Kiedy nie mam już nic do stracenia..proszę o wszystko. Proszę o życie.

Głupia kłótnia sprawiła, że zraniłam .Ranię siebie za karę..za karę,że powiedziałam co czuję.

Nie umiem okazywać złości na zdrowym poziomie. Jestem małym niedojrzałym dzieckiem .Ofiarą przemocy i gwałtu moich emocji.. Nie mam siły dzisiaj iść dalej. A wiem, że muszę. To co czuję w środku to koszmar. Gdybym miała wybierać , między tym stanem a zderzeniem czołowym z pociągiem –   to bez zastanowienia wybrała bym to drugie. Jestem świadoma, że to przejdzie, a po spotkaniu z pociągiem już bym nie miała więcej szans..nadziei. Ale to właśnie ten ból istnienia właśnie odbiera mi wszystko. I zostaje mi wstyd. Wstyd, że potrafię tak ranić i gnoić siebie i innych. Po co ja to robię ??? Dlaczego jak zakropię alkoholem borderlajna to mam ochotę umrzeć. Dlaczego budzi się we mnie jakaś pobita i uwięziona bestia. Dlaczego facet, którego kocham i wzbudza we mnie radość staje się moim przyszłym zabójcą. Zabije mnie odrzuceniem. Czym jesteś borderline? Jesteś niekończącą się traumą paraliżującą moje „ja”

 

Bordeline..czemu więzisz mnie w klatce pełnej lęków i demonów. Mam dosyć tego wszystkiego. Ale może coś tam jest na końcu.. Jestem zmęczona wiecznymi atakami, lękami i patrzeniem jak nieumiejętnie przemierzam świat ..ale może kiedyś nauczę się cieszyć każdą chwilą. A może to nie choroba..tylko czemu mój mózg działa inaczej.

Boję się mieć męża..mieć dzieci. Na chwilę obecną nie myślę o tym. Jakby nie istniało..

 

Dlaczego kiedy już leżę bezradna na łóżku i wygłodniała to myślę o Bogu. Czemu sądzę, że i on się mną brzydzi. Czuję się jadem szatana zatruta…

Po każdym takim ataku i zranieniu coś we mnie pęka. Jakiś mur się wali. Nie potrafię się otworzyć na miłość Boga. Na uczucie mojego chłopaka.  Przytoczę tutaj wpis o zranionym sercu..

Trzy poziomy

W Bochni i gdzie indziej wielu ludzi nie słyszało wcześniej o wewnętrznym uzdrowieniu, a mimo to żyli. Wielu w dodatku dobrze i przyzwoicie. – Sama znam wielu takich. To po co nam to uzdrowienie? Bo to wpływa na jakość życia – mówi pani Magda.

Michał Piekara mówi, że każdy z nas doświadczył zranień. Cierpimy z powodu odrzucenia, agresji, obojętności, złamanego słowa, utraty czegoś w życiu. – Zranienia przekładają się na relacje. Jeśli w dzieciństwie dziecko często doświadczało braku zainteresowania ze strony ojca, powstaje głębokie poczucie odrzucenia. Taki człowiek boi się wchodzić w bliskie relacje – mówi Michał Piekara.

Ludzi ranią różne rzeczy. Dopóki nie doświadczymy uzdrowienia wewnętrznego, musimy się liczyć ze skutkami tych zranień. – Zranione serca nie potrafią kochać. To się odzywa w trudnych momentach. W zranieniu nie potrafię np. żony poprosić o przebaczenie, nie potrafię zrezygnować ze swojej dumy – dodaje. Człowiek składa się z ciała, ducha, czyli psychiki, i duszy. Uzdrowienie może się dokonywać na każdym z tych trzech poziomów. Może być fizyczne, co jest oczywiste. – Jeśli mamy poranioną, pokaleczoną psychikę, krwawiące serce, Jezus może to uzdrowić. Trzeci poziom to nasza dusza, tu w kontekście uzdrowienia mówimy o sakramencie pokuty i pojednania – tłumaczy Michał Piekara.”

źródło: http://kosciol.wiara.pl/doc/2302119.Zranione-serce-nie-potrafi-kochac

 

Jeśli umrę zranię mojego chłopaka. Który we mnie wierzy.. i tylko on.

2 myśli na temat “Kiedy nie mam już nic do stracenia..proszę o wszystko. Proszę o życie.

  1. Witam,

    Ja mam tak samo w zyciu, mam 30 lat i stracilem wszystko, nie mam przyjaciol, ranie kazdego z kim sie spotykam, zakochalem sie pierwszy raz zyciu tak mocno, ze zrozumialem ze nigdy ja nie zranie, po pol roku zranilem, napilem sie alkocholu, popilem antydepresanty wodka i wylaczylem sie na ulice wiedzac i majac nadzieje ze juz nigdy sie nie obudze, ale niestety obudzilem sie w reanimacji, i nadal to samo, nie mam domu, nie mam do kogo pojsc ani zadzwonic, nadal co mi powstrzymuje to cieple uczucie w serdcu do mojej Moniki, Kochanego Aniola, ktora mi Kocha, tylko watpie ze ona wie co naprawde sie dzieje w mojej dusze i serdcu. Co mi robic, co moze pomoc, kto? Czy jest jeszcze jaka kolwiek nadzieja na dobre zycie, aby sie usmiechac do ludzi i byc szczesliwym i dawac szczescie ludziom? Dla czego ja? Dla czego my sie spotkali z nia? Czy to jest jakis znak od Boga, poslany Aniol dla mnie, aby mi uratowac? Powiedz? Kto mi da odpowiedz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.