Próba „S”

jestem po kolejnej próbie samobójczej-nieudanej…niestety..stety kto wie….myślę, że bałam się wziąć więcej tabletek…nie wiem czemu.

Tak się kończą zabawy emocjami ludźmi chorymi na borderline…

jedno wiem na pewno…nie chcę nikogo w swoim życiu, będę Arta Kochać dalej tak samo…..

Jednak na miłość nie trzeba sobie zasłużyć…miłość jest bezwarunkowa..u podstaw…najgorsze, że ja kocham faceta ,który nie ma pojęcia co to miłość…albo który mnie nie kocha.

Każdego dnia musiałam sobie na to zapracować inaczej mnie odrzucał…

Dr powiedziała mi…że gdyby mnie kochał..już 5 miesięcy temu sam powinien wyrazić chęć przyjścia i porozmawiania z nią na temat zachowania w stosunku do mnie…a on przez ten czas: nie miał na to czasu i chęci…i robił wszystko na złość…bo mnie nie kochał…albo nie zdawał sobie sprawy, że mnie kocha…i na czym to polega…traktował mnie we wszystkim niewłaściwie ..myśląc tylko i wyłącznie o sobie…kazała mi to skończyć raz na zawsze…bo to miłość bez wzajemności…wypalałam się każdego dnia…wracałam w dobrej formie o krok do przodu…zaczynałam kochać go coraz bardziej kiedy on każdego dnia mnie odtrącał i bawił się mną…nie miał ochoty mnie nawet widzieć…pobyć ze mną…nic…po czym tłumaczył, że to przeze mnie…nie zdając sobie sprawy, że on doprowadzał do tego sam..i tworzyło się błędne koło…zawsze tak jest przy miłości bez wzajemności…że jedna osoba robi wszystko..druga i tak z tego tylko bierze..

 

KOCHANI – JEŚLI KOGOŚ KOCHACIE CHOREGO NA BORDERLINE…PAMIĘTAJCIE – TO TEŻ CZŁOWIEK…TYLKO MA PROBLEM I NA PRAWDĘ TRZEBA MU POMAGAĆ…

A PRZEDE WSZYSTKIM TRZEBA WSPIERAĆ, A NIE ODRZUCAĆ JAK PSYCHICZNĄ HISTERYCZKĘ…ROZMAWIAĆ Z NIĄ PRZYNAJMNIEJ 10MIN DZIENNIE NA TEN WŁAŚNIE TEMAT…MÓWIĆ TEJ OSOBIE,ŻE ŚWIETNIE I TAK SOBIE RADZI…OKAZYWAĆ JEJ MIŁOŚĆ..I TŁUMACZYĆ….KIEDY KRZYWDZI I DLACZEGO…MÓWIĆ O UCZUCIACH PRZEDE WSZYSTKICH…NP. ” Kiedy mnie ranisz czuję to i to…” NIE MACIE POJĘCIA ILE KOSZTUJE JĄ ENERGII PRACA NAD SOBĄ…JEŚLI TA OSOBA MIMO WSZYSTKO CHCĘ KOCHAĆ…I SIĘ LECZYĆ…TO WARTO TO DOCENIĆ…BO TAKA OSOBA KOCHA NA PRAWDĘ MOCNO…a przede wszystkim przejście problemów…niesamowicie łączy…i sprawia ,że miłość staje się być bardzo trwałą..i bezpieczną…

Wtedy też mimo problemów ta osoba wspiera…ALE TRZEBA CIERPLIWOŚCI…I KONSULTACJI Z LEKARZAMI TEJ OSOBY …NIE Z TĄ OSOBĄ…. Z LEKARZAMI ..ludzie,weźcie to do siebie –  z lekarzami!!! czytanie forum nic nie da!!! każda osoba ma inne objawy…inne zachowania…nie wrzucajmy jej do jednego wora…każda osoba jest inna i ma tylko niektóre objawy…trzeba więc rozmawiać z lekarzem prowadzącym tej osoby…pytać ją jak się zachować kiedy osoba to i tamto…żeby jej nie zaszkodzić i sobie…. A Z tą OSOBĄ DUŻO ROZMAWIAĆ…I ZAPEWNIAĆ JĄ ,ŻE DA SOBIE RADĘ… CHWALIĆ ZA POSTĘPY….DAĆ JEJ MIŁOŚĆ…JEŚLI ONA TO DOCENI I BĘDZIE DALEJ SIĘ STARAĆ…PO SWOJEMU…TRZEBA CIERPLIWOŚCI…NIE KARAJCIE TE OSOBY ZA ICH IMPULSYWNE OBJAWY…KTÓRE SĄ CZASAMI WRĘCZ Z KOSMOSU….TO SĄ OBJAWY A NIE ŚWIADOME ZACHOWANIE…objawy !!! za które chorzy są w 99% odtrącani i właśnie dlatego prowadzi to do tragedii..bo te osoby chcą kiedyś nie mieć tych objawów…a odrzucanie tych osób powoduje zatrzymanie postępów terapii… dlatego mój były jedyne co robił to mnie hamował…bo ciągle mnie odtrącał…a nie kochał…dlatego terapia się zawróciła …i się otrułam….bo wszystko robiłam z myślą o nas…martwiłam się..prosiłam o rozmowy…mówiłam ,że potrzebuję by chociaż był obok…by sam z siebie przyjechał…ciągle się prosiłam o miłość… :( przy czym…jak już nic nie rozumiałam…wpadałam w szał…bo nie rozumiałam jak można kochać i upychać tą osobę w kąt….przeżywałam te same silne emocje co w domu.

Nie przemyślałam jednego…że on wcale nie musiał mnie kochać…po prostu wierzyłam w jego słowa…

 

Jest mi coraz ciężej….chcą mnie wywieść na zamknięty do Gostynina…nie wiem czy dam radę…zostałam sama w mieszkaniu…z psem i szynszylą ..przynajmniej zwierzęta mnie nie ranią… nie odchodzą ode mnie bo kochają mnie bezwarunkowo…póki co…nie da się mnie kochać…nie zasługuję na miłość…wg.ludzi ..nie mnie.

CHCIAŁAM MU ODDAĆ CAŁE SERCE…życie…poświęcić wszystko…tak się zaangażowałam…a teraz wiem ,że nie było warto…i chyba ten zawód boli najbardziej.

Jestem chora..

 

ZA MOJĄ SZYBKĄ JAZDĘ SAMOCHODEM …BIEGANIE ZA NIM, MÓWIENIE KOCHAM I NALEGANIE ŻEBY ROZWIĄZAŁ PROBLEMY WYZWAŁ MNIE OD ZDZIR. MÓWIŁ , ŻE JESTEM PSYCHOLEM I MAM SPIERDALAĆ…MÓWIŁ, ŻE NIE DA MNIE KOCHAĆ….BO MUSIAŁBY TEŻ BRAĆ PSYCHOTROPY ….

KOMPLETNIE ODWROTNE ZACHOWANIE..WYNISZCZAJĄCE MNIE…

BŁAGAM….JAK NIE WIECIE JAK POSTĘPOWAĆ Z TAKIMI OSOBAMI…TO ICH NIE WYZYWAJCIE….

Mam ochotę umrzeć.

Czuje się oszukana przez niego i zniszczona…bawił się chorą osobą i jej uczuciami nie rozumiejąc ,że nie miałam na wiele rzeczy wpływu …kocham go nad życie…ale na co mi facet ,który tylko traktował mnie jak 5te koło u wozu ze względu na chorobę zamiast mnie wspierać…na co mi gry ….zabawy emocjonalne…mówienie kocham.

Nie ma pojęcia co to miłość…bo mnie nie kochał ani trochę. Rozkochał mnie w sobie i zostawił jak śmiecia.

Straciłam siebie dla niego….on tylko brał…

zawsze tylko słyszałam….może kiedyś….ale już za późno…kłamał mi każdego dnia…bawił się mną…zabił mnie i mój sens…

Nie udało mi się otruć…płukanie żołądka…podtrzymanie dobrego ciśnienia…ekg serca….glukozy….i przewóz karetką na zamknięty oddział psychiatryczny.

I Tyle. Znowu to samo.

Czytaj więcej

Lepiej jest

Lepiej cierpieć samemu niż patrzeć na cierpienie innych.

 

Jestem po tygodniu terapii …w szpitalu dziennym przy Ul. Kolegialnej w Płocku.

Trafiłam tu bo chciałam tu trafić…rzuciłam pracę ,rzuciłam marzenia…bo nic nie osiągnę będąc borderką..

strach nie opuszczał mnie od 5 miesięcy…pokonuję go z dnia na dzień…

W szpitalu jestem na razie w okresie ochronnym dwutygodniowym…nie wiele mogę stwierdzić… integracja itp..

