Rozmowy na każdy wiek – spotkanie promocyjne numeru 2/2011
Gryfino przywitało nas wiosenną pogodą, choć mówiliśmy raczej o wczesnej jesieni życia. Nie wiem, na ile data spotkania była przypadkowa, ale wybór Dnia Dziecka na debatę o trzecim wieku wydaje się tyleż przewrotny, co precyzyjnie trafiony – rozmowa uczestniczek (i jednego uczestnika…) z redaktorami „Pograniczy” była bezustannym krążeniem wokół opozycji młodości i starości, inspirującą wymianą doświadczeń i poglądów między różnymi pokoleniami. „Pogranicza” nie były jednak głównym tematem dyskusji w Klubie Nauczyciela, ponieważ osoby obecne na sali reprezentowały w większości Gryfiński Uniwersytet Trzeciego Wieku – prowadziliśmy zatem rozmowę nie tylko o zawartości bieżącego numeru, lecz także wymienialiśmy uwagi dotyczące działalności uniwersytetu, studiowania, gryfińskiej kultury, literatury, życia w pogranicznym mieście.
Jako pierwszy zaprezentowałem wraz Ulą Bielas-Gołubowską fragmenty reportażu pod tytułem Uniwersytet na trzeci wiek. W Klubie Nauczyciela poruszenie: czytamy o „fajnych babciach”, które chodzą na zajęcia z fotografii i literatury, piszą wiersze i wygrywają ogólnopolskie zawody w Nordic Walkingu. Aktywne kobiety w wieku 60+ nie siedzą bezczynnie w domach, nie nudzą się na emeryturze, nie mają ani chwili wolnego czasu – taka jest mniej więcej nasza opowieść, którą możemy w łatwy sposób sprawdzić, patrząc na dynamiczne reakcje bohaterek. Żyją pełnią życia. Nasza pisanina to żadna profesjonalna robota, raczej przelany na papier wyraz zapału, ale jednak przyjęcie gorące. W atmosferze zainteresowania tekst brzmi o wiele lepiej, niż wygląda na kolejnych stronach „Pograniczy”. Poza tym dowiadujemy się czegoś o sobie, jako o początkujących reportażystach, oraz narracji prowadzonej w trybie uczestniczącym – wcale niełatwo przedstawiać sylwetki osób, które na bieżąco weryfikują nasze słowa. Pokazujemy jeszcze fotografie zamieszczone przy reportażu: wszyscy nagle chcą zobaczyć koleżanki i kolegów na łamach „Pograniczy”. Takie chwile nie zdarzają się często.
To spotkanie to nie tylko rozbudowane przedstawienie zawartości numeru, lecz przede wszystkim żywe opowieści zainspirowane tematyką trzeciego wieku. Dyskusja schodzi na gryfiński mikroklimat – tutaj wszyscy dobrze się znają, tworzą między sobą mniejsze grupy, kluby zainteresowań. Uniwersytet Trzeciego Wieku daje im zajęcie, ale też stanowi ważną część ich codzienności. Dowiadujemy się, że emeryci uczęszczający na zajęcia pozostają zaangażowanymi uczestnikami życia społecznego i kulturalnego. Z ich opowieści wynika, że mają swoje ulubione zajęcia, wykłady, kursy. Niektórzy chodzą na wszystkie. Nie odpuszczają, zarówno sobie, jak i prowadzącym. Ktoś mówi: „Często wykładowcy nie dają nam wskazówek lekturowych. Chcielibyśmy więcej takich informacji”. Słuchaczki (i jeden obecny na sali słuchacz…) sugerują poszerzenie tematyki zajęć w przyszłości, proszą o szerszy zakres prezentowanej wiedzy, nawet tak wydawałoby się oczywistej, jak bibliografie albo rekomendacje lektur.
Czas na kolejną porcję literatury. Wiktoria Klera czyta fragment pierwszego rozdziału z ukończonego, choć jeszcze niewydanego kryminału pod roboczym tytułem Czarno-biały. Akcja toczy się w Szczecinie, można rozpoznać poszczególne miejsca spotkań bohaterów, szczegóły miejskiej przestrzeni. Taka proza to odpowiedź na zapotrzebowanie osobistej lektury. Każdy mówi sobie po cichu: „O, tu byłem/byłam!”. U Klery znane nazwy ulic i miejsc pozwalają słuchającym wczuć się w opowiadanie, dokładnie śledzić akcję, porównywać to, co zostało opisane z doświadczeniami. Początek tej opowieści trafia w gusta publiczności – może kiedyś sami napiszą kryminał, oczywiście w gryfińskiej scenerii, może w ramach zajęć warsztatowych…?
Gryfińska publiczność nie pozostaje nam dłużna. Dwie autorki sięgają do własnej twórczości – Krystyna Szurko czyta wstęp i zakończenie marynarskiej biografii męża, a Krystyna Padiasek prezentuje wiersze okolicznościowe, pisane pod wpływem lokalnych wydarzeń. Obie autorki są mocno zaangażowane w pisanie. Czytają z pasją. Opowieść Krystyny Szurko jest niezwykle emocjonalna, ale też interesująca narracyjnie, jeżeli spojrzeć na nią z perspektywy podmiotu opowiadającego tę historię – to nie tylko biografia marynarza, lecz także opowieść żony, która pisząc o mężu, przedstawia własne losy. Twórczość Krystyny Padiasek to zupełnie inny rodzaj literatury – wiersze autorki powstają pod wpływem chwili (liczyliśmy po cichu na to, że ułoży na poczekaniu wiersz o spotkaniu z „Pograniczami”), nie zastanawiają się nad przeszłością, raczej próbują uchwycić urok ulotnego momentu zawieszonego w czasie.
Spotkanie kończymy z poczuciem obustronnych korzyści poznawczych – dowiedzieliśmy się o sobie więcej, niż mogliśmy na początku przypuszczać. Udana dyskusja przynosi bowiem wszystkim, niezależnie od wieku, wykształcenia i zainteresowań, intelektualną satysfakcję.
Nauczyłem się też jednej ważnej rzeczy o pogodzie: wiosna czasami przypomina jesień. Z korzyścią dla wiosny.
Jako pierwszy zaprezentowałem wraz Ulą Bielas-Gołubowską fragmenty reportażu pod tytułem Uniwersytet na trzeci wiek. W Klubie Nauczyciela poruszenie: czytamy o „fajnych babciach”, które chodzą na zajęcia z fotografii i literatury, piszą wiersze i wygrywają ogólnopolskie zawody w Nordic Walkingu. Aktywne kobiety w wieku 60+ nie siedzą bezczynnie w domach, nie nudzą się na emeryturze, nie mają ani chwili wolnego czasu – taka jest mniej więcej nasza opowieść, którą możemy w łatwy sposób sprawdzić, patrząc na dynamiczne reakcje bohaterek. Żyją pełnią życia. Nasza pisanina to żadna profesjonalna robota, raczej przelany na papier wyraz zapału, ale jednak przyjęcie gorące. W atmosferze zainteresowania tekst brzmi o wiele lepiej, niż wygląda na kolejnych stronach „Pograniczy”. Poza tym dowiadujemy się czegoś o sobie, jako o początkujących reportażystach, oraz narracji prowadzonej w trybie uczestniczącym – wcale niełatwo przedstawiać sylwetki osób, które na bieżąco weryfikują nasze słowa. Pokazujemy jeszcze fotografie zamieszczone przy reportażu: wszyscy nagle chcą zobaczyć koleżanki i kolegów na łamach „Pograniczy”. Takie chwile nie zdarzają się często.
To spotkanie to nie tylko rozbudowane przedstawienie zawartości numeru, lecz przede wszystkim żywe opowieści zainspirowane tematyką trzeciego wieku. Dyskusja schodzi na gryfiński mikroklimat – tutaj wszyscy dobrze się znają, tworzą między sobą mniejsze grupy, kluby zainteresowań. Uniwersytet Trzeciego Wieku daje im zajęcie, ale też stanowi ważną część ich codzienności. Dowiadujemy się, że emeryci uczęszczający na zajęcia pozostają zaangażowanymi uczestnikami życia społecznego i kulturalnego. Z ich opowieści wynika, że mają swoje ulubione zajęcia, wykłady, kursy. Niektórzy chodzą na wszystkie. Nie odpuszczają, zarówno sobie, jak i prowadzącym. Ktoś mówi: „Często wykładowcy nie dają nam wskazówek lekturowych. Chcielibyśmy więcej takich informacji”. Słuchaczki (i jeden obecny na sali słuchacz…) sugerują poszerzenie tematyki zajęć w przyszłości, proszą o szerszy zakres prezentowanej wiedzy, nawet tak wydawałoby się oczywistej, jak bibliografie albo rekomendacje lektur.
Czas na kolejną porcję literatury. Wiktoria Klera czyta fragment pierwszego rozdziału z ukończonego, choć jeszcze niewydanego kryminału pod roboczym tytułem Czarno-biały. Akcja toczy się w Szczecinie, można rozpoznać poszczególne miejsca spotkań bohaterów, szczegóły miejskiej przestrzeni. Taka proza to odpowiedź na zapotrzebowanie osobistej lektury. Każdy mówi sobie po cichu: „O, tu byłem/byłam!”. U Klery znane nazwy ulic i miejsc pozwalają słuchającym wczuć się w opowiadanie, dokładnie śledzić akcję, porównywać to, co zostało opisane z doświadczeniami. Początek tej opowieści trafia w gusta publiczności – może kiedyś sami napiszą kryminał, oczywiście w gryfińskiej scenerii, może w ramach zajęć warsztatowych…?
Gryfińska publiczność nie pozostaje nam dłużna. Dwie autorki sięgają do własnej twórczości – Krystyna Szurko czyta wstęp i zakończenie marynarskiej biografii męża, a Krystyna Padiasek prezentuje wiersze okolicznościowe, pisane pod wpływem lokalnych wydarzeń. Obie autorki są mocno zaangażowane w pisanie. Czytają z pasją. Opowieść Krystyny Szurko jest niezwykle emocjonalna, ale też interesująca narracyjnie, jeżeli spojrzeć na nią z perspektywy podmiotu opowiadającego tę historię – to nie tylko biografia marynarza, lecz także opowieść żony, która pisząc o mężu, przedstawia własne losy. Twórczość Krystyny Padiasek to zupełnie inny rodzaj literatury – wiersze autorki powstają pod wpływem chwili (liczyliśmy po cichu na to, że ułoży na poczekaniu wiersz o spotkaniu z „Pograniczami”), nie zastanawiają się nad przeszłością, raczej próbują uchwycić urok ulotnego momentu zawieszonego w czasie.
Spotkanie kończymy z poczuciem obustronnych korzyści poznawczych – dowiedzieliśmy się o sobie więcej, niż mogliśmy na początku przypuszczać. Udana dyskusja przynosi bowiem wszystkim, niezależnie od wieku, wykształcenia i zainteresowań, intelektualną satysfakcję.
Nauczyłem się też jednej ważnej rzeczy o pogodzie: wiosna czasami przypomina jesień. Z korzyścią dla wiosny.
Sławomir Iwasiów
