Lawina emocji – Przedświąteczny pierdolnik

Nie mogę spać, kiedy księżyc oświetla moją sypialnie. Nie tylko ja tak niespokojnie śpię podczas pełni..chodzę też taka podenerwowana, a moją głowę zalewa lawina emocji. Od pewnego czasu czuję się mocno przebodźcowana, dosłownie kładę się do łóżka i czuję jak we mnie wszystko wrze.. 3 melisy nie pomagają w ogóle.

Kotłuje się to wszystko co za dnia mnie męczy. Mam dość ludzi, facebooka, telewizji…seriali…wiadomości…hałasu…Mam dosyć wędlin, mięsa… gotowania…jedzenia…mam wrażenie, że codziennie jem to samo. Wszystko mnie drażni..ten świat mnie drażni. To chyba od siedzenia w domu z dzieckiem. . . nie wiem. Nie chcę wiedzieć…i chyba ta wiedza nic nie da. Jest jak jest, a jest do dupy. Źle sypiam, źle mi ogólnie źle…. Okres przedświąteczny to dla mnie zawsze koszmarny czas….ten czar wisi w powietrzu.  Wiele razy pisałam o tym na blogu. Nie chcę się powtarzać,

ale ja świąt nienawidzę.

Tej nadętej sztucznej atmosfery i tej gry przy stole w przedstawieniu ” idealna rodzinka „.. Próbuję zorganizować święta po swojemu…mam dziecko i męża i chcę zmienić ten okres na taki abym nie miała z nim złych skojarzeń. . .ale jak ? Jak to odczarować…jak się za to zabrać ? jak powinny wyglądać święta?? nie da się ich niestety przeskoczyć… 🙁 W moim domu w święta zawsze była najebka.. nie ukrywam , że poza obżarstwem nic dobrego nie pamiętam.  .  . Starzy byli nachlani . .brat gdzieś tam w swoim pokoju przeżarty leżał przed kompem. . ( jak zawsze…do dziś leży całe dnie przed kompem ) … o psie nikt nie pamiętał. …  wszyscy się tak tylko przypadkiem mijali… rodzice może i się starali…ale i tak kończyli ten dzień zataczając się. Mam nerwy na samą myśl o tym.. Człowiek odpoczywał od alkoholizmu w szkole… a w Święta…tylko się męczył.

Dzisiaj jak widzę, te pier… zapełnione ludźmi galerie handlowe…mam wrażenie, że ludzie po to marnują tyle czasu na to wszystko, żeby się właśnie ze sobą nie męczyć. Zapomnieliśmy czy są święta… po co są… i jak je spędzać… Ja do dziś nie wiem. Postaram się nad tym mocno zastanowić…może macie jakieś swoje sposoby jak spędzić święta mając we wspomnieniach Tylko patologiczne chwile…

?

 

Czytaj więcej

Badania naukowe dot. Borderline

Nazywam się Maria Kulesza i jestem studentką 5 roku psychologii UW. Do naukowego projektu poszukuję kobiet 23-35 lat z diagnozą Osobowości Borderline. Badanie składa się z dwóch spotkań i dotyczy rozpoznawania emocji, odbędzie się na wydziale psychologii na ul. Stawki 5/7 w Warszawie. Pierwsze spotkanie to kilka kwestionariuszy, trwa około 40min. Drugie to parę zadań i krótka prezentacja, max.60min. Badanie jest w pełni anonimowe, a zebrane informacje poufne. Poprzez udział w badaniu przyczynią się Panie do postepu wiedzy dotyczącej tego zaburzenia. W zamian za udział mogą Panie otrzymać informację zwrotną na temat swoich wyników.
Proszę o kontakt każdą zainteresowaną osobę na maria.kulesza@student.uw.edu.pl lub przekazanie informacji swoim znajomym.

Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam,
Maria Kulesza

Kochani moi … to ja TikTak. Otóż brałam udział w takich badaniach organizowanych przez emocje.pro i powiem szczerze, że to bardzo fajne doświadczenie oraz pomoc innym w przyszłości. Bardzo was zachęcam. Jeśli tylko macie ochotę przyjechać do Warszawy.. to czemu nie 🙂

Czytaj więcej

Piękne słowa Joanny -słowa wsparcia

Joanno wybacz , ale musiałam 🙂 poprawiłam tylko niektóre błędy…

O to piękne słowa, które są wszystkimi radami w pigułce jak poradzić sobie ze wstydem związanym z zachowaniami podczas nasilonych objawów ZO borderline. ( zaburzenie osobowości borderline,osobowość z pogranicza )


Proszę je czytać …i czytać…aż trafią tam gdzie powinny 🙂
Ja zawsze mówię ze cierpiałam tak bardzo, że się obudziłam ,w dno które trafiłam było podłoże i się od niego odbilam. Kilka miesięcy zajęło mi przyznanie się samej do siebie ze to jest choroba.Wcześniej kierowała mną chora część mojej osobowosci, a teraz kieruje mną ZDROWA.Dzięki diagnozie i świadomości choroby mogłam zacząć proces zdrowienia.Powiedziałam STOP i zaczęłam pracować nad soba☺Strach ,leki pozostały, ale nie panikuje tylko szukam rozwiązań jak sobie pomóc. Myślę że to jest to o czym mówi psychologia ,trzeba najpierw polubić siebie i dbać żeby nie dopuszczać do większych kryzysów zaburzonego myślenia.

Joanna


i kolejne piękne słowa….

Przebaczenie piękne słowo☺myślę że od niego też zaczyna się proces zdrowienia i akceptacji siebie.W trakcie psychoterapii mówiłam o sobie ze to co się stało było wynikiem choroby , że mam dobre serce i chce to wszystko zmienić ,naprawić relację.I tak się stało , przebaczyłam sobie i innym .Wynikiem tego jest brak nienawiści ,ogromnej złości ..To oczyszczenie …….wtedy nie mogłam nic zrobić bo nie wiedziałam, a teraz wiem i staram się nie brnąć w coś co niszczy mnie i moich bliskich.

Naprawdę kochani trzeba to zrobić , przeprosić i nie powtarzać wyrządzonych krzywd.. bo często to nie te osoby nas skrzywdziły tylko nasi rodzice .

Joanna


I to jest właśnie to o czym piszę niemalże w każdym poście.

Te kilka kroków aby wyzdrowieć 🙂

jest tu ponad 200 postów.. a Joanna streściła to niemalże w pigułce 🙂 Dziękuję, że jesteście…i dajecie siłę i wsparcie innym. Teraz to wydaję się być bezcenne, ale za kilka lat osoby, które między innymi dzięki tym wpisom wyzdrowiały będą was ciepło wspominać i może sami przyczynią się pomocy innym 🙂

Znalezione obrazy dla zapytania serce

Tu  na tej stronie rodzi się ogromna moc…która rośnie w siłę dzięki WAM . Czujecie to ?

Czytaj więcej

A Co gdyby…

A gdybym nie miała tej diagnozy.

To co by było.. ?

U mnie jest dużo lepiej żyć z tą diagnozą. Mieć ŚWIADOMOŚĆ. Więcej doceniam. I dzięki temu może uda mi się przeżyć tę resztę życia godnie.

Gorzej mi żyć z wspomnieniami wydarzeń, które miały miejsce w fazie nasilonych objawów zo borderline.

Matko…co ja wtedy robiłam. Wstydzę się do dzisiaj 🙁

Dobranoc moi drodzy. Wiem, że i wy macie za sobą chwile, których wolelibyście nie przeżywać….

TikTak

Pytanie brzmi :

Jak radzicie sobie z tym wstydem. Czy przebaczyliście sobie ?

Czytaj więcej

Taka sobie sobota..

Sobota wieczór.

