Miłość do samoodtrącenia

Gnój.

Taki sobie o to GNÓJ. Wszechobecny w moim życiu.  Ja też kiedyś byłam takim GNOJEM

Wywołuję go w dorosłym życiu, kiedy tylko czuję, że nic się nie dzieje i właściwie patrząc na sytuację oczami „zdrowej” osoby to jest zajebiście.

Doszłam do wniosku przy pomocy mojego terapeuty, że jestem uzależniona od pewnych schematów niszczenia siebie. Jest taka część mnie, której nie ujawniam nikomu. Tą częścią jest bulimia kompulsywna. Może nie tylko ona,ale zapewne wiele kompulsów razem tworzy właśnie tę część, której absolutnie nie chcę się pozbywać. Dlaczego?? Dlatego samego powodu co alkoholik nie może rzucić alkoholu – bo bez niego czuje, że nie przeżyje . Ból i wyrzuty sumienia nadają sens mojemu życiu, bo to nimi zagłuszyłam cierpienie, zamiast czuć smutek i popadać w melancholie karmiłam siebie wyrzutami sumienia. To bardzo łatwe. Wystarczy każdego dnia słyszeć od rodziców, że zjebało się im życie.

„Odkąd się urodziłaś mam spierdolone życie”

„Przez Ciebie kur… pije bo się urodziłaś ”

Czułam się gównem każdego dnia. Kiedy tak do mnie mówili szarpałam się z nimi , plułam im w twarz, zapitą twarz, przepychałam ich i rzucałam się z nimi na ziemie, po czym kilka dni płakałam i klękałam przed obrazkiem Jezusa błagając o wybaczenie. Modliłam się na głos jak byłam sama w domu rozmawiając z obrazkiem :

„Boże.. błagam.. spraw abym już nigdy w życiu nie uderzyłam mamusi…proszę, niech przestaną pić.. błagam Boże.. będę najlepszą córką na świecie, niech tylko przestaną pić.. ”

Rodzice bili mnie wieczorem i zachlani szli spać.. po czym rano mama przychodziła do pokoju i mnie całowała,budząc do szkoły. Zdarzało się ,że krzyczałam, żeby wypier… z pokoju..

W takich domach nie ma granic !! NIE MA GRANIC – pojęcie granica nie istnieje. 

Rodzice biją małe dzieci..te z czasem dorastają i biją się wszyscy w domu. Przemoc w domu staję się normą. Szacunek nie istnieje. Do lodówki nie mogłam się zbliżyć za karę ..wiele razy oberwałam kiedy skradałam się w nocy do lodówki. Ojciec uważał, że jestem na jego utrzymaniu ..i skoro wylałam mu wódkę do zlewu to mam nie żreć. 

W takim domu nie istnieje nic prócz lęku !! lęk przysłania osobowość. A ta niedojrzała nie jest zdolna by zbudować miłość do samego siebie. Samoodtrącenie rodzi się z chwilą rozpoczęcia odtrącania siebie nawzajem z rodzicami. To taka podstawa w życiu każdego człowieka. Aby wybudować silną, niezależna osobowość trzeba mieć oparcie w najbliższych będąc dzieckiem. Kiedy Ci odtrącają, nie można zbudować stałej i bezpiecznej relacji z samym sobą. To zwyczajnie niemożliwe. Zaczynamy więc budować z sobą taką relacje, jaką stworzyło się dorastając w takim a nie innym środowisku. Nie umiałam kochać..nie szanowałam siebie . Chciałam siebie zniszczyć. Bo…matka zniszczyła nas i siebie. Po jej śmierci przestałam mieć w stosunku niej wyrzuty sumienia, zaczęłam więc odtwarzać swoje schematy obronne z dzieciństwa dla wywołania uczuć, czyli np.kreować sytuacje wzbudzające wyrzuty sumienia, a te trzymały dystans do samej siebie. Uczucie wyrzutów i wstydu.. sprawiają , że żyję.. i gdy tylko ich brak znam doskonale wypracowane sposoby na wywołanie ich z jaskini podświadomości.  Moim asem w rękawie jest moja bulimia. Kiedy nic się nie dzieje..zaczynam obsesyjnie patrzeć w lustro z obrzydzeniem..zaczynam o siebie dbać..kiedy się udaje i chudnę ..obżeram się..i płaczę, że jestem gruba i brzydka..

 

Jest !! wtedy myślę jest !! udało się ..czuję !! Czuję to…

Zmęczona płaczem idę spać..by na drugi dzień czuć się jak gówno..i znów ratować siebie. Bo przecież moje życie życiem nie było. Moje życie zawsze było przetrwaniem.

Teraz kiedy życie życiem się staje.. ukrywam swoją miłość do samoodtrącenia bo wiem..że nie przeżyję bez tego.. nie będę potrafiła cieszyć się spokojem..

Obsesyjnie myślę o żarciu na samą myśl, że może być dobrze. Im jest lepiej tym bardziej się boję, że będzie dobrze i tak już zostanie.

 

TT

4 myśli na temat “Miłość do samoodtrącenia

  1. Dziekuje Tik Tak. Czytałam kawałki bloga mojemu mężowi, który chce mnie zrozumieć, bo moje upadki ocenia jako brak dyscypliny. Trudno mu sie dziwić, miał zupełnie inne dzieciństwo a do tego jest facetem. Powiedzial, ze traumą jest fakt, iż koszmar sie skończył a cierpimy jakby nadal trwał. Jestem na etapie żalu, ze moi rodzice mimo, ze tylko tata pił, tak bardzo mnie obciążyli. Żalu, ze nie dostałam tego co powinno dostać dziecko, kiedy powołuje sie je do życia. Staram sie dla moich córek walczyć o siebie. Ale wiesz jest we mnie pewien rodzaj egoizmu a może egocentryzmu, który ciągle kieruje moje myśli na mnie, o mnie, ze mną itd. Koncentruje sie na sobie w sytuacjach niepokoju wewnętrznego, konfliktu. Albo siebie gnoje albo głaskam i wynagradzam. Tym jestem zmęczona i wtedy tez zdarzają sie obżarstwa z radości, złości, niepokoju, nudy. kiedy czuje pustkę zaczynam być glodna. Co mogę powiedziec Panu od diety, kiedy upadam i nie mam wyników. Przecież nie opowiem o dzieciństwie bo mam tylko 20 min Pisz Tik Tak, pisz. Pozdrawiam Cię ciepło.

  2. Hej. Nie wiem co Ci napisać. Objawów nerwicowych ostatnio mam mało, a jak są to niewielkie. Huśtawka nastrojów niesamowita niestety. Gdzieś wyczytałam, że u bpd podwyższony lub stabilny nastrój występuje rzadko, a jeśli jest to nie dłużej niż 48h. Oj prawda. Terapia dobrze mi robi. Często wątpię w jej skuteczność (zazwyczaj gdy mi nastrój spada, albo mam go na minusie), ale fajnie jest się wygadać.
    Dziś mam podły dzień, niech się już skończy. Ale jak ja się ciągle boję to szok….

  3. Hej. Miałam nie odwiedzać Twojego bloga, ale jakoś mnie korci:) Tik Tak pij jeszcze zieloną herbatę (stabilizuje naturalnie nastrój, nie zamula, nie działa nasennie a uspokaja) i jedz banany (choć przy zaparciach to nie przesadzaj) i oczywiście mało kawy. Dodatkowo magnez, ale koniecznie z wit. B6.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.