Sedno sprawy.

NIE PYTAJ INNYCH JAK MASZ żyć !!!!  jeżeli nie wiesz to najpierw poszukaj odpowiedzi w sobie, ale nie bierz przykładu z innych. Każdy ma inną historie i czego innego potrzebuje do szczęścia. Są i tacy,którzy niczego do szczęścia nie potrzebują bo są w pełni świadomi i radośni. Nie bądź osobowością zależną bo możesz tym skazać siebie na „śmierć” Niech nikt nie będzie Twoim „ideałem”. Każdy jest zupełnie inny.

Jedni i drudzy mają prawo nas oceniać. Mają prawo mieć o nas swoje zdanie i mogą nam je przedstawiać na różne sposoby. Sami to robimy czując się często po prostu wolni.

To właśnie tacy sami ludzie jak my molestują nas zewsząd stwierdzeniami , że każdy jest odpowiedzialny za swoje niepowodzenia. Ludzie z natury będą nas surowo oceniać i nie rozumieć naszych problemów, bo nie są nami. Nie możemy im mieć za złe tego, że nie chcą nas w swoim życiu bo coś im w nas nie odpowiada. Należy wysilić się i postawić na ich miejscu. Faktycznie..patrząc na siebie z boku, sama jestem pod wrażeniem jak mogą mnie niektórzy znosić. Ale cóż mogę zrobić. Sama znoszę wiele. Nie chcę się w sobie dusić. . .Wyznaję zasade, że akceptuje innych, ale jeśli ktoś nie akceptuje mnie i nie ma kompromisu to nie znajdzie się miejsca na porozumienie i tzw. Harmonie..Wszystko się po co dzieje. Każdy konflikt jest skutkiem czegoś  – co można wyłapać…i popracować nad tym.

Ale do sedna..

Chodzi mi o to, że nie jest do końca prawdą, że my „chorzy” na bpb,dda i ddd..jesteśmy odpowiedzialni za swój los.

Tylko my ponosimy odpowiedzialność za swoje niepowodzenia ? Naprawde?

Tak nas właśnie widzą to inni. Tak nas oceniają. I tylko dlatego,że jesteśmy pelnoletni. Właśnie przez to wszystko nasze słabe EGO podatne na wpływy z zewnątrz zaczyna w to wierzyć i czuć wyrzuty sumienia.. Tak jest niestety. Nagle budzisz się i żałujesz, że ujrzałeś świt. Twoje życie jest beznadziejne i Ty jesteś do niczego.Realnie patrząc na to, oczami „borderki” to jest w tym trochę prawdy. No może połowa.

To jakie błędy popełniłam wkraczając w dorosłe życie będąc chorą jest winą moich rodziców. Ale to kim się przez nich stałam nie zwalnia mnie  z ponoszenia konsekwencji za swoje czyny. Usprawiedliwia moje zabrudzone sumienie i tłumaczy wiele zachowań, ale nigdy nie pozwoli mi przejść przez życie bez szwanku tylko dlatego, że to nie do końca moja wina…

Reasumując:

To jak długo będziesz powtarzał TE SAME BŁĘDY jest już tylko Twoim niepowodzeniem i Twoją winą.

To ile lat czasu minie pod hasłem.. „Trudno,taka/taki już jestem,nie zmienie się.. ” jest Tylko Twoim wyborem. To na ile lat odkładasz odnalezienie siebie to Twój problem, a nie Twoich rodziców. Bo odkąd przestali Cię wychowywać masz już możliwość odwrócić się od nich i iść w swoją strone.  To jak długo powielasz ich schemat zależy od Ciebie.

Fakty:

Zmiana zawsze pogarsza stan psychiczny i wywraca wszystko do góry nogami. Ale to dlatego, że stajesz się często potem sobą, a tkwisz nadal w tym samym miejscu od wielu lat. To jak kubeł zimnej wody na głowe.. Szok. Po prostu jesteś w ciężkim szoku po terapii.. I musisz stopniowo do siebie dochodzić. Podkreślam : DO SIEBIE.

Niektóre rzeczy w naszym życiu nie istnieją, są wytworami naszej wyobraźni i to właśnie między innymi to znika po terapii. Trzeba szybko skupić się na tym co realne i nie przejmować się tym co było.Pamiętaj,że jeśli nie przychodzi Ci to łatwo to daj sobie czas. Każdy potrzebuje go w róznych ilościach.

Prawdy jako „prawdy” nie ma. Prawda to nasze postrzeganie I Ocena tego. WŁAŚNIE OCENA !!! To właśnie własne I TYLKO WŁASNE ODCZUCIA I WŁASNĄ OCENE UZNAJEMY ZA PRAWDĘ !!