Aaah taka sobie zwykła sobota… Kiedyś oddałabym za nią wiele. Dzisiaj to dzieję się naprawdę 🙂

Kiedyś leżałam zaryczana na podłodze i chciałam się zabić..a taka sobota nie przeszła mi nawet przez myśl. W życiu nie pomyślałabym, że jeszcze spotka mnie coś miłego…

a tu proszę. Taka zwykła sobota… 🙂 pogoda butelkowa. Zjadłam dzisiaj trochę dużo ( za dużo ) i  leżę taka spaśnięta pod kołdrą no i piszę..najpierw szkic.. potem nic..

ledwo się tutaj wtoczyłam na górę ( sypialnie mam na poddaszu )…toć sobota ..można poszaleć od czasu do czasu czyli bardzooo rzadko.

***

Wypiłam dzisiaj trochę winka i złapałam lekką fazę.. a nawet dużo się dzisiaj uśmiechałam co mi się raczej nie zdarza i co oznacza, że mój organizm musiał się lekko …a może bardzo rozluźnić. No no no.. nie pozwalałam sobie raczej na rozluźnienie. ( jak za dużo się śmieję i mam zbyt dobry humor to zaczynam się martwić )

Nieważne jak..ważne, że Jestem szczęśliwa.  Po mojej lewej śpi mój ukochany mąż, a przy nim wtulona w niego 6 miesięczna  córka . Razem nieźle chrapią 😉 no i ten cholerny szumiś… ah czasami mam ochotę wywalić go przez okno. Dzisiaj znowu się nad nim zlituję bo dopiero co mąż zmienił mu baterie. Niech sobie jeszcze pożyje… chociaż szumi dzisiaj nadzwyczaj głośno co doprowadza mnie do szaleństwa.

Odpływam na sam widok moich skarbów… no i ten szum..biały szum, który działa kojąco na na naszą trójkę…  Czuję się jak na plaży.

***

Nigdy nie pomyślałabym..że spotka mnie taka zwykła niezwykła sobota…

Wyobraź sobie co czuję. Wyobraź sobie taki właśnie beztroski dzień, kiedy myślisz o tylko o tym jak mocno szumi jakaś tam zabawka…albo gapisz się godzinami na swoje dziecko w głowie mając wielką cichoszę ..

co myślisz ? że już nigdy ..Ty zawsze będziesz chory/a ? nienormalny/a?

bardzo się mylisz. Wiesz czemu?

bo jak cofniesz się do moich postów sprzed 3-4 lat… to ja byłam na samym dnie. Dnie dna…albo jeszcze głębiej !! to była nieznana otchłań, która mnie wciągała jak czarna dziura..

Teraz wiem, że to było borderline. Wtedy nawet przez myśl nie przeszła mi taka sobie beztroska sobota…obok kochany mąż, niemowlę…

Parsknęłabym śmiechem gdyby ktoś mi powiedział kiedyś jak będzie wyglądała moja przyszłość. Naprawdę !

Nie ma więc rzeczy niemożliwych. Nawet jeśli wszystko dotychczas spier… w swoim życiu. Jesteś po rozwodach. Zdradzasz . Codziennie patrzysz w lustro i gardzisz swoim odbiciem.. chcesz napluć sobie w twarz to wiedz jedno – To jeszcze nie koniec życia. Prawdziwe życie jest w Tobie . Pod maską choroby…

Naprawdę nie chciałbyś go przeżyć ?

Daj sobie do myślenia. To chyba ważne, żebyś nie zmarnował szansy jaką jest wyzdrowienie.

Nie wierzysz w to.. ? wiem. Ale albo zakaszesz rękawy i weźmiesz się za terapie czy nawet w konieczności przyjmiesz lekarstwa…albo stracisz coś lub jeszcze gorzej kogoś ..kogo za kilka lat okaże się – Bardzo kochałeś.

Czas płynie. Nie marnuj go…i uświadom sobie, że już nigdy go nie cofniesz.

