Agnieszka Gruszczyńska - "Miłość jest homo"


Cechą kultury współczesnej jest powszechna fascynacja seksem. Rynek jest domeną tejże, bowiem obietnica przyjemności stała się sprawnie działającą i efektywną dźwignią marketingową. Skomercjalizowana seksualność odwraca uwagę społeczeństwa od jego prawdziwych potrzeb. Pociąga to za sobą przeważająco kompulsywny charakter współczesnych zachowań seksualnych. Z czego wynika taka diagnoza? Czy domaganie się prawa do satysfakcji, które stało się podstawą odnowy intymności może stanowić jej źródło? Czy wyzwolenie w sferze intymnej jest równie ważnym zjawiskiem, jak emancypacja w kręgu publicznym?

Na te i wiele innych pytań odpowiedzi udziela Anthony Giddens w swej najnowszej książce pt. Przemiany intymności. Seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach. Po raz pierwszy intymność zostaje tak uzewnętrzniona, poddana naukowej analizie, której wnioski zaskakują i - miejscami oburzają. Intymny to słowo pochodzące od łacińskiego leksemu intimus tłumaczonego jako "najwewnętrzniejszy". Wobec odważnej publikacji A. Giddensa owa osobistość i poufność relacji intymnych wydaje się być zburzona. Na jej zgliszczach buduje autor nową teorię związków, relacji międzyludzkich i - momentami płci, teorię, która rewolucjonizuje pojmowanie intymności, rewiduje spetryfikowane pojęcia dotyczące miłości, rodzicielstwa czy seksualności, wskazuje na zupełnie nowy czas i odmienne miejsce, w którym spotkaliśmy się my - ludzie. Nasze zejście się w punkcie człowiek owocuje zupełnie nowym pojmowaniem relacji, w obrębie których wszelakie wariacje są dozwolone, wobec czego nie można mówić o żadnych gorszących odchyleniach zwanych dotąd dewiacjami.

Giddens zebrał w jedną syntetyczną całość pewną grupę twierdzeń dowodzących przemian jakim uległa i nadal podlega intymna sfera naszego życia. Bardzo ciekawym aspektem owej syntezy jest metodologia. Autor sam zaznacza, że, kiedy tylko jest to możliwe, wystrzega się fachowej terminologii i naukowej stylistyki toku wypowiedzi. Dostrzec można tu daleko idący zabieg eseizacji, przybliżający rozprawę Giddensa w aspekcie formy narracyjnej do dzieł popularnonaukowych.

Swoja analizę opiera autor na rozmaitych źródłach, których enumerację rozpocząć należy od rozpraw naukowych np. Freuda czy Foucaulta, uwzględnić należy w jej obrębie szczegółową analizę różnorodnych poradników psychologicznych, by zakończyć na badaniach socjologicznych (autor powołuje się często m.in. na opublikowany w 1990 roku The Kinsey Institute New Report on Sex) i literaturze. Status badań socjologicznych i literatury jest niemalże równy w dziele Giddensa. Powołując się na wyniki badań społecznych, autor nie koncentruje swej uwagi głownie na wnioskach z nich płynących czy liczbach będących efektem pracy naukowców. Większym zainteresowaniem obdarza indywidualne wypowiedzi respondentów, będące dlań źródłem, z którego wypływa klarowny dowód popierający daną tezę. Podobnie traktuje on literaturę. Uzyskuje ona tu status indywidualnej narracji będącej diagnozą pewnego status quo i próbą opisu starań, których celem jest przełamanie owego. Literatura i badania socjologiczne stają się zatem w pracy Giddensa narzędziem strategicznym, funkcjonującym na prawach anegdoty. Literatura i indywidualne narracje z badań społecznych porządkują analizowany materiał badawczy, prezentują go w formie wydobytego segmentu, możliwego do objęcia z pełną analityczną uwagą, tworząc tym samym użyteczny opis gęsty. Przyjęta przez Giddensa metodologia umożliwia badanie trybem synekdochy. Autor bowiem prezentuje fragment rzeczywistości jako nietypową, jednak reprezentatywną część niemożliwej przecież do objęcia całości. Każde z przytoczonych zdarzeń, którego kontekst macierzysty stanowi praca socjologiczna bądź fabuła literacka, analizowane jest jako przykład zaburzenia istniejącego status quo bądź próby utrzymania owego. Wobec tak realizowanej metody badawczej czytelnik dostrzega sam pewne przemiany jeszcze, nim nadejdzie czas na lekturę stosownej konstatacji autora.

