2011.02.08 Kurier Szczeciński: Wygaszenie, utrzymanie, likwidacja?
Źródło: 24kurier.pl
Uchwalając budżet, miejscy radni zdecydowali o zmniejszeniu do 400 tysięcy złotych dotacji na instytucję „Szczecin 2016”. Tym samym pod znakiem zapytania stanęła nie tylko przyszłość jej samej, ale także m.in. literackiego dwumiesięcznika „Pogranicza" i dalszego statusu zabytkowej willi Lentza.
O zasadach funkcjonowania w przyszłości „Szczecina 2016” przed sesją budżetową dyskutowali członkowie Komisji Kultury Rady Miasta. Ich decyzją instytucja miała kontynuować swoją dotychczasową działalność jako partner 21 organizacji pozarządowych (w tym tak ważnych, jak OFFicyna, Baltic Neopolis Orchestra czy Boogie Brain), wykonawca remontu willi Lentza i wydawca „Pograniczy”. Radni komisji przyjęli też wniosek o celowości zmniejszenia budżetu „Szczecina 2016” z 2,4 miliona złotych do 950 tys. Podczas sesji budżetowej cała rada przyjęła jednak kolejną poprawkę – kolejne 450 tys. przesunięto na rzecz programu zdrowotnych badań profilaktycznych prowadzonych przez radnego PO Tomasza Grodzkiego. W budżecie najmłodszej szczecińskiej instytucji kultury zostało zatem 400 tysięcy złotych.
– Nawet koszty likwidacji byłyby wyższe, więc mamy problem – nie ukrywa Marek Sztark, dyrektor „Szczecina 2016”. – Zgodnie z przepisami o finansach publicznych, każda instytucja, działając na podstawie prowizorium budżetowego, może w miesiącu wydać 1/12 swojego planowanego budżetu. I my, zgodnie z tymi przepisami, rozdysponowaliśmy 200 tysięcy zł. 31 stycznia okazało się, że na pozostałe 11 miesięcy mamy drugie 200 tysięcy. Oznacza to, że w krótkim czasie nie tylko nie podołamy działalności merytorycznej, ale zaczniemy lawinowo się zadłużać.
Na przestrzeni dwóch ostatnich lat głównym celem „Szczecina 2016” było napisanie aplikacji konkursowej w staraniach miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. To zadanie zakończyło się niepowodzeniem – Szczecin odpadł z rywalizacji o prestiżowy tytuł. Instytucja dowodzona przez Marka Sztarka osiągnęła jednak sukces na zupełnie innym polu: przez lata zaniedbanym odcinku pomocy pozarządowych instytucji kultury. Jako partner z osobowością prawną była wsparciem dla wielu stowarzyszeń, nie kwalifikujących się do udziału w programach unijnych. Wspomagała finansowo, bezpłatnie udostępniała pomieszczenia, tworzyła unikalne w skali w kraju programy pomocy aktywnym kulturalnie podmiotom. Po perturbacjach w Klubie 13 Muz swoją przystań w pawilonach „Szczecina 2016” znalazły cenione w całej Polsce „Pogranicza". Wreszcie ruszył również remont willi Lentza.
Przewodniczący Komisji Kultury RM Jędrzej Wijas obiecuje pomoc w szukaniu wyjścia z sytuacji: – Na naszym najbliższym posiedzeniu zajmiemy się sprawą „Szczecina 2016”. To bardzo źle, że PiS i PO przegłosowały wyprowadzenie pieniędzy z kultury. Nie można działać na szkodę instytucji, a tak się właśnie stało. Z drugiej strony, „Szczecin 2016” poczuwał się do kreowania polityki kulturalnej w mieście, a to zadanie prezydenta i Wydziału Kultury UM. Nie można dopuścić do dublowania się kompetencji – stąd wynikała jednomyślna rekomendacja komisji o przesunięciu pieniędzy z puli „Szczecina 2016” do wydziału. Dotacja 950 tys. wystarczała instytucji na spokojne - przy pewnej redukcji etatów – funkcjonowanie i wypełnianie stawianych przez nią zadań, czyli głównie współpracy z organizacjami pozarządowymi.
Mniej optymistycznie wypowiada się Krzysztof Soska, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za sprawy kultury. Jego zdaniem decyzja radnych oznacza faktyczną likwidację „Szczecina 2016”.
– Będę jeszcze rozmawiał z dyrektorem Sztarkiem, ale tak naprawdę nie można w tej sprawie oczekiwać cudów – mówi Soska. – Nawet jeśli dofinansujemy instytucję do kwoty 950 tys. zł, to i tak nie będzie ona w stanie efektywnie działać. Najprawdopodobniej zmuszeni zostaniemy do podjęcia decyzji o wygaszeniu.
Co zatem stanie się ze stowarzyszeniami współpracującymi ze „Szczecinem 2016”? Prezydent Soska ma nadzieję, że uda się utworzyć inkubator dla organizacji pozarządowych. Mogłoby go poprowadzić konsorcjum złożone ze szczecińskich ngo-sów. Taki ruch pozwoliłby spokojnie realizować nowe projekty i te najważniejsze wygenerowane przez wygaszaną instytucję.
– Żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły – zastrzega jednak Krzysztof Soska. – Radni postawili nas pod ścianą i teraz trzeba myśleć co dalej, również w odniesieniu do form dalszego funkcjonowania „Pograniczy” i Willi Lentza.
W sprawie „Szczecina 2016” wyraźnie widać rozdźwięk między środowiskiem ludzi kultury i polityki: o ile ci pierwsi deklarują swoje poparcie dla dalszego działania instytucji, ci drudzy takiej potrzeby nie widzą. O tym, czyje racje przeważą, będziemy informować na bieżąco.
Katarzyna Stróżyk, 8 lutego 2011