Społeczność, treningi asertywności,behawioryzmu, psycho-rysunek, psychoedukacja itp..generalnie poznaję swoje zaburzenie od podstaw…poznaję źródło i przyczyny co zmniejsza diametralnie strach…

Czytaj więcej

Kiedy pęka serce.

Pękło mi serce.

Okazało się ,że żyłam w kłamstwie ,a moja intuicja i serce krzyczały prawdę.

Żyłam budując miłość…pokonując swoje złe cechy każdego dnia …zmieniając swój charakter…lecząc się z myślą o nim…

Cios prosto w serce !!! Okazało się, że Arti nic do mnie nie czuł…odsuwał ..zawsze  mnie odsuwał….

 

Nie ma we mnie już nic prócz nadziei..

Zabił wszystko na co ciężko pracowałam…kocham bez wzajemności..boli…ale zapomnę o nim kiedyś…i ktoś inny dostanie to na co ciężko pracuje..i mam nadzieje,że to zrozumie.

Powtarzam wciąż afirmacje czyli zdanie ,które psycholog kazał mi powtarzać tak często jak się tylko da…

Ja ( swoje imię) uczę się dbać o siebie i jestem dla Siebie najważniejsza.

Nie mając pojęcia kiedy utrwali się to zdanie w myślach …zacznie ono funkcjonować samo z siebie.

A więc… nowa Ja…skrzywdzona odbijam się od dna…

Czytaj więcej

Terapia drogą krzyżową.

PO TERAPII – MÓJ ŚWIAT ZMIENI SIĘ CAŁKOWICIE.

DLA MNIE TO SPRAWA ŻYCIA / ŚMIERCI.

JEŚLI MI SIĘ NIE UDA…JESTEM W STANIE SAMA ZAKOŃCZYĆ TO ŻYCIE. TO NIE SĄ SŁOWA RZUCONE NA WIATR…TO JEST BÓL KTÓRY ROZRYWA MNIE OD ŚRODKA…

WIERZĘ BARDZO,ŻE MI SIĘ UDA…

ALE BOJĘ SIĘ, ŻE SAMA ODBIORĘ SOBIE ŻYCIE…BO JESTEM KOMPLETNIE SAMA…NIE MAM WSPARCIA RODZINY.

NIGDY NIE MIAŁAM.NIE MAM TEŻ MIŁOŚCI…BO PRZECIEŻ TAKA „WARIATKA” NIE MOŻE JEJ STWORZYĆ… KOCHAM PO SWOJEMU..ALE TO GÓWNO KOGOŚ OBCHODZI… PRZECIEŻ WSZYSCY WIEDZĄ LEPIEJ JAK JEST…

DLATEGO JUTRO ZACZYNAM DROGĘ KRZYŻOWĄ …. I MODLĘ SIĘ ,ŻEBYM PRZEŻYŁA..

INACZEJ SAMA SIĘ UKRZYŻUJE…

3 MIESIĄCE CIĘŻKIEJ PRACY… POTEM ZNOWU 3… I TAK DO SKUTKU… WYBRAŁAM TĘ DROGĘ…BO ZASŁUGUJĘ NA MIŁOŚĆ !!! jestem wspaniałą kobietą…a mało kto w to wierzy,przez to,że mam bpd..

Biorę się również za naukę…poświęcę dużo czasu swojej szkole… chcę mieć same piątki i pracować jako grafik…nawet nie wiedziałam ,że już mogę to robić…

czytać…dużo czytać książek…. pięknych…czułych książek…robię to każdej nocy…i kocham książki… bez nich bym umarła ..

Śpiewać…znów śpiewam…. śpiew jest moją ekspresją… muszę :)

Sport… rower … rower… rower… słuchawki na uszy… i ja.

Faceci- nie istnieją dla mnie.Nie chcę ich znać… moje serce i ciało…należy do jednego…jak ciało zapomni ten dotyk… będę szczęśliwa…teraz jestem na etapie zapominania..ale nie pozwolę nikomu się do mnie zbliżyć..

Czytaj więcej

DIETA BORDERLINE

DIETA „BORDERLINE”

Każdy z typem osobowości borderline, powinien za wszelką cenę:

–        ZREZYGNOWAĆ CAŁKOWICIE Z ALKOHOLU.

ALKOHOL POWODUJE ROZDRAŻNIENIE ORGANIZMU . WYPŁUKUJE SUBSTANCJE REGULUJĄCE NASTRÓJ. POBUDZA. 

–         ZREZYGNOWAĆ CAŁKOWICIE Z KAWY, KOFEINA ZWIĘKSZA STANY LĘKOWE I RÓWNIEŻ POWODUJE ROZDRAŻNIENIE.

–          DIETA NISKOCUKROWA TJ. UNIKAĆ SŁODYCZY, CUKIER POWODUJĘ ZMIANĘ NASTROJU. PAMIĘTAJMY ,ŻE TAKIE NAGŁE SKOKI POZIOMU CUKRU W ORGANIZMIE NIE SPRZYJAJĄ NASZEJ NIESTABILNOŚCI EMOCJONALNEJ.

–         DIETA BOGATA W KWASY TŁUSZCZOWE OMEGA-3

NALEŻY JEŚĆ DUŻÓ RYB, POLECAM  TEŻ TRAN.

( JA NP.BIORĘ 6 KAPSUŁEK DZIENNIE ,PONIEWAŻ TRAN STABILIZUJE NASTRÓJ )

UDOWODNIONO NAUKOWO, ŻE KWASY OMEGA 3 REGENERUJĄ UKŁAD NERWOWY CO JEST BARDZO WAŻNE np. w moim przypadku. Mam rozwalony traumami układ nerwowy.

–         NIE POWINNO SIĘ PALIĆ TYTONIU. UZALEŻNIENIE OD TYTONIU POWODUJE ZMIANY NASTROJU,DLATEGO RADZĘ JAK NAJSZYBCIEJ POWOLI ODSTAWIAĆ PAPIEROSY…NIE RADZĘ JEDNAK ODSTAWIAĆ ICH NAGLE, TO RÓWNIEŻ NIE JEST WSKAZANE PRZY BPD.

–         DIETA BOGATA W MG , dużo orzechów przede wszystkim” Do objawów niedoboru magnezu należą; niewydolność pracy serca, arytmia, nadciśnienie tętnicze, zahamowanie wzrostu, depresja, skłonność do płaczu, pogorszenie koncentracji, poranne zmęczenie, nawet po wielu godzinach snu, wrażenie ociężałości, bóle głowy, zawroty głowy, utrata równowagi, drgania powiek, wrażliwość na zmiany pogody, skurcze mięśni, drętwienie kończyn, drgawki, bezsenność, pocenie się w nocy, koszmarne sny, osłabienie, puchnięcie dziąseł, próchnica zębów, wypadanie włosów, łamanie się paznokci, przerwy w oddychaniu, astma” Największe ilości magnezu posiadają, kakao, orzechy,soja, niektóre owoce, kasze, nasiona roślin strączkowych, mak i pieczywo pełnoziarniste.

–         100 gramów produktów zawiera średnio, następujące ilości magnezu; mak, fasola sucha – 500 miligramów, kakao – 440 miligramów, kasza jaglana i jęczmienna – 270 do 290 miligramów, soja i mączka sojowa – 250 – 290 miligramów, orzechy ziemne – 240 miligramów, kasza gryczana prażona – 220 miligramów, orzechy włoskie i laskowe – 130 – 230 miligramów, groch – 120 – 180 miligramów, suszone owoce róży – 120 miligramów, płatki owsiane -130 miligramów, ser z mleka chudego – 100 miligramy, jeden banan – 60 miligramów, warzywa świeże – do 30 miligramów, pieczywo razowe – 20 – 80 miligramów, pieczywo pszenne białe – 10 – 20 miligramów, nać pietruszki – 20 miligramów.

–         Czarną herbatkę zastąpić meliską :)

Ja wypijam zawsze przed snem melisę z dwóch saszetek . Zdrowa alternatywa leku na sen.

–          ZIELONA HERBATKA RÓWNIEŻ WSKAZANA ;)

Czytaj więcej

Najpiękniejsze słowa-anonimowe

„jestem też człowiekiem… nie można tak!!!  gdzieś jest granica między szaleństwem a normalnym życiem.. tak wiele można zmienić odpowiednim podejściem do drugiej osoby, przede wszystkim widząc JĄ, rozmawiając współpracując. toż to nie z własnej woli ktoś sobie postanawia ok, dziś mam borderline doprowadze wszystkich do szału?! to jest niezależne od woli!!! TO WSZYSTKO wymaga bardzo ciężkiej pracy od człowieka zarówno tego dotkniętego chorobą jaki i osób bliskich, ale chyba jest coś takiego jak miłość??? tożto właśnie wtedy jest ona najpiękniejsza bowiem zweryfikowana przez życie codzienne. Nie chodzi o to, żeby ulegac kaprysom i pozwalać robić ze swojego zycia piekło,ale jeśli komuś na kimś zależy a nawet jeśli nie – to można spróbować podać drugiej osobie rękę ,spróbować ją zrozumieć.

To nie dotyczy tylko osób z osobowością borderline ale nas wszystkich!!! przykry jest tak wyrazisty brak empatii w wypowiedziach niektórych, ale jak się sama nauczyłam apatii uczymy się często dopiero po własnym upadku.

Wiecie co jest najgorsze w borderline? SWIADOMOSC! Jestes swiadoma tego, ze nie jest z toba normalnie, ze masz halo i schizy a jednoczesnie wiesz, ze to nie jest schizofrenia skoro jestes swiadomy. I nikt ci nie wierzy, ze jestes chory, skoro o tym wiesz. Bez sensu, wiem. Ale tak jest… a zycie z borderline to koszmar!

Czytaj więcej

Stwór chorej wyobraźni

Ataki nasilają się w momencie kiedy moje życie przejmuje małe odtrącone kiedyś dziecko…które każdy karcił…i kochał…..kochał i karcił… mój eks…dzisiaj pierwszy raz jakoś tak prawdziwie powiedział ,że nie jestem i nie byłam mu obojętna… i właśnie tego potrzebowałam…tego poczucia…że ktoś mnie nie skrzywdził i nie oszukał….dobrze zrobił otwierając się znowu…poczułam się bezpiecznie..kiedy się otworzył…w końcu uwierzyłam w jego słowa… bo były „prawdziwe” a nie zawistne… dało mi  to dużo siły i wiary …nie w nas…bo nas już nie będzie…ale w to, że nie każdy krzywdzi….

TYLKO MI SIĘ TAK WYDAJE….. chcę wszystko zmienić…przeprogramować….i chyba nikt tego nie zrozumie i nie pokocha mnie takiej…muszę sama….SAMA TO OSIĄGNĄĆ …nie mogę wymagać od innych by kochali mnie mimo wszystko…tak się nie da…

NA POCZĄTEK JA CHCĘ KOCHAĆ…SIEBIE!!! lecz czeka mnie dużoooo pracy..co do związków. Nie chcę już żadnego.Przysięgam, że chce być sama…zbyt wiele przeżyłam…obiecałam sobie i Artowi, że po nim już nikogo nie będzie….to nie oznacza, że go nie kocham…to najwspanialszy facet jakiego w życiu poznałam…chociaż niesamowicie ciężki charakter…zamknięty…trudny…uparty…przy mojej zmienności i elastyczności.. ta różnica powodowała,że bardzo się kłóciliśmy.Niby przeciwieństwa się przyciągają…jednak myślę ,że ani on do końca nie był sobą…ani ja. Tak na prawdę nie wiadomo….o co chodziło…jedno jest pewne..odkąd go poznałam…rozwijam się…TAK CHOLERNIE GO SZANUJE, że robię wszystko dla niego..fascynuje mnie on…chociaż on myśli inaczej…egoista…od którego uczę się egoizmu…. zimny od którego uczę się być mniej wrażliwa…z czasem czułam jak moje cechy nabierały jego cech…jak stawałam się nim..dziwna relacja…choć się skończyła…trwa nadal w moim umyśle…dalej rozwijam to co widziałam u niego…SIŁĘ I EGOIZM!! nie chcę być jednak nigdy zimną kobietą. Chcę dalej płakać, wzruszać,śmiać się i krzyczeć. Chcę zachować wszystko co dobre.Niektóre moje cechy są DUŻO LEPSZE NIŻ U LUDZI ,którzy nie mają żadnego schorzenia…

PAMIĘTAJMY O TYM,ŻE TA CHOROBA MA WIELE WSPANIAŁYCH STRON…Inteligencja…niesamowita empatia, zdolność przetrwania w każdej sytuacji….pracowitość…twórczość….

BORDERZY ŚWIETNIE SOBIE RADZĄ SAMI… mimo wszystko…rozwijają się bardzo szybko…posiadają wiele talentów… wiele perspektyw spojrzenia na świat… ciekawszy umysł…NO I NAJWAŻNIEJSZA CECHA-NIESAMOWITA POMYSŁOWOŚĆ !!!!

Jak tu teraz się wyleczyć i te cechy rozwinąć??

Za kilka lat kochać i nie krzywdzić?? Nie bać się bliskości i straty!!! ????