Jednym z analizowanych w rozproszeniu w toku całego wywodu zjawisk jest kategoria płci. Autor dokonuje tu pewnej rekapitulacji tez towarzyszących ewolucji pojmowania kobiecości i męskości, znajduje okazję, by podsumować współczesną kondycję człowieka, kreowaną na podstawie kryterium płci, wyznacza również pewne linie rozwoju, perspektywy, jakie otwierają się przed ludzkością i w tym miejscu płeć przestaje mieć konstytutywne znaczenie.

Istotnie ciekawa jest analiza kobiecości, którą zaprezentował autor. Trudno przedstawić jej syntezę, pomijając analizę wielu aspektów intymności opisywanych przez Giddensa, bowiem dyskurs dotyczący płci nie został podsumowany w jednym miejscu, jest on rozproszony w toku narracji, a tezy go konstytuujące wynikają z analizy wszelkich przejawów seksualności w różnych typach związków międzyludzkich.

Autor wychodzi od podziału różnicującego kobiecość w erze przednowoczesnej. Mówi on, że do niedawna dzielono przedstawicielki płci pięknej na kobiety cnotliwe i rozwiązłe. Cnotę definiowano wówczas jako nieuleganie pokusom seksualnym, wstrzemięźliwość wspomaganą przez sprawne działanie instytucji przyzwoitki i pospiesznie aranżowane małżeństwa. Kobiety rozwiązłe funkcjonowały w wyraźniej opozycji do cnotliwych, ich żywot przebiegał poza ramami dobrego towarzystwa, bądź na jego nieco bardziej tolerancyjnym marginesie. Wobec takiego podziału kategorii przynależnych kobiecości i w odniesieniu do funkcjonującej w owym czasie podwójnej normatywności ciekawie pojmowano zdradę, której winowajczynią była kobieta. Damska niewierność uznawana była za niewybaczalne złamanie prawa własności i zasady dziedziczenia. Punktem zwrotnym w pojmowaniu kobiecości jest moment narodzin idei miłości romantycznej. Założenia owej w większym stopniu kształtowały aspiracje kobiet niż mężczyzn. Można dostrzec dwojaki wpływ etosu miłości romantycznej na rozwój kobiet. Istnieją przesłanki do konstatacji mówiącej, że przyczynił się on do zamknięcia kobiet „tam, gdzie ich miejsce", czyli w domu, u boku ukochanego mężczyzny, którego wyboru dokonała samodzielnie małżonka. Miłość romantyczną uznać można również za czynną i radykalną odpowiedź na społeczny układ oparty na męskiej dominacji. Zakłada ona bowiem trwałą więź uczuciową opartą tylko i wyłącznie na pozytywnej relacji między dwojgiem ludzi. Choć brak tu jeszcze kluczowego warunku emancypacji kobiet, który przyniesie ze sobą dopiero czysta relacja. Owym warunkiem jest pojawienie się plastycznej seksualności, czyli seksualności zdecentralizowanej, uwolnionej od wymogu reprodukcji. Wyzwala ona seksualność spod władzy fallusa, przyczyniając się tym samym do zmiany statusu społecznego kobiety.

Z badań Lilian Rubin przeprowadzonych w roku 1989 w USA na grupie 1000 nastolatków wynika, że przemiany w sferze postaw i zachowań seksualnych dziewcząt są znacznie większe niż w gronie chłopców. Chłopcy wciąż oczekują od dziewcząt swoistej niewinności. Z takiego niezgrania wynikają pewne obawy o kondycję kobiecości w związkach heteroseksualnych. Mężczyźni starając się o przywrócenia prymatu fallusa, pozwalają sobie na zaistnienie w ich relacjach z partnerkami zachowań agresywnych. Giddens konstatuje więc, że kobieta i kobiecość nowoczesna mają się znacznie lepiej w związkach homoseksualnych.

Równie ciekawa wydaje się być analiza męskości. Oto poddani padaniu panowie nie wypadają w jego wynikach najlepiej. Giddens przypomina kondycję mężczyzny przednowoczesnego w kontekście jego relacji z kobietami. Czasy, w których panowało przekonanie, że wielość i różnorodność męskich doświadczeń seksualnych jest warunkiem zdrowia panów, nie odeszły jeszcze w niepamięć. Zdrada w przypadku mężczyzny wciąż bywa uznawana jest za godny ubolewania, ale wybaczalny przejaw słabości. Obecnie, w czasie zrównania standardów w odniesieniu do seksu, obie płcie zmuszone są do zmiany poglądów i zachowań względem płci przeciwnej, a przychodzi to dużo trudniej mężczyznom. Giddens nazywa ich zatem guzdrałami, którymi stają się, będąc opieszałymi wobec omawianych przemian. Przez ostatnie wieki również i na nich oddziałują idee miłości romantycznej, lecz w nieco inny sposób. Ci, którzy biorą je sobie za bardzo do serca, stają się romantykami. Są to niewłaściwi marzyciele, którzy zbytnio ulegli dominacji kobiet. Jedynym pozytywnym aspektem takiej postawy jest nieprzychylność okazywana podziałowi kobiet na nieskalane i nieczyste. Często jednak miłość romantyczna wraz z ideałami, które niesie przeraża mężczyzn. Wówczas - a zdarza się to nierzadko - podejmują oni heroiczną próbę ocalenia męskości przednowoczesnej, która może, lecz nie musi, zakończyć się tragedią. Jak wobec tego panowie odnoszą się do emancypacji kobiet? Giddens dowodzi, że większość mężczyzn jest zadowolona z faktu, że kobiety stały się bardziej otwarte na seks i twierdzi, że na dłużej chcieliby związać się właśnie z kobietą dorównującą im pod względem intelektualnym i ekonomicznym. Jednakże skutki tych preferencji wywołują w nich dogłębny niepokój. Mężczyźni konstatują to stwierdzeniem mówiącym, że kobiety stały się mniej delikatne. Giddens cytuje jednego z nich: „Kobiety nie chcą być żonami - one chcą mieć żonę".

W toku całego wywodu można jednak odnaleźć próbę kreacji pozytywnego wzorca męskości, który nazwałabym męskością postulowaną. Jest on opierany na szerokiej analogii wobec postaw i relacji partnerów-mężczyzn żyjących w związkach homoseksualnych.

Giddens równie ciekawie analizuje cztery typy związków, które były tu już po części przywoływane. Są to: amour passion, miłość romantyczna, czysta relacja i miłość współbieżna.

Pierwszy typ relacji, czyli amour passion, zwany inaczej miłością namiętną definiuje autor jako wyraz integralnej więzi między miłością a seksem. Znakiem miłości namiętnej jest pożądanie, które wynosi ją ponad porządek dnia codziennego a w rzeczywistości często wchodzi z nim w konflikt. Relacja erotyczna z drugą osobą jest wszechogarniająca, często tak silna, że jedna bądź obie strony są w stanie zlekceważyć wszystkie ciążące na nich zobowiązania. Miłość namiętną cechuje wręcz religijne w swej żarliwości natchnienie. Cały świat staje się inny, a jednocześnie nie wzbudza zainteresowania, bo bez reszty przesłania go obiekt uczuć. Taki typ związku z punktu widzenia ładu społecznego i powinności jest niebezpieczeństwem.

Miłość romantyczna
to kolejny zaproponowany przez Giddensa typ relacji. Jej istotnym aspektem jest fakt, że wnosi ona do życia jednostki ideę narracji, czyli chęć opowiadania historii, która staje się synonimem romansu, ale w przypadku konkretnym jest po prostu historią jednostki. Początki miłości romantycznej zbiegają się w czasie z narodzinami powieści. W ramach miłości romantycznej mówić można po raz pierwszy o utożsamieniu miłości i wolności. Amour passion niosła ze sobą pewne wyzwolenie, ale tylko w sensie zerwania z rutyną i poczuciem obowiązku, któremu towarzyszyło wyobcowanie ze świata instytucji społecznych. W ramach miłości romantycznej następuje pełny związek między wolnością a samorealizacją. Żądza seksualna jest tu z reguły podporządkowana miłości wysublimowanej. Miłość ta kojarzy się z momentalnym oszołomieniem („miłość od pierwszego wejrzenia"), które jest gestem porozumienia, intuicyjnym rozpoznaniem cech drugiej osoby, odpowiada fascynacji kimś, kto może zapewnić spełnienie.

