szczęście

Każdego dnia zaburzenie coraz zwinniej opuszcza moje życie.

Tak wiem, pisałam to setki razy, ale tym razem zaczynam świadomie cieszyć się życiem. Myślę, że to dzięki terapii na którą chodzę raz w tygodniu. Terapia indywidualna w Centrum Odwykowym dla ofiar przemocy, DDA i DDD.

To kolejny trudny etap w moim życiu. Tym razem pozbywam się kolejnych zespolonych ze sobą warstw, którymi zarosłam .. mówię w osobie pierwszej bo JA zarosło 🙂 chwilami łapię się na tym, że słyszę śpiew ptaków, którego nie słyszałam kilkanaście lat.. widzę środowisko w jakim żyję.. czuję wiele nowych rzeczy, których nie czułam…były..ale  ich nie czułam.

 

18 myśli na temat “szczęście

  1. Dluzej nie pozwole aby ta strona stala sie miejscem sporow malzenskich. Wiecej nie zatwierdze Twoich komentarzy. Prosze swoje sprawy zalatwiac z mezem w domu, nir wirtualnie do wglądu publicznego. Pozdrawiam

  2. Hehe dobre. Kolejna skazująca na zagładę. Może daM sobie spokój aby wszyscy mieli satysfakcję że mieli rację?po co ja mam się męczyć jeśli jest border i border

  3. Drogi mężu ja cię nie oczerniam jak ty mnie na każdym portalu i do każdej osoby z ktora rozmawiasz i piszesz. Chcę walczyć ale nię mam siły przez naszą sytuację domową. Wiesz że mnie boli twoje pisanie z leśną i cały ten twój portal ale że nie chcesz słuchać to sobie popisze. CO Ja Kur.a robię teraz złego? ???

  4. masz racje.. jest osąd..źle to napisałam.. ale bardziej chodziło mi o to..że w borderline czasami trudno jest wyzdrowieć.. nie chce się z obawy, że tam …po zdrowej stronie krawędzi nas nie ma.. boimy się, że utracimy to wszystko co znamy dotychczas.. Chodzenie na terapie też trzeba w końcu przerwać.. Ja bardzo długo po prostu nie chciałam być zdrowa.. walczyłam z sobą.. z otoczeniem.. bo wszystko byłoby nudne..nijakie ..nie moje.. Można też chodzić na terapie i codziennie to pier.. nie zastanawiając się nad znaczeniem terapii..Tak to osobiście odbieram.
    Ja do dziś mam dni, że pier .. wszystko.. no ale kto się czasami nie wkur.. tylko mi to już szybciej mija..i jest takie właśnie nieszkodliwe .. czasami jak kazdy mam gorsze dni.. ale początki wspominam jako bluzgi.. ataki histerii…rzucanie przedmiotami.. bieganie przed siebie.. szybką jazdę samochodem..takie życie właśnie na krawędzi… uwielbiałam na niej stać – wtedy czułam ,że żyje..

    Trzeba nie tylko chcieć..ale trzeba się pogodzić, że to zdrowie łączy się ze spokojem..czasami nudą..pustką.. co jest w początkowym okresie poprawy – NIE DO PRZYJĘCIA.. trzeba lat..żeby się oswoić ..

  5. jakby nie chciała być zdrowa, to by powiedziała że to wszystko pier…..Ale próbuje, wiesz Tik Tak że to niełatwe, a ja już czuję tu osąd 😉

  6. Bladego pojęcia nie mam. Ciągnę ten wózek mimo różnych oskarżeń, np o niewierność, choć przez to wszystko nawet spojrzeć na nikogo nie mam ochoty. Próbuję budować jakiekolwiek zaufanie do ludzi. Chcę jej wierzyć, ale udowodniła co potrafi. Dałem termin sobie na decyzję, zna go, więc dotrzymam słowa. Chcę mieć pewność, że zrobiłem co mogłem. Co dalej? Jeszcze nie wiem.

  7. Psychologów mam od lat, zadbałem też o dzieci pod tym względem. Zabawa we wpędzanie w poczucie winy i koszmar został. Karanie, godzenie i zaraz tłumaczenie nieswojej winy, zasłanianie się chorobą… Wszystko się kręci wokół tego.

  8. Ty również potrzebujesz psychologa. Jako partner osoby chorej. Czy Twoja żona bierze leki?

  9. Jestem ostatnią osobą, która ma jakiś wpływ. I pierwszą , którą karmi kłamstwami. Bezradność. 19 lat wyciąć z życiorysu.

  10. Do tej pory ponad 2 lata udawania na 3 terapiach niepowiązanych, parę lat znęcania, najbardziej nad córką, parę lat zdrad itp ,zaczęła „wstęp” do terapii grupowej dla zaburzonych.

  11. Dobrze jest wiedzieć, że komuś się udaje wyjść z tego bagna. Po latach udało mi dowiedzieć że moja żona jest borderkę. Ale siły i nadzieja mnie już opuszczają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.