TikTak

Czytaj więcej

Rodzicielstwo bliskości

Borderline,PTSD, dda..o to Ja.

Trochę minęło czasu od czasu, kiedy pisałam o swoich życiu codziennym. Zostałam matką . Mam przez to mniej czasu aby wstawiać posty. Poza tym nie mam zbytnio objawów  takich by o nich pisać w klimacie rozpaczy…już dawno borderline ucichło . DDA wyklarowalo się na tyle by móc normalnie funkcjonować. Jedyne co wysunęło się na przód to ptsd . Ale o tym kiedy indziej. PTSD jest tak podobne do borderline, że temat jest bardzo delikatny i wolałabym o nim nie pisać. Jednakże chciałabym aby każdy z was wiedział, że jeśli  ma za sobą przemocowe dzieciństwo, zdarzenia lub wypadki może mieć objawy ptsd wplecione w objawy innych zaburzeń psychicznych. PTSD wydaje się być też trudne to wychwycenia bo często idzie w parze z bpd. Lecząc jedno..na pewno leczysz drugie.

Nie biorę żadnych leków od prawie półtora roku chociaż uwierzcie mi , że czasami bym chciała. Mam bardzo nasilone natręctwa w postaci myśli, ale to wszystko staram się przetrwać dla mojej córki. Karmienie piersią mnie uspokaja. Pozwala ułożyć w głowie cały dzień..tydzień..a nawet plany na dalszą przyszłość.

Karmienie piersią działa kojąco dla ciała i duszy. Niczym terapia. Miałam karmić 6 miesięcy..ale im dłużej karmię tym dłużej chciałabym karmić .

„Mam często już wrażenie, że mnie czas pogania .Napisano, że się nie zna godziny ani dnia .Dlatego myślę, ważne jest, by czasu nie tracić
Za pierdoły w końcu kiedyś trzeba będzie zapłacić .. 🙂 :)”
Lubię nie lubię – Karmię.
Jestem matką. Matki powinny karmić piersią gdyż to wynika z natury ( gat.SSAK ) Nie ma w tym nic nadzwyczajnego czy ekscytującego. Dom to nie sufity i ściany – a właśnie ręce mamy… Założyłam rodzinę, tworzę dom, więzi. Dziecku daję to co najlepsze. Lubić nie muszę, bo przyjemne nie jest budzenie się w nocy, wypadające włosy, zalane koszulki, Mokre wkładki laktacyjne, zastoje , różne rozmiary dwóch piersi…nie ma co się nad tym zastanawiać.

Ale w karmieniu piersią jest jeszcze coś bardzo ważnego. Tu nie chodzi tylko o ssanie odżywcze dziecka, ale o poczucie bezpieczeństwa,bliskości i spokoju. KP bardzo przyczynia się do budowania więzi między matką , a dzieckiem. Moje więzi jak wiecie w dzieciństwie rozdarł alkoholizm rodziców, przemoc  i odrzucenie. Ja już po prostu nie pamiętam jak to jest kochać, czuć się bezpiecznie i otwierać serce innym. I toteż właśnie karmienie piersią dla mnie pewnego rodzaju terapią więzi. Terapia, która zwyczajnie bierze się z natury…

Kiedy karmię czuję jak rozgrzewa mi się serce, topnieje cały lód…czuję jak opadają moje lęki i nerwy, a emocje stabilizują się i razem w głowie zaczynają tworzyć jasny obraz mnie. Zaczynam czuć więź…miłość…chociaż przyznam szczerze, że początki macierzyństwa są CHOLERNIE TRUDNE to właśnie kp pomaga ten okres przetrwać. Stosujemy z mężem rodzicielstwo bliskości bo wierzę, że to ma wpływ na całe przyszłe życie mojej córki i kształtuje jej osobowość. Niweluje uczucie lęku u dziecka, reaguję bardzo szybko i staram się poprzez karmienie piersią, wspólny sen itp. dawać dziecku właśnie poczucie bezpieczeństwa. Podobno dzięki temu dziecko będzie bardziej pewne siebie jako dorosły człowiek. A pewność siebie to nie tylko odwaga..ale pewność swojego ja, swoich upodobań, preferencji i wyborów.