Przy okazji rozważań o miłości romantycznej pozwolę sobie powrócić jeszcze na moment do zasygnalizowanej już kwestii romansu pojmowanego zgodnie z dziewiętnastowiecznym myśleniem o tej odmianie powieści. Giddens zwraca uwagę, że idea romansu wyrażała i przyczyniła się do zmian zachodzących w całości życia społecznego. Romans w XIX wieku wciąż zawierał odniesienia do kosmicznej Opatrzności łączącej dwoje ludzi, ale konsolidował je z postawą otwarcia na przyszłość. Oto bohaterowie dostają możliwość przejęcia kontroli nas własną przyszłością.

W kwestii podsumowania warto powiedzieć, ze miłość romantyczna znacznie różni się od amour passion, choć zawiera pewne jej elementy. Staje się czynnikiem zmiany społecznej, której miłość namiętna nigdy nie zapoczątkowała. Upowszechnienie idei miłości romantycznej sprzężone było z potężnymi przeobrażeniami, jakim uległo małżeństwo i inne aspekty życia społecznego. Towarzyszy jej intymność, którą autor definiuje jako więź psychologiczną, porozumienie o charakterze dopełnienia.

Autor, powołując się na badania socjologiczne Emili Hancock, opisuje kolejny typ relacji. Jego zalążków dopatruje się w życiu intymnym współczesnych amerykańskich nastolatków, którzy są ośrodkiem wielkiej przemiany. Zamiast o małżeństwie, młodzi ludzie mówią o byciu ze sobą, i jak dopowiada autor - czynią bardzo słusznie. Owo bycie ze sobą to bliska, trwała relacja z drugim człowiekiem. Giddens nazywa ten typ związków czystą relacją. W tym przypadku można z pełnym przekonaniem powiedzieć o autoteliczności związku, w który jednostki wchodzą, po to, by czerpać przyjemność z niego samego. Związek taki trwa dotąd, dokąd obie strony uzyskują z niego dość satysfakcji, by chcieć go utrzymać. Obecnie czysta relacja coraz częściej zastępuje małżeństwo, łącząc miłość i seksualność. Jest zjawiskiem równoległym do rozwoju plastycznej seksualności.

Wyłonienie się kolejnego typu związków, Anthony Giddens motywuje kruszącymi się pod wpływem emancypacji i rosnącej autonomii kobiet ideałami miłości romantycznej. Otwarcie na drugą osobę to warunek miłości współbieżnej. Jest to miłość czynna i warunkowa, nie chce zakładać żadnego tylko i na zawsze. Jej skutkiem jest - jak stwierdza autor  duża liczba separacji i rozwodów. Człowiek postępujący zgodnie z ideami miłości współbieżnej nie szuka kogoś wyjątkowego, pragnie zaś odnaleźć wyjątkowy związek. Ars erotica jest jednym z kluczowych wymiarów takiego związku dwojga ludzi, a wzajemne dawanie sobie rozkoszy - warunkiem jego trwania.

Warto dodać, że zarówno miłość współbieżna, jak i czysta relacja nie są związane z heteroseksualnością. Ideały miłości romantycznej zaprojektowane były zaś głównie dla pary heteroseksualnej.

Wobec rzetelnej analizy modyfikacji, jakiej uległy i wciąż podlegają relacje intymne, nasuwa się pytanie, czy kiedykolwiek zakończy się proces przemian, czy mamy szanse na trwałe wyrównanie pozycji i prawdziwą relację partnerską? Giddens udziela oczywiście jasnej odpowiedzi, wskazując rozwiązanie dające szanse na demokratyzację życia osobistego. Akceptacja czystej relacji, eliminacja zagrożeń istniejących w obrębie związków hetero, autonomia partnerów, zastąpienie przymusu elitarną komunikacją, zaufanie podparte jawnością i przede wszystkim ostateczne uwolnienie seksualności spod władzy fallusa - to wszystko zagwarantować ma nam pozytywne relacje intymne. Czy ludzkość osiągnie taki stan rozwoju, czy zahamuje go zagrażający nam od kilku lat wielki backlash? Nie wiemy, póki co, Giddens poleca nam wzorować się na dużo zdrowszych i bardziej pozytywnych relacjach par homoseksualnych.

(Anthony Giddens
Przemiany intymności. Seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach.
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2006. - s. 248.)