Próba „S”

jestem po kolejnej próbie samobójczej-nieudanej…niestety..stety kto wie….myślę, że bałam się wziąć więcej tabletek…nie wiem czemu.

Tak się kończą zabawy emocjami ludźmi chorymi na borderline…

jedno wiem na pewno…nie chcę nikogo w swoim życiu, będę Arta Kochać dalej tak samo…..

Jednak na miłość nie trzeba sobie zasłużyć…miłość jest bezwarunkowa..u podstaw…najgorsze, że ja kocham faceta ,który nie ma pojęcia co to miłość…albo który mnie nie kocha.

Każdego dnia musiałam sobie na to zapracować inaczej mnie odrzucał…

Dr powiedziała mi…że gdyby mnie kochał..już 5 miesięcy temu sam powinien wyrazić chęć przyjścia i porozmawiania z nią na temat zachowania w stosunku do mnie…a on przez ten czas: nie miał na to czasu i chęci…i robił wszystko na złość…bo mnie nie kochał…albo nie zdawał sobie sprawy, że mnie kocha…i na czym to polega…traktował mnie we wszystkim niewłaściwie ..myśląc tylko i wyłącznie o sobie…kazała mi to skończyć raz na zawsze…bo to miłość bez wzajemności…wypalałam się każdego dnia…wracałam w dobrej formie o krok do przodu…zaczynałam kochać go coraz bardziej kiedy on każdego dnia mnie odtrącał i bawił się mną…nie miał ochoty mnie nawet widzieć…pobyć ze mną…nic…po czym tłumaczył, że to przeze mnie…nie zdając sobie sprawy, że on doprowadzał do tego sam..i tworzyło się błędne koło…zawsze tak jest przy miłości bez wzajemności…że jedna osoba robi wszystko..druga i tak z tego tylko bierze..

 

KOCHANI – JEŚLI KOGOŚ KOCHACIE CHOREGO NA BORDERLINE…PAMIĘTAJCIE – TO TEŻ CZŁOWIEK…TYLKO MA PROBLEM I NA PRAWDĘ TRZEBA MU POMAGAĆ…

A PRZEDE WSZYSTKIM TRZEBA WSPIERAĆ, A NIE ODRZUCAĆ JAK PSYCHICZNĄ HISTERYCZKĘ…ROZMAWIAĆ Z NIĄ PRZYNAJMNIEJ 10MIN DZIENNIE NA TEN WŁAŚNIE TEMAT…MÓWIĆ TEJ OSOBIE,ŻE ŚWIETNIE I TAK SOBIE RADZI…OKAZYWAĆ JEJ MIŁOŚĆ..I TŁUMACZYĆ….KIEDY KRZYWDZI I DLACZEGO…MÓWIĆ O UCZUCIACH PRZEDE WSZYSTKICH…NP. ” Kiedy mnie ranisz czuję to i to…” NIE MACIE POJĘCIA ILE KOSZTUJE JĄ ENERGII PRACA NAD SOBĄ…JEŚLI TA OSOBA MIMO WSZYSTKO CHCĘ KOCHAĆ…I SIĘ LECZYĆ…TO WARTO TO DOCENIĆ…BO TAKA OSOBA KOCHA NA PRAWDĘ MOCNO…a przede wszystkim przejście problemów…niesamowicie łączy…i sprawia ,że miłość staje się być bardzo trwałą..i bezpieczną…

Wtedy też mimo problemów ta osoba wspiera…ALE TRZEBA CIERPLIWOŚCI…I KONSULTACJI Z LEKARZAMI TEJ OSOBY …NIE Z TĄ OSOBĄ…. Z LEKARZAMI ..ludzie,weźcie to do siebie –  z lekarzami!!! czytanie forum nic nie da!!! każda osoba ma inne objawy…inne zachowania…nie wrzucajmy jej do jednego wora…każda osoba jest inna i ma tylko niektóre objawy…trzeba więc rozmawiać z lekarzem prowadzącym tej osoby…pytać ją jak się zachować kiedy osoba to i tamto…żeby jej nie zaszkodzić i sobie…. A Z tą OSOBĄ DUŻO ROZMAWIAĆ…I ZAPEWNIAĆ JĄ ,ŻE DA SOBIE RADĘ… CHWALIĆ ZA POSTĘPY….DAĆ JEJ MIŁOŚĆ…JEŚLI ONA TO DOCENI I BĘDZIE DALEJ SIĘ STARAĆ…PO SWOJEMU…TRZEBA CIERPLIWOŚCI…NIE KARAJCIE TE OSOBY ZA ICH IMPULSYWNE OBJAWY…KTÓRE SĄ CZASAMI WRĘCZ Z KOSMOSU….TO SĄ OBJAWY A NIE ŚWIADOME ZACHOWANIE…objawy !!! za które chorzy są w 99% odtrącani i właśnie dlatego prowadzi to do tragedii..bo te osoby chcą kiedyś nie mieć tych objawów…a odrzucanie tych osób powoduje zatrzymanie postępów terapii… dlatego mój były jedyne co robił to mnie hamował…bo ciągle mnie odtrącał…a nie kochał…dlatego terapia się zawróciła …i się otrułam….bo wszystko robiłam z myślą o nas…martwiłam się..prosiłam o rozmowy…mówiłam ,że potrzebuję by chociaż był obok…by sam z siebie przyjechał…ciągle się prosiłam o miłość… :( przy czym…jak już nic nie rozumiałam…wpadałam w szał…bo nie rozumiałam jak można kochać i upychać tą osobę w kąt….przeżywałam te same silne emocje co w domu.