O karmieniu piersią i rodzicielstwie bliskości można pisać wiele. Bardzo polecam lekturę na te tematy jeśli planujecie zostać rodzicami, a w waszej przeszłości bliskość i więzi z jakich powodów zostały zaburzone.

Czytaj więcej

Samotność

Niczego nie da się osiągnąć nie zaznając samotności.

Dlatego będąc samotnym człowiekiem, trzeba się bardzo tej swojej samotności przyjrzeć czy jest ona taka jaka powinna być. Ja nigdy nie czułam się ze sobą dobrze , a samotność wzbudzała we mnie lęk. Nosiło mnie. Potrzebowałam kogoś lub czegoś, żeby nie konfrontować się z sobą samą. Zazwyczaj to byli ludzie, ale mogła to być też moja bulimia, kurwienie na polityke, system i ten kraj. Zawsze coś lub ktoś było niefajne , byleby najdalej od siebie.

Tak było. Trwało to pewnie do niedawna. To podaczas terapii kiedy to wszyscy mnie opuścili i zostałam sama musiałam się z tym pogodzić…że nie pasuję mi wszystko dookoła bo ja nie pasuję do wszystkiego . Ja jestem do poprawki…muszę być samotna..chiciaż na jakiś czas.

Dedykuję ten wpis wszystkim samotnym ludziom. 🙂

Przyjrzyj się proszę swojemu życiu. Na pewno już nie patrzysz na to co Cie otacza, a pędzisz za czymś czego jeszcze nie ma. . . myślami jestes w przyszłosci. Co chwile coś zrobić TRZEBA

Dzisiaj popatrzyłam przez okno, mam blisko las i uświadomiłam sobie, że ja już w ogóle nie zwracam uwagi na te kolory drzew i niebo. Wyszłam na dwór i przyglądałam sie wszystkiemu jak wariatka. Mogłam to zrobić bo schowałam telefon…a jestem uzależniona od facebooka. Od internetu!!! Tak ..niestety.

Internet i FB pochłania mój całyyy dzień. Jestem uwikłana !!! Jestem w tym internecie jeszcze bardziej samotna niż na pustyni..

Ile ja życia marnuję na tym fb..gdzie jak widzę każdy kto czuje sie samotnie siedzi w nim jak ja..i marnuje swoje życie. Tylko które życie? mam wrażenie, że jak wychylam oko poza telefon czy komputer to czuje się dziko. Muszę koniecznie usunąć FB. Gdybym mogla wytrzymać chociaz tydzień bez niego. Ale to choroba. To nałóg. To sie niczym nie rozni od alkoholizmu…papierosów itp.

bede działać w tym temacie.

 

 

Czytaj więcej

Dziękuję , że jesteście

Chociaż jest was mało ( może to i dobrze 🙂 ) to i tak jestem bardzooo szczęśliwa, że was mam. Niektórzy tu zaglądają od czasu do czasu , inni regularnie…

Jedni zostawiają po sobie ślad ..inni nie. Te wszystkie ciepłe słowa jakie od was dostaję sprawiają, że zawsze do was zaglądam . Nie usnę jak nie zerknę co słychać na blogu..

Czuję, że jesteście częścią mojego życia bo wkradacie się do niego w postaci napisanych słów.Nie czuję się samotna z tym wszystkim i wiem, że to co robię ma sens. Mam nadzueje, że chociaż jednej osobie dałam nadzieję na wyzdrowienie , zmotywowałam, uspokoiłam i pomogłam zrozumieć z czym mamy do czynienia …

jeśli chociaż jedna osoba powie mi, że pomogłam to będzie znak, że było warto !! chociaż i tak czuję, że opłaca się tu być 🙂

Dziękuję

Czytaj więcej