Dariusz Muszer "Jestem chłop"

O twórczości Dariusza Muszera (ur. 1959), poety i prozaika od kilkunastu lat mieszkającego w Niemczech, powiedzieć można, iż mimo krytycznoliterackiego rezonansu, jaki zyskała po obu (!) stronach Odry, wciąż czeka na swojego polskiego czytelnika. Książką, a właściwie książkami, które bez wątpienia mają szansę zmienić ten stan, są dwa, wydane równocześnie w Bibliotece "Pograniczy" tomy wierszy: Jestem chłop i Wszyscy moi nieznajomi. Dzięki książkom tym wyraźniej widać odrębność, oryginalność poetyckiej mowy autora Księgi zielonej kamizelki na tle panujących nam (niemiłościwie) mód literackich: Muszer jako poeta dysponuje bowiem takim rodzajem słuchu, jakiego na ogół wymaga się od prozaika czy dramatopisarza. W jednym z wywiadów, stwierdził, iż "pisze po to, aby wyrazić tych, którym nie dana została zdolność pisania" i w tej deklaracji mieści się clou poetyckiej (i moralnej) strategii Muszera: sięga on w rejony (języka) na ogół pomijane przez poetów, dzięki czemu wsłuchując się w tę, par excellence polifoniczną, poezję, usłyszymy głosy taksówkarzy, rybaków, gospodyń domowych i "wszystkich innych nieznajomych". Muszerowi udało się odnaleźć poezję za granicą tego, co "poetyckie".


Taxi 1989

Została mi już tylko taksówka.
Wcześniej miałem rodzinę:
żonę, dzieciaka i dom.
Jeździłem po szesnaście
godzin na dobę,
żeby zarobić na życie.

Wzięła sobie kochanka.
Gdyby mi otwarcie nie powiedziała,
nawet nie zauważyłbym.
Taki byłem, kurwa, ślepy.

Chciałem, żeby dzieciak
miał lepiej, niż ja miałem.
Teraz pierdolę to wszystko.
Bulę na żonę, bulę na dzieciaka
i tak sobie myślę,
że życie całkiem dobrze
się ze mną obeszło:
została mi przecież taksówka.
Jak się człowiek spręży,
można zarobić.

A tę najdroższą dziwkę,
jaką miałem w życiu,
niech łysy chuj na krótkich nóżkach
wyrucha.