Co jest ogromnym błędem bo sprawia, że ludzie odwracają się od nas i zostajemy sami..wierząc TYLKO w swoje wytwory wyobraźni.

Nie ma czegoś takiego jak indywidualizm. To jest wymysł..kolejny wymysł Twojego mózgu i kolorowych gazet.. Przez taki właśnie „indywidualizm” zostajesz samotną jednostką. Chcesz tego? Ok. Do czasu…

Jesteś integralną częścią tego świata. Odsuwając się od niego i otoczenia..to świat i otoczenie oddala się od Ciebie.

Musisz dążyć za prawdą jaka jest w Tobie. Jeśli czujesz, że ktoś zniszczyl Twoje ja..jeśli czujesz, że jesteś uwięziony w swoim ciele.. To niech Twoim zamiarem stanie się tylko uwolnienie swojego JA w celu zaopiekowania się sobą tak jak na to zasługujesz.. Tak jak na to zasługiwales jako małe dziecko, a nie bylo Ci to dane. Nieważne są pieniądze..nieważne są dobra materialne, zawód..wygląd..ważne jest abyś czuł, że to co Cie otacza nie jest wytworem Twojego chorego umysłu , a jest rzeczywistością. Wtedy docenisz każdy dzień, chwilę i sekunde..podczas kiedy będziesz czuł się sobą. Będziesz siebie szanował i kochał. Ludzie..jacy by nie byli..jak surowo ich nie będziesz oceniał- będą w Twoim otoczeniu..a świat jaki by paskudny nie był..będzie Ci się wydawał taki piękny bo prawdziwy.

Pamiętaj też o tym, że wyzdrowienie zależy od Twoich preferencji. Ale nie poznasz ich dopóki nie sprobujesz.. W tej chwili możesz myśleć, że nie masz żadnych..albo jesteś taki zajebisty, że dasz sobie radę.

Borderline,DDA itp. To naprawde przyziemne problemy. Jeśli będziesz traktował te tematy jako „kosmiczne” to zawsze takimi dla Ciebie będą – nie do pojęcia.

Pamiętaj. Prawie wszyscy będą sprawdzać na Tobie zgodność Twoich poglądów z Tymi ogólnie przyjętymi, ale przede wszystkim ze SWOIMI ( czyli jedyną słuszną prawdą)

Nie daj się. Dąż do bycia sobą. Nie obwiniaj się za to co wydarzyło się w dzieciństwie.  Nie tłumacz się z tego przez innymi i samym sobą.

Twoje JA ukryte i zdrowe pragnie wolności, a EGO uwolnienia od złych ocen i pochwał.

4 myśli na temat “Sedno sprawy.

  1. Jak to dobrze ze jesteś, moj partner alkoholik zmaga się z ta choroba ale jemu jest z tym dobrze gorzej mi ????i tak niestety odchodzę powolnymi krokami od niego. Bo jak to napisalas a on powtarza jestem jaki jestem. Miłego dnia cudowna osóbko

  2. Kochane żuczki jak to pisze jedna z naszych kolezanek☺ostatnio napisała tutaj Agnieszka ktora dowiedziała się ze jej maz ma bordeline.Kilku z nas udaje się pokonywać ta chorobę,wesprzyjmy ja dodajmy otuchy ze człowiek z tą chorobą moze sie zmieniac dzięki psychoterapii ,wierzę w Boga i siebie samego. Odezwimy się dajmy sile nam samym i bliskim ktorzy z nami ida przez zycie.Pokonajmy ja razem ☺

  3. Dziekuję Ci za te słowa. To cholernie prawdziwe kiedy ludzie mówią,ze się nami zmęczyli,ale od zawsze widza tylko to co chą widziec… nic na siłę… boli jak chuj… ale trudno… przecierpie..pewnie znowu ktos mnie zostawi… 🙁 bo wiecznie sie nad soba uzalam… i czepiam kogoś…taki ze mnei potwor..oni nei kumaja,ze to nei jes tylko pesymizm… ja masz milion problemow naraz to stajesz sie nimi i chloniesz je… 🙁

    dziewczyny jak radzicie sobei ze swoimi skrzywieniami myslowymi? Jak je rozpoznaecie.. Nie moge narazie hcodzic na terapie a chcialabym kontynuowac 🙁

  4. AMEN! Uwielbiam cie…potrzebowalam tego posts dokladnie w tym monencie! Zwlaszcza ze po wielu zmianach jakie mnie cieszyly, cieszyly bo cos sie dzialo, intensywnie dzialalam, bylam dumna ze w koncu robie to SAMA ale przyszla ta rzeczywistosc i jest gorzej.myslalam ze wszystko tak bedzie sie szybko zmieniac niestety nie ja. Na to trzeba lat. Ale walcze dalej. Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.