ZWIĄZEK Z ZABURZONĄ – „borderką”

Bry, cóż za obrzydliwy egoizm przeze mnie przemawia :) pępkiem świata stałam się mając zaburzenia osobowości. Chciałam zaznaczyć jedno : NIE ZNAM NIKOGO KTO MA BORDERLINE I JEST W ZWIĄZKU – UDANYM. Komu się udaje.. dlatego czuje się nieco wyalienowana czytając opinie ,że my nie umiemy kochać itp. Chcę założyć fundacje dla osób zaburzonych . Chcę czuć ,że jest nas więcej i dajemy radę . Nic nie daję takiej nadziei jak drugi człowiek.

Mój facet pojechał w góry sam, bo ja jestem aspołeczna (jeszcze) ale on to rozumie.

Ja się jeszcze boje autodestrukcji .Sama go zachęcałam aby  pojechał i się wybawił, przede wszystkim odpoczął od pracy i trosk. Nie ode mnie…bo wiem,że tęskni. Ale ja go w żaden sposób nie ograniczam. Jest moim największym przyjacielem i wiem ,że chce dla mnie jak najlepiej – ja dla niego też. Dlatego się leczę :) i pokonuje to wszystko. NA samym początku związku zaznaczyłam sama

„Jeśli pozwolisz mi wejść sobie na głowę – rozpadnie się ”

„Jeśli nie zaznaczysz swoich granic .. sama je zacznę je wyznaczać ”

„Jeśli będziesz mnie głaskał zawsze , za wszystkie „jazdy” stracę do Ciebie szacunek”

” Chociaż będzie mi ciężko ,kiedy będziesz się stawiał…chociaż będę czuła opór , zrozumiem .. przemyślę ”

„Jeśli będę gloryfikować swoje cierpienie , nie wkręcaj się w to ,ustaw do pionu i daj mi wolną rękę ”

„Jeśli będę taka jakiej nie rozumiesz, o jedno cie prosze…kochaj mnie jak umiesz ”

„Proszę dbaj o mnie, pamiętając ,że jestem od Ciebie słabsza, nie znaczy ,że gorsza,ale słabsza i chroń mnie przed imprezami pełnymi pijaństwa, obcych nieznajomych osób ,którym nie ufasz, chroń przed patologią i agresją, nie zabieraj mnie na ciężkie filmy i otaczaj męskością ”

Dziękuję Bogu za to ,że mam tak silnego faceta ,tak cierpliwego.. bo najważniejsze aby był cierpliwy ..ja nie staję przed nim i nie mówie ” jestem jaka jestem i się nie zmienie” staję przed nim i mówię ,że z czasem wszystko wróci do normy…. i on we mnie wierzy. Najwazniejsze to się leczyć.. nie rezygnować z terapii ,która często trwa kilka lat.. u mnie już była 3miesięczna terapia dzienna, szpital zamknięty, pobyty w szpitalu pod kroplówką , leków dużo nigdy nie brałam ,chciałam przepracować wiele na czysto, terapią uważam można wyleczyć trwale zaburzenia osobowości , natomiast leki mają to do siebie ,że wyciszają niektóre objawy i nie można ich przepracować . Ja biorę LAMITRIN . 100 mg na noc. i czuję się jakbym dostała drugie życie, to jak morfina dla chorym przy zaburzonej biochemii mózgu , a faktem jest to,że zaburzenia osobowości zaburzają pracę mózgu . Wiem ,że nie tylko ja mam ciężko .

Jeśli jesteś w związku z osobą chorą na borderline to zapraszam do strony głównej – dodaj swoją historie lub formularz kontaktowy i opisz swój problem. Pomożemy Ci.. Chociaż to zrozumieć. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.