. Melancholia Zuzanny Ginczanki, Warszawa 2001.
4 Por. chociażby: Joanna Lisek, Pua Rakowska i jej walka o prawa kobiet, „Midrasz" nr 10, 2008, s. 9–12.
5 Por. Magdalena Ruta, Jidyszkajt w PRL, czyli dawne i nowe opowieści Lili Berger, „Midrasz" nr 10, 2008, s. 22–26. A także Jidyszland polskie przestrzenie, red. Ewa Geller, Monika Polit, Warszawa 2008. Wkrótce ukaże się też bardzo ważna książka Nieme dusze? Kobiety w kulturze jidysz, pod red. Joanny Lisek.

 

Agnieszka Gajewska (ur. 1977) – doktor literaturoznawstwa. Od niedawna kieruje Pracownią Krytyki Feministycznej IFP UAM. Autorka książki Hasło: Feminizm (2008), zredagowała Ćwiczenia z poetyki (2006). Prowadzi zajęcia z poetyki, teorii literatury i literatury współczesnej. Opiekunka naukowa Genderowego Koła Literaturoznawczego.

 

Strony: « Poprzednia 1 2