CO ROBIĆ KIEDY JEST – MYŚLI SAMOBÓJCZE

Każdy jest zaburzony w innym stopniu. W moim przypadku stopień nasilenia maleje z wiekiem. Oczywiście przyśpieszyłam ten proces lecząc się i wierzę, że wyzdrowieję. Może już właściwie jestem zdrowa. To co się ze mną dzieje i jak często – jest niczym w porównaniu do tego co było.

Kiedy uczęszczałam na terapie na początku to mówiłam Pani Dr, że ‚moim zdrowiem’ będzie kontrola ataków i zatrzymywanie ich na samym początku. I tak też po wieloletniej pracy się stało.

Nie walczę z sobą. To po pierwsze.

Nie próbuj walczyć ze swoimi emocjami. Zapewne ktoś już w przeszłości je negował, więc nie rób tego znowu sama sobie.

Borderline kończy się wtedy, kiedy zaczyna się miłość !! Miłość do samego siebie. Jak już raz to poczujesz to zrozumiesz o co mi chodziło.

Jak to? jakiej miłości…ja nie umiem kochać !! ja nie wiem co to miłość !! nie mam uczuć …jestem jak skała.. jak lód.. nic w sobie nie mam..

Do wydobycia takiej miłości potrzeba pokory. ” Pokora jest to uniżenie się, jest to wyrzecze­nie się zewnętrznej okazałości, wyrzeczenie się wszystkiego, co się zwykło podobać nieporządnej miłości naszej…” Uchyl głowę i w ciszy staraj się afirmować. To co się z Tobą dzieje ‚nie jest Tobą’. To zaburzenie..to emocje…to twoje uwięzione EGO. Staraj się w tych gorszych dniach czy chwilach być blisko siebie. Kontaktować się tylko ze swoim zdrowym JA. Uwierz mi , że gdyby go nie było – nie byłoby problemu, nie szukałabyś pomocy i nie cierpiałabyś ..

Jeśli czujesz niepokój… czyli uczucie jakby coś się miało zaraz stać..jakby wszystko wokół wydało się obce postaraj się znaleźć dla siebie bezpieczne miejsce. W tych momencie może zaczynać się jak to ja nazywać „Eksplozja”.  Z Racji tego, że jest to taki stan rozczulenia emocjonalnego unikaj wtedy wszystkich czynników destabilizujących ( patrz BORDERDIETA ) zrezygnuj z imprez, na których jest alkohol . Istnieje ryzyko, że aby ulżyć cierpieniu wypijesz za dużo. To stan kiedy czujesz się INNA.. męczysz się i boisz..Nie rób sobie krzywdy tylko po to, żeby to zagłuszyć. Im częściej będziesz wychodziła z tego sukcesem, tym borderline nie będzie już tak Cię rozwalało na łopatki. Taki trening trwa często miesiące..

Jeżeli ataki są ciągłe..i uczucie lęku nieustanne. Powoli tracisz siły i obawiasz się, że możesz nad tym nie zapanować to nie czekaj. Po prostu zgłoś się szybko do psychiatry. Czasami leki pomagają dojść do siebie. I nie chodzi mi tu o łykanie garści psychotropów i stabilizatorów. Chodzi mi o to, że fizycznie nasz organizm też choruje i te leki mają na celu ochronę organizmu w ramach dbania o siebie. Nie wiem na jakim etapie jesteś, ale borderline w pewnych fazach rozwala cały układ nerwowy. Co u mnie skończyło się bezsennością, utratą wagi, migreną, płytkim oddechem i silnym niepokojem. Leżałam w nocy w łóżku i gniotłam w dłoniach prześcieradło błagając Boga, żeby to się skończyło. Ileż to razy jechałam na izbę przyjęć i mówiłam wprost ” NIE DAM DZISIAJ RADY I BARDZO SIĘ BOJĘ, ŻE NIE ZAPANUJĘ NAD TYM”

Tak jest na początku, ale nie musi być. Bo jak wspominałam każdy jest inny. Ja wiedziałam z czym mam do czynienia . Wróg śmiertelny. Jak się nie zna na początku mechanizmów borderline i zachowań..to się nie wie jak z tym postępować. Terapia uczy życia z tym co jest etapem wyzdrowienia.

Tak więc !! Jeśli czujesz, że nie panujesz nad tym. W Twojej głowie myśli samobójcze i chęć czynienia sobie zła  – nie czekaj tylko jedź na Izbę Przyjęć do najbliższego oddziału psychiatrycznego Twojego miejsca zamieszkania. Uwierz mi , że to żaden wstyd i dziwota. Dla ludzi tam to jest zupełnie normalne, że się boisz i na pewno Ci pomogą. Ja sama dwukrotnie zostałam na noc pod kroplówką. Potrzebowałam być z kimś kto to rozumie i pozwoli mi być w bezpiecznym miejscu. Oni po to są..a Ty płacisz składki NFZ i to Ci się należy. Nie męcz się !! i nie czekaj zbyt długo..

