Nawroty borderline

Zaczyna się od stresów i zmęczenia…przepracownia czy bezsennych nocy.

Potem lęk..

Lęk uruchamia cierpienie. Cały organizm zaczyna pracować w niezdrowy sposób.

Objawia się to następująco :

Na początku odczuwam lekki niepokój.. zaczynam mieć natrętne myśli przed snem, ubliżam sobie za te chore myśli…gorzej śpię, wybudzam się albo mam koszmary.

Potem czuję w ciągu dnia niepokój…lęk…

Organizm zaczyna fizycznie odreagowywać emocje w postaci ucisku w klatce piersiowej. Na oczy nachodzi zmęczenie.

Już w lustrze widzę, że mam „atak”. Poznaje po zapadniętych oczach i sińcach. Światło drażni, a głowa ćmi.

Zazwyczaj ataki trwały maks 3 dni. Ten akurat prawie 6 dni  w zmiennym nasileniu.

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że czujesz lęk podobny to tego jakby Cię związali, wrzucili do Ciemnej piwnicy,pobili, zgwałcili i powiedzieli, że przyjdą po Ciebie i Ciebie zabiją…tak się czuję kiedy mam atak. Tak bardzo się w sobie męczę, że najchętniej wyjęłabym nóż i pocięła się na kawałki żeby już się nie męczyć. Nigdy się nie ciełam..ale upijałam się albo uprawiałam seks. Taki seks cielesny, bez uczuć. Ja nie mam do nich dostępu w okresie trwania ‚ataku’ .To tzw. Derealizacja. I gdyby nie terapie wyszłabym z domu..zamówiła w barze kilka piw..i padła gdzieś na ulicy..a nóż widelec może by mnie ktoś zgwałcił i zabił.. I takie mam myśli kiedy mam atak. I za te myśli karam siebie…bo w domu mam kochającego narzeczonego,którego nie umiem ranić i dziecko w brzuchu. A te myśli uruchamiają mi się samoistnie w wyniku jakiś stresów. . i boje się wtedy, że myśli w czyny się zamienią..i jak w wyobraźni ..borderline przyjdzie po mnie i mnie zabije i zniszczy wszystko. I czuję to całym ciałem..jak bardzo się boję ..jak PTSD..    I mija kilka dni męki.. Wtedy patrzę na mojego narzeczonego..i znów czuję..znów go kocham..   Nie było mnie kilka dni.. Nie było mnie. Ale udało mi się to przeczekać bez autodestrukcji..jest stabilnie. Kiedyś te ataki były co chwile. Np. 3 dni atak, dwa dni przerwa i znowu. Teraz mam jeden na jakiś czas.. Bez  leków. Najważniejsze to mieć świadomość, że to choroba. I nie robić sobie wtedy krzywdy tylko zadbać o siebie w te dni. Ja wiem, że to trudne. Ale lepsze niż alkohol, samookaleczanie, przypadkowy seks czy narkotyki. No chyba, że pragnie się tego ‚zła’ co bardzo często sie zdarza..wtedy ma się podwójny problem. Trzeba szybko szukać jakiejś pomocy.. I mówić, że ma się chęć na czynienie sobie zła. Proszę pamiętać..że czasu nie da się cofnąć.   .  .

2 myśli na temat “Nawroty borderline

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.