Julia Towpyha - "Ale czy dziś możliwe są relacje mistrzowskie?" - NOWY PRZEMYTNIK Studencki Kwartalnik Krytycznoliteracki

Julia Towpyha - "Ale czy dziś możliwe są relacje mistrzowskie?"

Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.
(T. Różewicz, Ocalony)


Obecnie dostęp do wiedzy jest tak powszechny i łatwy (dzięki Internetowi), jak nigdy dotąd. Zewsząd docierają do nas rozmaite informacje (każdy posiada przynajmniej trzy kanały telewizyjne); biblioteki modernizują się, nowości wydawnicze dostępne są prawie natychmiast (a ich zakres obejmuje wszystkie dziedziny nauki); uniwersytety otwierają swoje podwoje, studiować może prawie każdy i studiować można prawie wszystko (a kto nie studiuje, może skorzystać z bogatej oferty szkół różnego rodzaju). Więc w czym problem? Czego zabrakło w tym niezbyt długim i nieskończonym jeszcze wyliczeniu? Zabrakło tzw. „czynnika ludzkiego". Trudno wyobrazić sobie, by wszystko to miało jakikolwiek sens bez inspiracji zatroskanego o wykształcenie/rozwój/samoświadomość/dobre samopoczucie (*niepotrzebne skreślić) przewodnika. Cóż nam bowiem ze szkół, bibliotek, Internetu czy innych mediów, jeśli nie mamy ani chęci, ani potrzeby korzystania z nich? Cóż nam także zostanie z wszechstronnie wykształconego naukowca, który nie wie, jak tę wiedzę spożytkować? Potrzeba kogoś, kto pokieruje zainteresowaniami (lub je wzbudzi), wybierze lepszą drogę, pokaże właściwszy kierunek rozwoju. Nie wierzę, by dziś, wśród takiego natłoku informacji, młody człowiek umiał sam świadomie wybrać coś dla siebie (co wiąże się przecież z rezygnacją z czegoś innego, a raczej z ogromu innych ścieżek). Musiałby przecież skosztować wszystkiego po trochu, by mieć jakiekolwiek rozeznanie.

To jest pierwsza możliwość. Druga jest taka: mamy oto przed sobą człowieka młodego, skołowanego, stojącego na rozstaju dróg, który musi coś wybrać, nie może zostać w miejscu, w którym się obecnie znajduje, nie wie też, co robić dalej, bo żadna z perspektyw go nie pociąga. Człowieka, który nie wie, co go fascynuje, w czym się sprawdzi, co go zadowoli. Nie da się ukryć, że największe możliwości mają tu nauczyciele. Dlaczego więc większość uczniów (wszelkich rodzajów szkół) unika ław szkolnych jak ognia? Znowu „czynnik ludzki". Ponieważ by stać się kimś więcej, niż tylko nauczycielem, potrzeba wysiłku i zaangażowania, co dziś, w czasach wiecznej zawieruchy, nie jest czymś, jakby się mogło wydawać, powszechnym i łatwo przychodzącym. Tak jak każde inne relacje, tak i relacja mistrzowska możliwa jest wyłącznie przy zainteresowaniu i zaangażowaniu każdej ze stron. Relacja taka nie jest możliwa, gdy uczeń nie wykazuje chęci „nauki", a mistrz nie ma czasu i chęci na dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniami.

Tyle teorii. A co z praktyką? Czy często spotykamy na swojej drodze ludzi chcących być nie tylko nauczycielami, ale kimś więcej? Nie tylko nauczycielem przedmiotu, ale też nauczycielem życia na drodze do dojrzałości, przewodnikiem pokazującym drogowskazy i podpowiadającym, jakie konsekwencje czają się na każdej z możliwych dróg. Nauczycielem, który nie wskazuje gotowych, prostych rozwiązań, a pokazuje możliwości, który nie mówi jak myśleć, a daje szansę wypracowania odpowiedniego rozwiązania. Czy często polonista z liceum sprawia, że stajemy się studentami polonistyki, a historyk - że kończymy archeologię? Z praktyki wiem, że nie często. Ale cały drugi numer „Nowego Przemytnika" udowadnia, że takie relacje, choć rzadkie, nadal mają miejsce. Doświadczenie mówi, że może jeden na dwunastu nauczycieli może pochwalić się takimi uczniami, którzy widzą w nim kogoś więcej, kogoś bardzo ważnego dla rozwoju swojej drogi życiowej.

Słowa zapisane ponad 60 lat temu nic nie straciły na celności i ważności. Szczęściarze wiedzący czego chcą i jak to osiągnąć należą do rzadkości, a i też często nie udaje im się uniknąć błędów starszych kolegów. Słowa Tadeusza Różewicza są dla mnie szczególnie ważne, ponieważ sama spotkałam na swojej drodze kogoś takiego. Kogoś, kto na nowo nazwał rzeczy i pojęcia; kto pokazał, jak myśleć samodzielnie, jak nie ulegać wpływom i bronić swojego zdania. Jak żyć po swojemu, nie będąc jednocześnie ignorantem lub tyranem swojej ideologii. Jak godzić ze sobą ogień i wodę, szukać złotego środka i być szczęśliwym nikomu nie wyrządzając krzywdy. Jak pasjonować się życiem i codziennością z pokorą, godząc się na to, co przynosi los. Jak nie zmarnować szansy, pamiętając o słowach „Mocniejszy jestem: cięższą podajcie mi zbroję."