Trzeba dużo siły i odwagi…DOBREGO LECZENIA I WSPARCIA PRZEDE WSZYSTKIM!!! szczególnie kiedy terapia potrafi rozłożyć na łopatki… wsparcia…którego ja nie mam niestety…ale spróbuje…jak mi się nie uda…to wezmę kredyt i polecę do Londynu na leczenie :) ZAWSZE SĄ JAKIEŚ WYJŚCIA.. … podstawą TERAPII JEST ODPOWIEDNIE DOPASOWANIE SYSTEMU : SYSTEM ,SWÓJ WŁASNY SYSTEM TWORZYMY MY SAMI…każdy ma swój system…ja właśnie dopiero go buduję….JUTRO WYPISZĘ NA CZYM ON BĘDZIE POLEGAŁ :)

Czytaj więcej

Kolejny atak za mną.

Tak dobrze sobie radziłam..i nagle atak…

Lęk..

Już miałam wrażenie, że wszystko zaczyna się układać ,aż tu nagle dostaję ataku…uczyłam się cały dzień…poszłam sobie do byłej pracy po rzeczy…wychodzę…a tu jego znajomi.. nie odwracając głowy- wpadłam w stan lękowy,że jest tam ten ,którego pragnę…uciekłam do samochodu…jechałam za nimi…bo jechali tam gdzie ja..z tyłu myślałam siedział on…zaczęłam się trząść i bać… ryczeć…zadzwoniłam do niego…załamana…chociaż sama nie wiem po co…bałam się ,że coś mi się stanie…chciałam,żeby mnie przytulił i powiedział…że tak musi być…a nie traktował jak trendowatą…bałam się…bałam się siebie..jechałam samochodem jak pijana…jadąc do domu ze sklepu…zobaczyłam jak wyjeżdża…zaczęłam jechać za nim..żeby go złapać i porozmawiać…nie udało mi się…pojechałam więc do miasta…chciałam tylko,żeby mnie uspokoił…wiedziałam już, że zbliża się to czego nie lubię najbardziej…ból..ale on dalej mnie odtrącał…wpadłam w PANIKĘ !!!! Już wtedy miał inną … trzęsłam się….wróciłam do samochodu…

I TAM DOSTAŁAM OGROMNEGO ATAKU..już prawie się pocięłam…nie umiałam sobie z tym poradzić…to tak jakby ta Ania prawdziwa…chciała się przedostać przez te osobowości ,które mają nade mną władzę…on tego nie wie…ja wiem…wymagałam od niego by mnie rozumiał…ale nie mógł…bo jest zdrowy…z normalnej rodziny…jak miał mnie rozumieć..bałam się…bardzo…ON TO JESZCZE POGARSZAŁ…potrzebowałam 5 minut..by wrócić do siebie…ale wpadłam w taki atak…że zwymiotowałam…zadzwoniłam po brata…zabrał mnie…on to rozumie..ale Artur..śmieje się ze mnie na głos..gardzi mną..a ja błagam o uczucie….

On nie musi już o mnie dbać…ma swoje życie…które bym mu zniszczyła swoją chorobą… Tak bardzo go kocham ..że z jednej strony się cieszę ,że jest szczęśliwy. Ja nie jestem..ale już w czwartek idę na oddział…zaliczyłam sesje na studiach ..i mimo wszystko IDĘ DO PRZODU!!!!

CHCIAŁABYM,ŻEBY KIEDYŚ MNIE WYSŁUCHAŁ NA SPOKOJNIE… i wybaczył te moje ataki..

jak nabiorę siły….POKOCHAM SIEBIE…i będę po terapii pójdę tam…i przeprosze za swoje „jazdy”.

Nie będę błagać o szanse…ale o przebaczenie..gdyby był w mojej głowie…zrozumiałby to na pewno.

Czytaj więcej

Tak mało znaczę . Bo jestem „chora”

Tak mało znaczę,bo jestem „chora”

Mało znaczę …gdy jestem chora.

Pokochałby mnie.

Nie potrafił – bo jestem chora.

To nic.

Ważne ,że ja kocham.

Że potrafię czuć…tęsknić za jego ciałem..jego męskością, solidną radą..Pamiętam nasze wspólne chwile…przed terapią…jacy byliśmy szczęśliwi…tylko my…wszystko moja choroba zniszczyła…CHCĘ SIĘ DALEJ LECZYĆ…BY MIEĆ KIEDYŚ SZANSĘ NA MIŁOŚĆ-ODWZAJEMNIONĄ.

Czytaj więcej