NAJGORSZA JEST SAMOTNOŚĆ

Dawno nie zaglądałam. To chyba dobrze.

Nic w sumie się ciekawego u mnie nie działo .Wakacje..urlop..morze.. urlopy w pracy też nieco dały mi w kość zastępując kierownika. Zawsze te braki rąk do pracy wykańczają zastępujących. Praca na tyle mnie wykańczała ,że do domu wracałam z płaczem. Miałam przez to wiele nawrotów. Ciężkich chwil. Tym razem nie radziłam sobie z nimi sama. radziliśmy sobie z  tym razem z moim mężczyzną . Będąc ofiarą przemocy , porzuconym i niekochanym dzieckiem , żyjącym w lęku .. ciężko jest porzucić samotność.

Brzmi to nieco dziwnie, bo wydawałoby się ,że człowiek zrobi wszystko aby nie być samotnym. Co jeśli człowiek wychował się w samotności ? Czy ta zmiana na bycie z kimś..dzielenie z kimś życia nie powoduje właśnie rozwalenia tej pogmatwanej i zaburzonej spójności JA.

Jestem zdania ,że tak. Czuję doskonale jak sypie się moje JA zbliżając się do mojego chłopaka. Ostatnio nawet zaliczyłam nawet psychozę po dwóch dniach bliskości. Zaliczyłam ją , bo mój mózg żywił się lękami przez dwa dni. To dużo jak na mnie. Te okresy wytrzymałości mam coraz krótsze. Ale to raczej dobrze ,że robię się mniej zlagrowana.

Cytuję „CZŁOWIEK ZLAGROWANY – termin używany na określenie osobowościowych cech człowieka, jakie wykształciły się w nim pod wpływem przeżyć w obozie niemieckim. Zlagrowanie człowieka przejawiało się w odrzuceniu wszelkich wartości humanistycznych i egoistycznym dążeniu do ocalenia własnej biologicznej egzystencji. Termin pochodzi od niemieckiego wyrazu „Konzentrazionlager” – obóz koncentracyjny. Analizę postawy człowieka zlagrowanego przeprowadził Tadeusz Borowski w opowiadaniach obozowych.”

To tak dla tych co nie wiedzą o tym,że są zlagrowani ( dla mnie to znaczy zaburzeni)

To dla tych , dla  których dom stał się obozem . A zaburzenia osobowości wykształciły się aby przetrwać wtedy. Dla tych ,którym te same zaburzenia  jedynie niszczą życie. Radość.

Nie chciałabym ,aby ktoś z was wątpił ,że można wyzdrowieć. Ale tak jest. Może zawsze będzie.. ale to część nas. To właśnie brak nadziei i zwątpienie czuliśmy cały czas . Czekaliśmy aby ktoś w końcu nas pokochał.. a teraz kiedy ktoś nas pokochał – nie umiemy tego odwzajemnić bo kiedyś musieliśmy przestać kochać ,aby nie cierpieć. To smutne – wiem. Ale trzeba wierzyć ,że wszystko da się odzyskać. Wszystko poza jednym. Czas. Tego już nie da się odzyskać. Ale to nic.. im więcej go teraz wykorzystamy tym mniej go stracimy. Iść.. iść … w stronę słońca :) nie patrząc na to jak bardzo cierpimy, nie patrząc na to jak silny mamy lęk przed kolejnym krokiem.

Nie użalaj się nad sobą. Nie żałuj zmarnowanych dni..

Nie potrafisz.. więc żyj dalej godząc się na to jak to teraz wygląda. Przecież nic nie dzieje się od razu. Jeśli widzisz jak wiele robisz czego nie chcesz – to znaczy ,że w głębi duszy odzywa się Twoje zdrowe JA . Idź… samo się poukłada. Tylko pamiętaj. Aby się poukładało zbuduj sobie dobre środowisko. Otaczaj się dobrymi ludźmi. Buduj z nimi więzi i twórz relacje . Nieważne jak trudne to będzie. Mądrzy ludzie nie będą Ciebie oceniać . Zrozumieją . Wystarczy ,że spotkasz jedną taką osobę . Już ona da Ci nadzieje na więcej. Rozmawiaj z sobą. Naucz się relaksować. Ja wiem,że uważasz ,że to bez sensu, ale ważny jest relaks. Dbaj o siebie. Opiekuj się sobą.. i daj sobie czas. Miłość? Nawet nie wiesz.. kiedy się pojawi. Szczególnie ta do siebie. To właśnie na nią czekasz.. będąc samotnym człowiekiem. Nie ma nic gorszego niż czuć się samotnym samym ze sobą.

Mi się udaję. Mam wspaniałego chłopaka, uczę się dostrzegać miłość . Dlaczego nie napisałam kochać? Bo to każdy potrafi.. tak mi się wydaje . Jedni to rozwijają inni nie mogą. Ale każdy ma to u podstaw. Jako dziecko już zaczyna kochać swoją matkę..

Ja Kocham mojego chłopaka..całym sercem. Boję się pokochać bo czasami mam wrażenie ,że będę to odczuwać to zbyt silnie . Ale to się również samo wyklaruje. Bardziej martwi mnie fakt ,że ja nie dostrzegam miłości. Zjawisko póki co dla mnie obce. I tak się zastanawiam.. jak to dostrzec.. ??

Ja wiem, że z czasem..

Jestem też pewna jednego : KAŻDY KOCHA INACZEJ. Pochłaniałam wiele lektur ,które odpowiedzą mi na pytanie czym jest miłość, jakie ma cechy, gdzie ją odnaleźć ,jak ją budować itp. Przy tym bardzo się dołowałam czytając historie innych o Wielkiej Miłości ,zachwytach itd….. teraz wiem,że każda miłość wygląda inaczej.

.. Teraz zadaję sobie pytanie : JAK JĄ DOSTRZEC ..KIEDY JEST WOKÓŁ NAS..I W NAS..  CZY JEŚLI NIE MA JEJ W NAS NIE DA SIĘ JEJ DOSTRZEC . . .. wszystko się zapętla.

NIE WIEM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.