na promocję numeru 2/2009 „Zwierzęta mają głos”
Punktem wyjścia do rozmowy było przedstawienie przez Hoffmanna pojęcia ekokrytyki, jako terminu wywodzącego się z anglosaskich badań nad literaturą - w szczególności romantyczną, reprezentowaną m.in. przez Ralpha W. Emersona, Williama Blake'a, Williama Wordswortha. Samą ekokrytykę zaś zajmują wszelkie teksty kultury (więc nie tylko literackie), które ukazują złożoność natury, jej problematyczność. W dalszej kolejności badacz nawiązał do twórczości Johna M. Coetzeego (głównie powieści Elizabeth Costello), która podejmuje temat praw zwierząt, przedstawienia zwierząt w kulturze oraz wynikających z tego konsekwencji.
Na gruncie polskim - jak zaznaczyła w kolejnej części dyskusji Agata Zawiszewska - możemy mówić o początkach ekokrytyki, a właściwie o początku mówienia o zwierzętach, w 1888 roku za sprawą książki Konstantego Moesa-Oskaragiełły Jarstwo i wełniarstwo w dziejach Słowiańszczyzny, w której autor twierdził, iż Słowanie z natury są wegetarianami, a szacunek do kobiet i zwierząt prowadzi do odnowy moralnej. Wątki te kontynuuje dwudziestolecie międzywojenne przede wszystkim na łamach „Wiadomości Literackich" i dodatku „Życie Świadome", na których toczyły się burzliwe dyskusje m.in. na temat pokoju, emancypacji kobiet czy traktowania zwierząt.
O zaangażowanie polskiej literatury w ekokrytykę pytał Jerzy Madejski, który nawiązywał do zekranizowanej ostatnio Hańby Coetzeego oraz O wsi i mieście Raymonda Williamsa. Następnie przywołał książkę Jacka Kolbuszewskiego Literatura i przyroda: antologia ekologiczna, zbiór opowiadań Dariusza Bitnera Psie dni oraz esej Artura Daniela Liskowackiego Piątek w sobotę z tomu Pożegnanie miasta, który stanowił tło dla rozważań na temat ingerencji człowieka w życie i świat zwierząt, zarówno domowych, jak i tych dzikich. Konkluzją dyskusji było stwierdzenie, iż człowiek nie potrafi się wyzwolić od antropocentryzmu, gdyż w ten sposób oswaja rzeczywistość. Trudno także o przywołanie literackich przykładów postrzegania świata z pozaludzkiej perspektywy, a samo wartościowanie wyprzedza poznanie, co przejawia się w szczególności w języku. Krzysztof Hoffmann przekonywał o istnieniu ekokrytycznej teorii języka, z analiz której wynika najczęściej negatywne podejście człowieka do zwierzęcia.
Ostatnia część spotkania przeznaczona była na pytania publiczności i podsumowanie rozmowy. Ekokrytyczne podejście do tekstów kultury problematyzujących relacje natura - człowiek - kultura ma za zadanie, zdaniem Hoffmanna, pobudzenie ludzkiej świadomości, zaangażowania opinii publicznej, a co za tym idzie zmianę rzeczywistości. Wypowiedź ta wywołała pytania o granice angażowania w naturę, o zasadność przypisywania antropologicznego pojęcia cierpienia zwierzętom. Publiczność podjęła także tematy związane z bioetyką, eugeniką czy ogólnie pojętym medycznym dyskursem, w którym żyjemy. Bioetyka została nazwana próbą uczłowieczenia zwierząt, a zarazem próbą przywrócenia im godności, a także narzędziem regulującym zachowania człowieka, który w swych dążeniach do rozwoju gatunku ludzkiego niejednokrotnie wykazuje się niepohamowanym pędem do niszczenia. Agata Zawiszewska stwierdziła, że żyjemy w kulturze dychotomicznej, w której z jednej strony odczuwamy lęk przed zwierzętami, a z drugiej afirmujemy je.
Na zakończenie spotkania - zgodnie z tezą Jerzego Madejskiego, iż „literatura uwrażliwia na pewne aspekty" - Krzysztof Hoffmann odczytał wiersz Jacques'a Préverta Aby namalować portret ptaka.
Agata Z. Majewska