Rany które sobie zadasz po przeminięciu ataku wydadzą Ci się niepotrzebne i zostaną blizny. Jeśli się otrujesz to powrotu może już nie być..i nie dowiesz się, czy wyzdrowiejesz.. ( a można wyzdrowieć ) i nie dowiesz się co Cię czeka. Nie pozwól aby sekunda decydowała o Twoim patrzeniu na świat. Jak mówić to tylko do Swojego zdrowego JA. Potrzeba czasami dużo czasu by wiele zrozumieć. Potrzeba kilku lat. 

Nie poddawaj się . Nie rezygnuj i nie okaleczaj się. Mi tego nigdy nikt nie powiedział.. nie było takich stron. Nie było innych z BPD. Żałuję, że wtedy nie posłuchałam się kogoś doświadczonego …szłam za głosem serca. Robiłam sobie krzywdę na różne sposoby… ale Ty nie musisz tego robić skoro wiesz, że to choroba.. i wcale tego nie chcesz…

Zrób teraz coś co pozwoli Ci się uspokoić. Ja wiem, że to trudne. Ale jeśli jesteś w stanie zatrzymać to i skontaktować się z sobą i nie jedziesz do szpitala to pozwól sobie o siebie zadbać. Czas minie… wszystko przeminie.. gorsze chwile zawsze mijają i niestety wracają. Ale jeśli nie zaopiekujesz się sobą to będzie dłużej trwało ! Rozumiesz???

Ja wiem, że nie masz siły na nic i pewnie leżysz i ryczysz albo nic nie czujesz bo jesteś na odcięciu . Teraz chodzi o racjonalne myślenie,

Słowa mojej ukochanej Pani Dr są takie:

Kiedy emocje zawodzą – użyj mózgu…mądrości..

Kiedy mózg zawodzi i jest się głupim w tej sytuacji to dopiero mamy problem. Trzeba wtedy szybko pogadać z kimś mądrzejszym od nas w danej sytuacji. Jeśli takich osób nie ma..szukajmy pomocy. Bo Emocje mamy chore i nie można się ich słuchać w pewnym okresach.. destabilizacji..

Powiem co ja robię ! 🙂 na przykładzie najłatwiej..

Biorę prysznic czy tam kąpiel. Ciepłą, żeby mi się te wszystkie żyłki rozkurczyły od stresu. Zazwyczaj ryczę wtedy pod wodą…strumień zagłusza płacz. Oj płaczę sobie dopóki mi nie ulży 🙂 Zalewam sobie melisę z 3 torebek 🙂 ( piję melisę od 2 lat codziennie przed snem) piję taką melisę mocną i biorę się za coś.. Różnie to bywa. Zazwyczaj zaczynam odkurzać, układać w szafkach.. zmywać podłogi. Biorę książkę i czytam. Włączam muzykę i coś robię.. Wszystko co robię wtedy robię na siłę.. ale jak się później okazuje było warto bo zatrzymywałam ten stan chociaż trochę. Dobrze jest wtedy pojechać do jakiś zaufanych osób i pogadać.

Mi bardzo pomagał basen w tych stanach. Po przepłynięciu 50 basenów i zjedzeniu potem wielkiego posiłku nie było śladu po ataku i spało się lepiej. Melisę powinno się pić w te dni kilka razy dziennie ..szczególnie przed snem.

Odpoczywam wtedy… leżę jak muszę. Płaczę jak chcę.. Zawijam się w koc i modlę się . Afirmuję sobie ” Ja Ania kocham siebie i jestem dla siebie najważniejsza „

Przytulam psa i płaczę … patrzę na niego jaki jest kochany i wierny.. Staram się obciążać innych sobą w te dni.. I tak mało kto jest w stanie mnie wtedy zrozumieć. Są od tego osoby, które się na tym znają i to one powinny być obciążane 🙂 nauczyłam się mówić wprost do swojego narzeczonego .

” Mam atak… i muszę odpocząć ” Wtedy mój narzeczony nie łazi za mną i nie pyta co chwilę co mi jest. Dobrze wie o co chodzi . Przytula więcej i donosi mi melisę 🙂

Jak ktoś siedzi sam w domu i nie ma się do kogo odezwać to może się pogubić. Borderline nie lubi samotności..

Jeśli źle się czujesz.. postaraj się nie izolować od ludzi. Otwórz się na pomoc.. zaufaj dobrym sercom.