OSTATNI LIST

„Chciałeś wiedzieć prawdę o mnie. Najgorsze rzeczy o mnie, o których nigdy nikomu nie mówiłam.

Jak je wytłumacze?

Jak wytłumaczę to kim jestem jeśli sama nie wiem?

Jak mam zebrać w słowa najgorsze rzeczy o mnie, przed którymi wciąż uciekam?
Zdradzę Ci moje tajemnice, powiem Ci wszystko. Może to mi pomoże. Może mnie znienawidzisz za to, może zrozumiesz. Nie wiem. Mam już jednak dość uciekania.

A więc oto prawda. Sam tego chciałeś.

Nienawidzę Cię. To nie prawda ale czasem myślę, że jednak tak.

Nie odpowiadam na Twoje telefony, nawet jeśli chcę z Tobą rozmawiać.

Nie zadzwonię do Ciebie, nawet jeśli każda moja część tego chce. Będę na Ciebie zła, będę chciała Cię skrzywdzić, odepchnę Cię od siebie, ponieważ boję się dać Ci się zbliżyć. Potrzebuje Twojej uwagi, Twoich zapewnień, lecz powitam je chłodną obojętnością. Jestem zazdrosna o uwagę jaką poświęcasz innym, o Twoje pochlebstwa pod adresem innych. I jestem wściekła na Ciebie za najmniejsze ignorowanie mnie. Jednego dnia czuję się bardzo blisko Ciebie, kocham Cię, oddałabym za Ciebie życie, innego dnia czuje, że Cię nienawidzę i chcę Cię wyrzucić z mojego życia, na zawsze.
Czasami będę szukać pretekstu aby od Ciebie uciec. Może nawet Cię sprowokuje, abyś mi go dał.
A gdy pretekst już się znajdzie i skreśle Cię z mojego życia (a zrobię to nie zważając na nic; to ile lat byliśmy razem i jak bardzo mnie kochasz nie będzie mieć znaczenia) – będę później tego czasami żałować. Ale nie zmienie decyzji, nie wyciągne do Ciebie ręki: moja duma nie pozwoli mi zawrócić. Pójdę dalej, przed siebie.

Mam coś w rodzaju amnezji, może zawsze miałam, nie pamiętam. Biorę każde wydarzenie, każdy dzień, każdą konwersacje jako osobne wydarzenie, zawsze szukając znaków tego, iż chcesz mnie zranić. Kiedy czuje się lekceważona – wściekam się i zapominam o tym następnego dnia zanim mi powiesz jak bardzo Ci zależało, jak bardzo Cię to zabolało. Jest mi wtedy przykro. Ale szybko o tej sytuacji zapominam, histora się powtarza. Ranię… ranię i wykańczam, Ciebie, innych; wszystkich, którzy są blisko i na których mi zależy.
Jestem sprzeczna. Jest we mnie część, która jest szczęśliwa, pewna siebie, niezależna i rozważna. I druga część, która jest niepewna, zagubiona, w potrzebie. Nigdy nie wiem którą częścią będę następnego dnia, ani nawet za godzinę. Za każdym razem, gdy myślę, że siebie kontroluje, gdy wiem iż zależy Ci i czuję się dobrze co do naszej znajomości, strach, zwątpienie i chęć ucieczki może wrócić. Może z czasem całkiem minie, ale wątpie. Raczej zabierze jeszcze jedną bliską relację, jeszcze jednego przyjaciela, jeszcze jeden dzień. A potem… znowu wróci. Zawsze wraca.

Nie lubię tego. Nie lubię tego, że bywam potrzebująca i lgnącą. Nieznosze moich słabości, nikomu o nich zwykle nie mówię i sama staram się o nich nie myśleć. Wciąż od nich uciekam.
Nie lubię też tego, że ranię ludzi. Nie chcę ranić. Chcę innym pomagać, mimo że często ich niszczę.
Oni wyciągają do mnie przyjazną rękę, ja w niej widzę narzędzie ataku i bronię się. Atakiem.
Chcę mieć emocje kiedy są one na miejscu, emocje adekwatne do danej sytuacji. Lecz nie mam.
Częściej chcę nie mieć emocji, lecz potrafi mnie bardzo zasmucić tak błaha rzecz jak Twoje jedno krzywe spojrzenie na mnie, wywołać taką lawinę myśli, iż 30 sekund później z powodu wewnętrznego bólu będę myśleć jak się zabić, jak zakończyć te życie, bo nie mam już sił. Jak długo można tak żyć?

Chcę być blisko Ciebie, mimo że odpycham Cię od siebie.

kocham Cię ,ale NIKT MI NIE WIERZY.KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE…chciałam przy Tobie nauczyć się kochać Ciebie inaczej…ale ty nie dałeś mi miłości…więc jak miałam się jej nauczyć ????????????????????

NIKT JUŻ MI W NIC NIE WIERZY…

Chcę żyć, a mimo to…”

 

Mała

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *