2011.02.28 Kurier Szczeciński: Kulturalne znaki zapytania

 

Źródło: 24kurier.pl

 

Jednak to już koniec. Podczas wczorajszej sesji członkowie Rady Miasta podjęli decyzję o rozpoczęciu procesu likwidacji instytucji Szczecin 2016”. Konsekwencje takiego werdyktu – choć politycy je bagatelizują – dla szczecińskiej kultury są mocno niepokojące.

 

Poza podjęciem walki o zwycięstwo w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury „Szczecin 2016” spełnia również funkcje instytucjonalnego partnera dla stowarzyszeń i organizacji pozarządowych. Jest też wydawcą cenionego w Polsce literackiego dwumiesięcznika „Pogranicza". Przyszłość ukazującego się od 15 lat czasopisma stanęła obecnie pod znakiem zapytania.

 

– W Wydziale Kultury nie usłyszałam żadnych konkretnych pomysłów – mówi Inga Iwasiów, redaktor naczelna „Pograniczy” i laureatka Nagrody Artystycznej Miasta. – Dostaliśmy 79 tysięcy złotych dotacji z Ministerstwa Kultury, wkład własny gwarantowała nam instytucja mająca właśnie przestać istnieć. Trzeba szybko wskazać formalny sposób zabezpieczenia ministerialnego dofinansowania, inaczej pieniądze przepadną, co będzie oznaczało też faktyczną likwidację pisma. Do połowy marca musimy oddać nowy numer periodyku, a nie mamy na to pieniędzy. „Pogranicza” są jednym z 33 czasopism dotowanych przez ministerstwo, ponad 90 wniosków odrzucono. Wydaje mi się, iż jest to wyróżnienie dla kultury literackiej miasta.


Przedstawiciele „Pograniczy” w piątek o swojej sytuacji mają rozmawiać z wiceprezydentem Krzysztofem Soską. Wedle zapewnień Wydziału Kultury, miasto nadal chce finansować wydawanie literackiego czasopisma.

 

Inga Iwasiów podkreśla, że koniec ożywiającego życie kulturalne „Szczecina 2016” oznacza likwidację wartości samej w sobie. W podobnym tonie wypowiada się Dana Jesswein ze Stowarzyszenia OFFicyna:

 

– Każda instytucja ma zapewnioną płynność finansową, a to pozwala na realizowanie projektów w pierwszym kwartale roku. Każdy, kto składa wnioski, wie o tym, że pieniądze na nie spływają później. Dla OFFicyny utrata takiego partnera jak „Szczecin 2016” oznacza nie tylko utratę siedziby naszego biura, ale i bardzo konkretne problemy finansowe. Dostaliśmy dotacje z ministerstwa na artystyczno- społeczny program „Alternatywa 2” i nie wiemy, czy go będziemy mogli sfinalizować, bo wkład własny zapewniał nam „Szczecin 2016”. To instytucja kupiła sprzęt do kina „Obserwatorium”, bo stowarzyszenia nie mogą rozliczać środków trwałych. Likwidacja instytucji oznacza sprzedaż jej majątku, czyli koniec kina. Nie wiem też, co będzie z tegorocznym „dokumentARTem”. „Szczecin 2016” udostępniał nam bezpłatnie sale na projekcje i bazę festiwalową. Koszt wynajęcia sali w kinie na jeden seans to 800-2 tys. zł, a my mamy tych seansów kilkadziesiąt. Nie stać na poniesienie takich kosztów.

 

Przy „Szczecinie 2016” działa 21 stowarzyszeń i organizacji.

Katarzyna Stróżyk, 28 lutego 2011