Definicja miłości

Czy można mieć miłość? Gdyby mogło to być możliwe, wówczas miłość powinna być substancją, rzeczą, którą można mieć, posiadać, którą można owładnąć. Prawda jest jednak taka, że nie istnieje rzecz zwana „miłością”. „Miłość” ogólnie rozumiana jest abstrakcją, rodzajem bogini, z którą kłopot polega na tym, że nikt jej jeszcze nigdy nie widział. W rzeczywistości istnieje tylko akt kochania. Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reagowanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę. Kochać oznacza powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktywność. Jest to proces samoodnawiający się i samonapędzający.

Czynny charakter miłości – poza elementem dawania – ujawnia się w tym, że zawsze występują w niej pewne podstawowe składniki wspólne dla wszystkich jej form. Są to: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie.

Prawdziwa miłość to nie związek idealny, bo taki nie istnieje,

ale pełen kłótni i godzenia, łez i uśmiechów. I mimo, że jest ciężko
i ma się dość, nie poddajesz się, bo wiesz,
że z tą osobą jesteś szczęśliwszy, niż z kimkolwiek innym.

Nie wyobrażam sobie innej miłości jak tak ,którą kocham…nie zostawiam…walczę ze wszystkich sił…by co dzień to od nowa docierać się na wszelkie sposoby..nie znam innej drogi do spokojnego szczęścia…

Podstawowymi czynnikami dla wszystkich form miłości są: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie. . . . nie miałam ostatnio kompletnie nic z tych rzeczy…NIE MIAŁAM NIGDY NIC Z TYCH RZECZY.

Kochać oznacza powierzyć się komuś bez żadnych zastrzeżeń, oddać się całkowicie w nadziei, że nasza miłość wywoła miłość człowieka, którego kochamy. Miłość jest aktem wiary; każdy, kto ma mało wiary, ma mało miłości.

Muszę obiektywnie poznać drugiego człowieka i siebie po to, aby móc wiedzieć, jaki jest naprawdę, albo raczej aby przezwyciężyć złudzenia, irracjonalnie zniekształcony obraz, jaki sobie o nim wyrobiłem. Jedynie wtedy jeśli znam  obiektywnie jakiegoś człowieka, mogę poznać w akcie miłości jego najgłębszą istotę.

Dzięki miłości człowiek może rozwiązać ogólny problem swego istnienia – przezwyciężyć uczucie osamotnienia….czułam ją zawsze w moim związku…zawsze czułam się samotnie…bo brakowało mu poczucia zainteresowania mną…troski itp.. tak w niego wierzyłam…tak bardzo kocham go… i na nic moje starania…

Miłość traktuję i zawsze będę traktowała jak Fromm…dla mnie miłość jest sztuką. Jeżeli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w taki sam sposób jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkowlwiek innej sztuki: opanować jej teorię i praktykę…jednak do tego potrzebne są dwie osoby…obydwie muszą się jej uczyć…a nie unikać lekcji…

Zawsze szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie…wiem ,że droga do szczęścia jest długa i ciężka…wierzyłam w jego…w jego wnętrze…wszystkie jego słowa były kłamstwem…wierzyłam w to ,że będziemy szczęśliwi…razem…ale on nie chciał tego budować…chciał ,żebym sama budowała bez niego…żyć- to myśleć. NIE TYLKO O SOBIE….I TYM KOŃCZE MONOLOG MOJEGO ZRANIONEGO „JA”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *