Matka, żona…

Jestem w ciąży. Drugiej… tak naprawdę to rodzę lada chwila. Pfff może nawet tej nocy.

40 minut po północy. Leżę w łóżku… Odwracam się do tyłu i widzę moja najpiękniejszą córkę na świecie i męża… Śpią smacznie. W brzuchu syn…który wygina śmiało ciało 🙂

W głowie ? A no w głowie ja. Póki te hormony jakoś się trzymają…to i ja się trzymam. Mam 30 lat. Bordeline…? Nie wiem …ja już nawet nie nazywam tego …

 

Mam takie odczucia, że mój okres dojrzewania mocno się przesunął przez te wszystkie traumatyczne przeżycia w dziecindziec. To co musiałam przeżyć jako nastolatka..przeżyłam jako dorosła kobieta. Dziękuję, że żyje .

Moje życie nie jest idealne… I nigdy już nie będzie. Deficyty zostały zaakceptowane. Nie będę ” kimś wielkim ”

Nie będę grafikiem jak o tym marzyłam…

Nie będę aktorką..

Nie będę może w ogóle pracować w dobrej firmie …

Jestem zwyczajną kurą domową i matką. .

Czy jestem szczęśliwa ? Bardzo. Nie czuje już pustki … A wszystko to za sprawą miłości, której musiałam się nauczyć…a może bardziej musiałam ją wydobyć z siebie. Pokochałam nie tylko siebie…dzieci … Ale przede wszystkim męża. On jest dla mnie osobą, która każdego dnia mnie uczy miłości. Rozwija ją we mnie…

Czuje, że kocham go coraz bardziej ….bardziej niż wczoraj.. mniej niż jutro .

Z drugiej strony nienawidzę go momentami…ale to się już nie odrywa … Nie jestem ambiwalentna. Nawet jak go nienawidzę…to go kocham.  Kiedyś nie umiałam tego łączyć..przez co cierpiałam

Najgorsze w tym całym miłosnym kociołku jest to, że czasami zamykam oczy…i widzę te wszystkie związki za czasów borderline w rozkwicie. Dużo ich było…. Był alkohol..były destrukcje. Źle mi z tym…

Gdybym poznała mojego męża …jako pierwszego. Nie byłby moim mężem..i nie kochałabym go tak bardzo jak kocham . Wiem, to wszystko ma sens… Tak miało być.

Ale kiedy kogoś tak mocno się kocha…to chciałoby się ofiarować mu to co piękne…na przykład swoją niewinność. Ja niewinna nigdy nie byłam…

….

Nieważne . Mam go przy sobie…wciąż uczę się miłości. Idę na terapię..DDA… Bo te moje odpały z domu alkoholowego ranią jego i nasze małżeństwo. Nie chce się zatrzymywać…

 

Ale najpierw urodzę syna… I odpocznę 🙂

 

Sugeruję jednak każdej kobiecie aby spojrzała na swojego męża….partnera… Jak na kogoś kto na pewno coś wnosi do naszego życia..

 

Mój wnosi miłość. Dlugooo się jej uczyłam… Pokochałam go późno… Długo musiałam walczyć ze swoimi demonami aby go pokochać. Nie poddawajcie się tak szybko. Miłość nie przychodzi od razu..jak to wygląda w filmach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.