Nie przemyślałam jednego…że on wcale nie musiał mnie kochać…po prostu wierzyłam w jego słowa…

 

Jest mi coraz ciężej….chcą mnie wywieść na zamknięty do Gostynina…nie wiem czy dam radę…zostałam sama w mieszkaniu…z psem i szynszylą ..przynajmniej zwierzęta mnie nie ranią… nie odchodzą ode mnie bo kochają mnie bezwarunkowo…póki co…nie da się mnie kochać…nie zasługuję na miłość…wg.ludzi ..nie mnie.

CHCIAŁAM MU ODDAĆ CAŁE SERCE…życie…poświęcić wszystko…tak się zaangażowałam…a teraz wiem ,że nie było warto…i chyba ten zawód boli najbardziej.

Jestem chora..

 

ZA MOJĄ SZYBKĄ JAZDĘ SAMOCHODEM …BIEGANIE ZA NIM, MÓWIENIE KOCHAM I NALEGANIE ŻEBY ROZWIĄZAŁ PROBLEMY WYZWAŁ MNIE OD ZDZIR. MÓWIŁ , ŻE JESTEM PSYCHOLEM I MAM SPIERDALAĆ…MÓWIŁ, ŻE NIE DA MNIE KOCHAĆ….BO MUSIAŁBY TEŻ BRAĆ PSYCHOTROPY ….

KOMPLETNIE ODWROTNE ZACHOWANIE..WYNISZCZAJĄCE MNIE…

BŁAGAM….JAK NIE WIECIE JAK POSTĘPOWAĆ Z TAKIMI OSOBAMI…TO ICH NIE WYZYWAJCIE….

Mam ochotę umrzeć.

Czuje się oszukana przez niego i zniszczona…bawił się chorą osobą i jej uczuciami nie rozumiejąc ,że nie miałam na wiele rzeczy wpływu …kocham go nad życie…ale na co mi facet ,który tylko traktował mnie jak 5te koło u wozu ze względu na chorobę zamiast mnie wspierać…na co mi gry ….zabawy emocjonalne…mówienie kocham.

Nie ma pojęcia co to miłość…bo mnie nie kochał ani trochę. Rozkochał mnie w sobie i zostawił jak śmiecia.

Straciłam siebie dla niego….on tylko brał…

zawsze tylko słyszałam….może kiedyś….ale już za późno…kłamał mi każdego dnia…bawił się mną…zabił mnie i mój sens…

Nie udało mi się otruć…płukanie żołądka…podtrzymanie dobrego ciśnienia…ekg serca….glukozy….i przewóz karetką na zamknięty oddział psychiatryczny.

I Tyle. Znowu to samo.

4 myśli na temat “Próba „S”

  1. bo czuje się ciężarem. Myślę ,że powinnaś iść do jego psychologa ,przedstawić swoje zamiary i porozmawiać z psychologiem/psychiatrą męża szczerze i w tajemnicy przed mężem…niech Ciebie nakieruje…zrobisz to bedzie dobre dla was obojga.
    rozstanie może również wchodzić w grę.
    Kieruj sie radami specjalisty…
    spokojnie..wszystko czas poukłada…kochasz? to zrob to co najlepsze..

  2. To dlaczego maz caly czas odrzuca chcec mojej pomocy? Chce wrocic do domu, byc z nim w lepszych i gorszych dniach. Chce go wspierac. Powtarzam to jemu codziennie. I mam swiadomosc popelnionych przeze mnie bledow. Tego, ze wielokrotbiw mu mowilam, ze mam dosc, ze odchodze. Nie wiedzialam wowczas ze ma borderline. Chce mu pomoc z calych sil, ale naprawde nie wiem, w jaki sposob do niego dotrzec.

  3. Jesli decydujesz sie na bycie z nim to przeczytaj ksiazke borderline autora T. Masona ktora dostaniesz w Empiku i nie opuszczaj go nawet w najgorszych stanach, moze byc ciezko.. Twoj maz czuje sie Twoim ciezarem i ma tak skrajne emocje, ze Ciebie jakby nie kocha i Cie odrzuca,a robi to po to bo chce zapobiec odrzuceniu z Twojej strony, ta choroba to dosyc niska odporność na lęk..a jego zachowania są nieswiadome..tzn on nie WIE CZEMU CIE ODRZUCA. Meczy sie w zwiazku..ale meczy sie dlatego bo choroba go meczy..wiekszosc zwiazkow sie rozpada ..dlatego ja rowniez szukam historii ze sie udalo..niestety jest ich malo z dwoch powodow : borderline nie jest „popularne” na forach oraz Ci co sie wyleczyli itp nie chce tu pisac.. A szkoda. Moze sie to zmieni..
    Nie poddawaj sie. Ja znam malzenstwo gdzie maz przetrwal wszystko i teraz sa szczesliwi..moja kolezanka chciala zostawic meza i biegala z nozem po domu..dzisiaj wszystko wrocilo do normy i sa szczesliwi. Choroba .. Nie wybieramy jej.

  4. i wszystko pięknie. U mojego męża zdiagnozowano osobowość typu borderline. I za wszelką cenę chcę mu pomóc, nie chcę go zostawiać, o czym zapewniam go każdego dnia. A on uważa, że aby mnie chronić musi się ze mną rozwieść! Że to jedyne rozwiązanie. Mąż chodzi na terapie. Polskie prawo zabrania jednak jego lekarzom wypowiadania się na jego temat bez zgody męża. Więc żaden kontakt z mojej strony z jego lekarzami nie ma w tym momencie sensu, bo i tak nikt nic nie może mi powiedzieć. W tej chwili ja jestem za granicą. Mąż nalegał na półroczną separację, która mi się od początku nie podobała. To, że ma borderline wyszło po moim wyjeździe, jak prosiłam, żeby wybrał się do psychologa. Więc jak mogę mu pomóc?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.