Pojęcie szczęście

Miałam kryzys, bez nich nie byłoby dalszego rozwoju. No więc był on sobie …taki dosyć silny… i znowu posunął mnie do dalszych ,nowo odkrytych czynów.Zadzwoniłam do swojej Pani Dr. Nie mogłam dłużej tego wytrzymać -potrzebowałam wsparcia, słowa. Przyznam szczerze, że zawsze sprawiało mi to trudność – proszenie o pomoc. Potrafiłam pomagać innym. Natomiast miałam zawsze problem z przyjęciem pomocy. W tej opisywanej chwili nie mogłam o nią nie poprosić . Zadzwoniłam.. zadając głupie dla mnie pytania – ciągnęłam rozmowę oczekując odpowiedzi na swoje lęki. Oczekiwałam ,że ktoś jak zwykle odpowie mi na pytania co ułatwiło by mi dalej egzystować . Zawsze podczas ataków denerwuje mnie ,że nic nie wiem. NIE WIEM KIM JESTEM, CO CHCĘ ,CO CZUJĘ …i tak w kółko. Zaburzenia osobowości …chmmm  ….pomyślałam ,że ktoś to do cholery dobrze to dziadostwo nazwał. Można by powiedzieć ,że faktycznie osobowość w niektórych przypadkach jest tak zaburzona,że można to czuć tak ,jakby się w ogóle nie istniało.

Wrócę do głównego wątku.. :) zdenerwowałam się ,że znowu muszę kogoś pytać o to co czuję i znowu chcę znać odpowiedź …której czasami po prostu NIE MA ! Czułam ,że jak zwykle do cholery jasnej odpowiedzi jako takiej – sensowenej ..we mnie…NIE MA !!!  nie to,ŻE W OGÓLE JEJ NIE MA ! nie ma jej JAK ZWYKLE WE MNIE ..BO JA JESTEM TAKA BEZNADZIEJNA..

– Pani Doktor !!! Czy zna Pani kogokolwiek ,kto jest szczęśliwy z tym zaburzeniem…bo ja nie !!! chcę dowodów !!! chcę namacalnych dowodów ,że komuś się udało być szczęśliwym !!! chcę aby ktoś przede mną stanął i powiedział mi w twarz !! „WALCZ DALEJ !! WARTO…BO MI SIĘ UDAŁO !! ”

Ciągnęłam dalej..

-Chcę wiedzieć ,że warto..że są jakieś szanse…

(( po chwili pomyślałam ,że pierdziele głupoty jakbym cierpiała na śmiertelną chorobę …jakbym walczyła z nowotworem… ))

….zapadła Cisza..

– Pani (moje imię) ! po pierwsze…co to znaczy być szczęśliwym??

I w jednej sekundzie zawalił sie mój świat.. moje życie straciło dotychczasowy sens..a zyskało nowy SENS Z SENSEM . Uświadomiłam sobie,że nie wiem..co sprawiłoby abym była szczęśliwa. Że nie mam celu.. nie mam celu terapii i nie mam celu w życiu. Że slepo dążę do …niczego !!!! .. wiele dni zajęło mi na znalezienie odpowiedzi. Nie mogłam spać z tym …nie mogłam się skupić.. byłam na siebie zła !!!

Znalazłam odpowiedź:

Będę szczęśliwa wtedy -kiedy przestanę siebie oceniać.Kiedy będę potrafiła świadomie móc wybierać pomiędzy szczęściem ,tym co dla mnie dobre ,a przywiązaniami . Że będę wolna od lęków i przywiązań.. że będę świadoma wyborów. Będę panowała nad emocjami i potrafiła nimi regulować . Będę widzieć szczegóły…

Póki co… rozglądam się ZA TYM CO MOGŁOBY ZASPOKOIĆ MOJE PRZYWIĄZANIA ..WYTRZEGAM SIĘ WSZYSTKIEGO CO MOGŁOBY IM ZAGROZIĆ…POZOSTAJE PRZEZ TO CAŁKOWICIE ZAMROŻONA… ZIMNA… NIEWRAŻALIWA NA WSZYSTKO CO MNIE OTACZA, NA RZECZYWISTOŚĆ …ŚLEPO UFAM SWOICH LĘKOM …SWOIM ZABURZONYM EMOCJOM..

Wydaje mi się ,że czuję jak z tego wyjśc.. czuję ,że jestem na dobrej drodze…i czuję ,że może to trwać jeszcze wiele lat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.