na promocję numeru 1/2009 „Idee, ideologie, metodologie"
Tekst Gajewskiej zmierzył się z kwestią „kobieta kontra PRL", a słowo „kontra" wydaje się mieć tutaj fundamentalne znaczenie. Autorka podjęła polemikę z myślą, że o polskim feminizmie można mówić dopiero od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to przybywające z bliższego i dalszego Zachodu kobiety przywoziły Polkom słabo dostępną do tej pory literaturę feministyczną, przeszczepiając tym samym zjawisko feminizmu na polską, jałową pod tym względem glebę. Gajewska stoi na stanowisku, że feminizm w PRL-u istniał, nazywany czy nienazywany po imieniu: nie mogło być przecież inaczej, skoro kobiety musiały być kontra zjawiskom społeczno-obyczajowym, wpisanym w opresywność systemu komunistycznego.
Badając wybrane opowieści autorstwa kobiet, powstałe zarówno w PRL-u, jak i rozliczające się z nim z perspektywy czasu, Gajewska przyjrzała się obecnemu w nich dyskursowi medycznemu, dotyczącemu kwestii antykoncepcji i aborcji, a zestawiając go z wiedzą na temat obowiązujących w tym zakresie rozwiązań prawnych (ustawa aborcyjna z 1956 roku), wzbudziła w słuchaczkach i słuchaczach potrzebę zbudowania analogii do czasów współczesnych. Analiza Agnieszki Gajewskiej byłaby świetnym punktem wyjścia do badania przemian w związanym z ciążą dyskursie medyczno-obyczajowym, dokumentowanym na kartach polskiej literatury. Ten fragment wykładu powrócił zresztą w późniejszej dyskusji, w kontekście dokonanej w 1993 roku zaostrzającej nowelizacji ustawy z 1956 roku i braku referendum na ten temat. Uczestniczki spotkania zastanawiały się, czy w okresie transformacji ustrojowej Polki nie za bardzo zaufały hasłu „demokracja", uważając za oczywiste, że możliwość demokratycznego myślenia i działania dotyczyć będzie w takim samym stopniu kobiet, co mężczyzn.
Przygotowując swój wykład, Gajewska sięgnęła m.in. po dokumenty dotyczące wydarzeń marca ‘68. Analiza artykułów z gazet i zapisów urzędników bezpieki dostarczyła informacji, których często brakuje w mitologizującym męskich bohaterów marca dyskursie historycznym. Kobiety nie były tylko biernymi uczestniczkami wydarzeń, bitymi przez milicję; kobiety aktywnie (we wspomnieniach niektórych mężczyzn - agresywnie) protestowały przeciw polityce władz, wreszcie: w czasie przesłuchiwania przez funkcjonariuszy bezpieki zachowywały się mniej kompromitująco niż niektórzy mężczyźni. Gajewska kobiecej stronie marca ‘68 poświęciła dużo uwagi, pochylając się nad sprawą „jedynej ofiary śmiertelnej" rozpędzonej 8 marca manifestacji, którą miała być ciężarna studentka. Fałszywy nekrolog, który po jej rzekomej śmierci ukazał się w prasie, i wynikłe wokół tego zamieszanie okazały się ostatecznie efektami wewnętrznej rozgrywki poszczególnych organów PRL-owskiego aparatu bezpieczeństwa, nie można jednak nie doceniać symptomatyczności faktu, że na „ofiarę" wybrano właśnie kobietę - i to kobietę w ciąży.
Wykład „Feministyczne rozrachunki z PRL-em" zainspirował do poszukiwań, podobnych do tych, jakie podjęła dr Agnieszka Gajewska w obszarze leżącym na pograniczu opowiadających PRL literatury - socjologii i historii. Próba stworzenia mapy feminizmu tego czasu to na pewno zajęcie na lata, opresywność androcentrycznego, komunistycznego systemu wobec kobiet (nie zawsze pokrywająca się z opresywnością wobec obywateli w ogóle) manifestowała się przecież nie tylko w kontekście powszechnie znanych wydarzeń historycznych czy wizyt w gabinetach lekarskich. Spotkanie z poznańską badaczką udowodniło, że takie żmudne poszukiwania są niezbędne, by spróbować wypełnić ciągle jeszcze pustą przestrzeń otwierającą się między dwoma stereotypami: partyjnej aktywistki / bezmyślnej urzędniczki i zamkniętej w domu żony opozycjonisty, zajmującej się głównie wysyłaniem paczek dla internowanego męża.
Miłka Stankiewicz